Wszystkie recenzje z kategorii “Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob” .

Gala Gault & Millau 2018 i premiera Żółtego Przewodnika już wkrótce!

Gala Gault & Millau 2018 i premiera Żółtego Przewodnika  już wkrótce!

Gault & Millau 2018

Jak ten czas leci! Jeszcze nie zgasły w pamięci obrazy z pięknej zeszłorocznej gali w Łodzi, jeszcze żywe są wspomnienia z czterech spotkań w ramach Gault & Millau Tour 2017 (oczywiście pod patronatem  prasowym FoodSnob.pl) a już w najbliższy poniedziałek (27 listopada) kolejna, czwarta, premierowa gala najnowszej edycji Żółtego Przewodnika Gault&Millau oraz… wręczenie nagród najlepszym Szefom Kuchni w Polsce.

o

o

Gault & Millau 2018

Gault & Millau 2017 Gala w łódzkim EC1

Gault & Millau 2018

o

Impreza zapowiada się nadzwyczajnie i ma mieć (psst! patrz niżej!) jeszcze inną, jeszcze ciekawszą formę niż zeszłoroczna. Przepiękne wnętrza, wrocławskiego Narodowego Forum Muzyki będą gościły około 600 gości, w tym 400 szefów kuchni, których restauracje znajdą się w Żółtym Przewodniku na 2018 rok. Co najważniejsze podczas Gali poznamy też piątkę najlepszych szefów kuchni w Polsce. Nagrody, już po raz czwarty, zostaną przyznane w 5 kategoriach: Szef Kuchni Tradycyjnej, Kobieta Szef, Młody Talent, Szef Jutra i Szef Roku.

Ten element premierowej gali budzi oczywiście największe emocje. Znamy już większą część nominowanych – są to Szefowie, którzy podczas spotkań regionalnych uzyskali konkursowe tytuły dla swojego regionu i automatyczną nominację do konkurencji ogólnopolskiej. (patrz lista na dole posta oraz relacje z Gault & Millau 2017 Tour w Warszawie i Gault & Millau 2017 Tour w  Poznaniu)

Z uwagi na nie przyznanie  tytułu Kobiety Szefa Roku w regionie Centralnym (Warszawa, Łódź, Lublin) jest ich w tym roku tylko 19. Dodatkowo redakcja przewodnika do grupy nominowanych dołącza osoby spoza regionalnych eliminacji tworząc 25-cio osobową pulę nominacji do tytułów ogólnopolskich.

o

o

Gault & Millau 2018 – napięcie rośnie!

o

o

Kto ma większe szanse na nagrody w skali całego kraju? Nominowani zwycięzcy z regionów czy Ci dodani w ramach nominacji ogólnopolskich? FoodSnob to sprawdził i doszedł do ciekawych wniosków.

Do grupy 20 nominowanych w zeszłym roku Szanowna Redakcja Żółtego Przewodnika dodała pięciu szefów. Wśród nich był zwycięzca w najważniejszej kategorii: Szef Roku Andrea Camstra, który do tej nagrody był już nominowany (również w ramach nominacji ogólnopolskich) w 2015. Wtedy Szefem Roku został Paweł Oszczyk, nota bene również nie uhonorowany wcześniej tytułem regionalnym ale włączony do nominacji ogólnopolskich przez Redakcję.

Czy tak będzie i w tym roku? Być może.  Być może tak należy odczytać zapowiedź Redaktor Naczelnej Żółtego Przewodnika Justyny Adamczyk, która w notce prasowej napisała:

„… obiecuję, że w tym roku nagrodzimy równie zasłużonych dla polskiej gastronomii szefów, bo to oni wyznaczają trendy, są inspiracją dla młodych i promują naszą kuchnię zagranicą”

No cóż juz wkrótce dowiemy się co oznaczały te tajemnicze słowa!

Jedno jest pewne, statystycznie większą szansę na tytuł Szefa Roku ma kandydat z nominacji ogólnopolskich. A w przypadku pozostałych tytułów? W zeszłym roku otrzymali je wyłącznie kandydaci, cieszący się tytułami zdobytymi w regionach podczas Gault& Millau Tuour 2016.

