Wszystkie recenzje z kategorii 12 grudnia 2015

Copernicus, Kraków

Copernicus, Kraków

Zachęceni dodatkową, trzecią już czapką w żółtym przewodniku Gauilt&Millau, wykorzystując pobyt na slowfoodowej Terra Madre, postanowiliśmy wpaść na lunch do Copernicusa. Bywałem tu już wcześniej i choć moje kubki smakowe doceniały talent szefa Marcina Filipkiewicza, to nigdy nie plasowałem Copernicusa na najwyższym miejscu podium krakowskiej gastronomii. Trzy Rybki, Zakładka a nawet 27 Porcji Smaku wydawały się przewyższać poziomem Copernicusa. A jednak to właśnie Copernicus jako jedyna krakowska restauracja dostał 15 punktów i prestiżową jedyną w Krakowie trzecią czapkę.

 

No cóż, wczorajszy lunch dowiódł, że Copernicus to kuchnia najwyższych lotów ale zdecydowanie nie przekonał, że werdykt inspektorów G&M był sprawiedliwy.

Amuse-bouche, w postaci szparaga zimowego podanego na kremie orzechowym z połówkami orzecha i perłami z białka, był delikatny, orzeźwiający ale nie porywający.

img_6588

Za to pikantne krewetki w ziołowym majonezie dzięki marynowaniu w słodkim chili zostały przez nas okrzyknięte, jednymi z najlepszych jakie jedliśmy w Polsce. Zielony, bazyliowy majonez fantastycznie współgrał z ich smakiem choć należało wystrzegać się jego nadmiaru. Niezły okazał się też idealnie upieczony, cieniutki rostbef z suszonymi śliwkami i doskonale współgrającymi ze smakiem mięsa figami.

img_6593

img_6594
Zamówiony przeze mnie policzek wołowy z polentą i warzywami ugotowany techniką souse-vide był cudownie miękki a jednocześnie nie rozpadający się. Skonfitowane na maśle młode warzywa i naprawdę niezła polenta dopełniały się wzajemnie. Ale danie to zbladło wobec nadzwyczajnego, kremowego risotto z ośmiornicą i pieczoną papryką. Każdy składnik tej potrawy z osobna był doskonałością a całość komponowała się tak nadzwyczajnie, że okrzyknęliśmy to danie gwiazdą posiłku.

img_6604 img_6597

W tej sytuacji naleśniki z Grand Marnier, lodami i cząstkami pomidorów choć dobre nie miały szans na wielki sukces.

img_6606

Miejsce nie jest tanie i niestety (przynajmniej w porze lunchu) jest pustawe jak typowa w Polsce restauracja hotelowa. Doskonały (jak to u Likusów) dobór win w karcie przy tu akurat rozsądnych cenach jest dodatkowym atutem tego miejsca.

Dylemat, kto lepszy: Trzy Rybki czy Copernicus nie został rozstrzygnięty. Żeby było uczciwie wrócimy tu wkrótce na kolacje , bo dopiero kilkudaniowe menu degustacyjne jest w stanie pokazać pełną klasę miejsca i jego Chefa.

Fine Dine FoodSnob
Go Top