W 2015 było nieco inaczej. Wśród 25 nominowanych aż 9 było z „centralnego nadania”.  Mimo to tytuły Kobiety Szefa, Młodego Talentu, Szefa Jutra i Szefa Kuchni Tradycyjnej dostały osoby wyróżnione regionalnie.  Choć Szef Kuchni Tradycyjnej czyli Michał Kuter z restauracji A Nóż Widelec z Poznania, był w swoim regionie zdobywcą tytułu Szefa Roku. Ale takich roszad w nominacjach jest więcej. Dla wnikliwych polecam zestawienia na dole posta.

Gault & Millau 2017

Jak będzie w 2017 zobaczymy w poniedziałek i to zaraz na początku gali. Jak już wspomniałem w tym roku Gala będzie miała inną niż dotychczas formułę – po wręczeniu nagród najlepszym szefom kuchni, goście zostaną zaproszeni w gastronomiczną podróż po sześciu epokach historii polskiej kultury. Mecenasami każdej z epok będą Partnerzy tegorocznej gali: Siemens Gaggenau, Jaguar, Nespresso, Antonius Caviar, Moet Hennessy, Makro, Barry Callebaut, Gastro Magic, Grimbergen, Marine Harvest, San Pellegrino oraz Partner Center.

27 listopada będzie też datą oficjalnej premiery Żółtego Przewodnika Gault&Millau Polska 2018. W tym roku do przewodnika trafi aż 580 restauracji (czyli połowa spośród odwiedzonych przez inspektorów Gault & Millau). Dla przypomnienia – w pierwszej edycji było ich „tylko” 460. Jak zawsze jeśli tylko pogalowy ból głowy pozwoli rzetelnie je przeanalizuje i prezentując przewodnik na blogu.

A póki co! Trzymam mocno kciuki za wszystkich Szefów Kuchni i nie mogę doczekać się poniedziałkowej Gali Gault & Millau 2018

o

o

NOMINACJE I NAGRODZENI 2015

o

o

Szef Kuchni Tradycyjnej: Michał Kuter – Restauracja A Nóż Widelec, Poznań (nominowany jako zwycięzca regionalny ale jako Szef Roku Polski Zachodniej)

o

Przemysław Bilski – Restauracja Pod Nosem, Kraków (nominowany jako Szef kuchni tradycyjnej Regionu Polska Południowa)
Bogdan Gałązka – Gothic Cafe & Restaurant – Zamek w Malborku, Malbork (nominowany jako Szef kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Północna)
Wojciech KilianRestauracja Signature, Warszawa (nominacja ogólnopolska)
Andrzej Klimek – Restauracja Pałac Tłokinia, Tłokinia Kościelna (nominowany jako Szef Kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Zachodnia)

o

o

Kobieta Szef. Justyna Słupska Kartaczowska – Restauracja Aquario, Wrocław (Kobieta Szef Kuchni Regionu Polska Zachodnia)

o

Katarzyna Daniłowicz – Restauracja Olszewskiego 128, Wrocław (nominacja ogólnopolska)
Monika Turasiewicz – Restauracja Farina, Kraków (nominacja ogólnopolska)
Luiza Trisno – Restauracja Ramen Girl of Yellow Dog, Kraków (Kobieta Szef Kuchni Regionu Polska Południowa)
Patrycja Wąsiakowska – Karczma Stara Kuźnia, Miłki (Kobieta Szef Kuchni Regionu Polska Północna)

o

o

Młody Talent. Adrian Klonowski – Restauracja Metamorfoza, Gdańsk (Młody Talent Regionu Polska Północna)

o

Daniel Myśliwiec – Restauracja Zazie Bistro, Kraków (Młody Talent Regionu Polska Południowa)
Tomasz Połom – Restauracja Uroczysko Siedmiu Stawów, Niemcza (nominowany jako zwyciezca regionalny ale jako Szef Jutra w regionie Polska Zachodnia)
Marcin Popielarz – Restauracja Biały Królik Pałac Quadrille, Gdynia (nominacja ogólnopolska)
Mateusz Wichrowski – Restauracja Brasserie Warszawska, Warszawa (nominacja ogólnopolska)

o

o

Szef Jutra. Michał Bryś Restauracja L’Enfant Terrible, Warszawa (Szef Jutra w regionie Polska Centralna)

o

Przemek Błaszczyk – Mañana Bistro & Wine Bar, Chorzów (Szef Jutra Regionu Polska Południowa)
Paweł Dołżonek – Restauracja 1906 Gourmet Restaurant Pałac Ciekocinko, Choczewo (Szef Jutra regionu Polska Północna)
Rafał Hreczaniuk – Restauracja Tamka 43, Warszawa (nominacja ogólnopolska)
Ernest Jagodziński – Restauracja Cucina, Poznań (nominacja ogólnopolska)

o

o

Szef Roku. Paweł Oszczyk – Restauracja La Rotisserie, Warszawa (nominacja ogólnopolska)

o

Andrea CamastraRestauracja Senses, Warszawa (nominacja ogólnopolska)
Darek Barański – Restauracja Concept 13, Warszawa (Szef Roku Regionu Polska Centralna)
Marcin FilipkiewiczRestauracja Copernicus, Kraków (Szef Roku Regioniu Polska Południowa)
Adam WoźniakRestauracja Mercato, Gdańsk (Szef Roku Regionu Polska Północna)

o

o

Szefowie – zdobywcy tytułów regionalnych nie włączeni do nominacji o tytuły ogólnopolskie:

o

Młody Talent Regionu Polska Centralna – Piotr Ślusarz  z restauracji R2O
Kobiety Szefa Regionu Polska Centralna –  Małgorzata Marchewka z Winkolekcji
Szef Kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Centralna –  Kamil Mateńka z restauracji Pod Gigantami
Młody Talent Regionu Polska Zachodnia – Adam Adamczak (Concordia Taste Poznań)

o

o

o

NOMINACJE I NAGRODZENI 2016

o

o

Szef kuchni tradycyjnej: Andrzej PolanMała Polana Smaków, (Szef kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Centralna)

o

Maciej Barton – Pałac w Orli, (Szef kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Zachodnia)
Janusz Fic – Dwór Sieraków, (Szef kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Południowa)
Grzegorz Labuda – Szafarnia 10, Gdańsk, (Szef kuchni Tradycyjnej Regionu Polska Północna)
Rafał Kowalczyk – Stary Dom, Warszawa (nominacja ogólnopolska)

o

o

Kobieta szef: Katarzyna Daniłowicz, Olszewskiego 128, Wrocław (Kobieta Szef Regionu Polska Zachodnia)

o

Urszula Czyżak – Lawendowe Termy, Uniejów, (Kobieta Szef Regionu Polska Centralna)
Iwona Niemczewska – Z Drugiej Strony Lustra, Szczecin, (Kobieta Szef Regionu Polska Północna)
Katarzyna Rogowska – Cadenza, Katowice, (Kobieta Szef Regionu Polska Południowa)
Ewa Malika Szyc-Juchnowicz – Malika, Gdynia (nominacja ogólnopolska)

o

o

Młody talent: Łukasz Budzik, Mennicza Fusion, Wrocław (Młody Talent Regionu Polska Zachodnia)

o

Krzysztof Bielawski – Szeroka 9, Toruń, (Młody Talent Regionu Polska Północna)
Łukasz Cichy – Biała Róża, Kraków, (nominowany regionalnie ale jako Szef Jutra Regionu Polska Południowa)
Paweł Kras – Bottiglieria 1881, Kraków, (Młody Talent Regionu Polska Południowa)
Marcin Przybysz – Belvedere, Warszawa (Młody Talent Regionu Polska Centralna)

0

0

Szef jutra: Ernest Jagodziński, Cucina 88, Poznań (Szef Jutra Regionu Polska Zachodnia)

o

Mirosław Jabłoński – Delight, Łódź (nominacja ogólnopolska)
Sebastian Krauzowicz – Sfera by Krauzowicz, Toruń, (nominowany z puli regionalnej ale jako Szef Roku regionu Polska Północna)
Maciej Rosiński – Affogato Restaurant, Łódź, (nominacja ogólnopolska)
Mariusz Siwak – Park Hotel, Szczecin (Szef Jutra Regionu Polska Północna)

o

o

Szef roku: Andrea Camastra – Senses, Warszawa (nominacja ogólnopolska)

o

Martin Gimenez Castro – Salto, (nominowany z puli regionalnej ale jako Szef Jutra Regionu Polska Centralna)
Warszawa, Witek IwańskiAruana, (Szef Roku regionu Polska Centralna)
Serock, Artur Skotarczyk – Muga, Poznań, (Szef Roku Regionu Polska Zachodnia)
Krzysztof Żurek – Trzy Rybki, Kraków (Szef Roku Regionu Polska Południowa)

o

o

o

o

NOMINACJE 2017 – zwycięzcy Regionalni

o

o

o

Szef Kuchni Tradycyjnej

o

Wojciech Kilian, Restauracja Signature (Warszawa)
Tomasz Tomiuk, Afrodyta Spa & Wellness Resort (Ośno Lubuskie)
Mariusz Kucharczak, restauracja Natura w Rosevia Resort (Jastrzębia Góra)
Miłosz Kowalski, restauracja L’atmosphere (Kraków)

o

o

Kobieta Szef

o

Monika Szewczuk, Restauracja Dobra Karma (Wrocław)
Olga Lompa, Gospoda Galiny (Bartoszyce, Mazury)
Patrycja Stefanów-Kot, Restauracja Koncertowa, (Krynica)

o

o

Młody Talent

o

Michał Gniadek, Restauracja Plato (Warszawa)
Dawid Szkudlarek, Folwark Folińscy (Wysoka, woj. Lubuskie)
Tomasz Grota, restauracja Tu’gether (Sopot)
Michał Cienki, restauracji Amarylis (Kraków)

o

o

Szef Jutra

o

Szymon Stach, Quale Restaurant (Łódź)
Adam Adamczak, Restauracja Oskoma (Poznań)
Paweł Stawicki, restauracja Mercato (Gdańsk)
Daniel Myśliwiec, restauracje Karakter i Zazie Bistro

o

o

Szef Roku

o

Robert Trzópek, Restauracja Bez Gwiazdek (Warszawa)
Karol Sankowski, Restauracja Marina (Wrocław)
Marcin Popielarz, restauracja Biały Królik (Gdynia)
Dominik Duraj, Restauracja Villa Gardea (Chorzów)

Gault & Millau 2018

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , ,

8 top śniadań FoodSnoba!

8 top śniadań FoodSnoba!

8 top śniadań

Nie cierpię rankingów i tych wszystkich „top-ileś-tam” publikowanych przez większość blogerów kulinarnych, restauracyjnych czy podróżniczych…. Uważam, że są pobieżne, płytkie a często pisane z … palca lub jak kto woli z … „Internetów”.

Ale życie jest życiem! Znajomi nękają! Znajomi pytają! Więc chcąc, nie chcąc postanowiłem odpowiedzieć zbiorczo i napisać, gdzie FoodSnob jada śniadania w Warszawie i … co na nie jada.  I właśnie stąd wziął się niniejszy „top 8”.

A dlaczego 8 a nie klasycznie 10? Dlatego, że w zasadzie nie licząc domu, nie jadam śniadań w innych miejscach niż te wymienione. Jest ich nie mniej, nie więcej tylko osiem, a ja jak zwykle nie zamierzam kreować rzeczywistości na potrzeby bloga i dopisywać dwa, w których nie bywam, tylko po to zamknąć się w magicznej i „medialnej” dziesiątce. Więc musi wystarczyć osiem! Ok? dzięki!

O

O

8 top śniadań nie tylko na zimę.

O

O

Gdy pisze te słowa za oknem mamy pierwszy tej jesieni śnieg. Jesień, zima i wczesna wiosna to pory roku wymagające poważnych „wsadów” kalorii z samego rana. Ale to nie dlatego nie znajdziecie tu peanów na temat smoothie bawl w modnym Juice Press People albo buraczanego koktajlu w skądinąd fantastycznej Big Book Cafe! Rzecz nie w porze roku ale w FoodSnobowych upodobaniach, które mocno męskie i węglowodanowe są!

Tak, tak proszę Państwa! FoodSnob dziubiący w fine-diningowych talerzach w porze lunchu i kolacji, RANO MUSI I POTRAFI ZJEŚĆ SPORO, więc chadza do miejsc, gdzie tak właśnie dają jeść. Oczywiście tylko do pysznych miejsc. Oto ich lista wraz z ulubionymi śniadaniowymi daniami.

o

o

KREM – czyli śniadanie marzeń

o

o

Do Kremu na Śniadeckich biegam rankiem z jednego powodu. Powód nazywa się „Croque Monsieur” i kosztuje 22 zł. Ta cudowna grillowana kanapka kryje w sobie wszystko to co potrzebne jest FoodSnobowi do porannego rozruchu. Naprawdę niezłe pieczywo z Piekarni Aromat zgrillowane na ciemno brązowy kolor zachwyca miękkością i smakiem płynnego wnętrza. Obie połówki posmarowane przed zapieczeniem beszamelem, kryją w sobie gotowaną szynkę i wióry sera emmental. Tajemnicą sukcesu doskonałego Croque Monsieur jest użycie odpowiedniej ilości beszamelu z wierzchu i na krawędziach tak, żeby te ostatnie również rozpływały się w ustach. Tu ta sztuka opanowana jest po mistrzowsku. Podana obok prosta sałatka z roszponki i sałaty z winegretem czyni tę kaloryczną bombę odrobinę zdrowszą. Mniejsza jednak o zdrowie gdy mamy przed sobą takie dobrodziejstwa!

Oprócz ”Croque Monsieur” możemy zażądać tego samego „gentelmana” ale w wydaniu „bleu” (z pieczarkami, niebieskim serem Bleu de Causses i orzechami włoskimi za 22 zł) a także damę czyli „Crocque Madame” (24 zł) z jajkiem sadzonym na wierzchu oraz mało francuskiego z nazwy „Kozimierza” (27 zł) czyli kanapkę z szynką gotowaną, serem kozim, emmentalem i tymiankiem. Śniadaniowych dań jest więcej ale o całej reszcie nie wspomnę, bo te powyżej wymiatają.

o

o

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba – KREM – Crocque Mounsieur na dole, po lewej pyszny „Sandwich au Rosebeef” podawany z domowym majonezem, korniszonami i ziemniakami

o

o

 

Krem, Śródmieście, ul. Śniadeckich 18, przez cały tydzień od 9:00 (poniedziałek – zamknięte)
Espresso dopio – 8 zł
Cappucino – 10 zł
Latte – 12 zł
Sok pomarańczowy – 12 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby (danie+sok+latte) =22 zł + 12 zł +12 zł = 46 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

O

LAWENDOWY DOM – nowa mokotowska mekka śniadaniowa

O

O

Podczas gdy Krem działa od lutego br. Lawendowy Dom Grażyny Winkowskiej otworzył się na początku wakacji. Miejsce to miłe, bardzo mokotowskie z ducha i polsko-francuskie z kuchni. Nic dziwnego, że mamy w karcie „Francuskie śniadanie” (25 zł) złożone z bagietki, domowych konfitur, masła orzechowego i croissanta i „Pain Perdu” (22 zł) czyli słodkie francuskie tosty z maczanego w jajku i mleku chleba usmażonego na maśle. Och jak cudownie i niezdrowo!

Ale ja zdecydowanie wolę fantastyczne „Jaja po florentyńsku” (25 zł) czyli stanowiące prawdziwą bombę cholesterolową, jajka w koszulce (oeuf poche) złożone wraz ze sporą porcją sosu holenderskiego, płatkami parmezanu i ziarenkami amarantusa na pajdzie zapieczonego chleba na zakwasie. Jakby komuś byłoby mało może zażądać w charakterze dodatku bekon za 3 zł. A voila!

o

o

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba LAWENDOWY DOM – :Jajka po florentyńsku” aka „po florencku”

o

o

o

o

Lawendowy Dom Grażyny Winkowskiej, Mokotów, ul. Różana 30, od 09:00, poniedziałek zamknięte
Espresso dopio – 8 zł
Cappucino – 10 zł
Latte – 10 zł
Sok pomarańczowy – 15 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby = 25 zł + 15 zł +10 zł = 50 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

o

o

BYĆ MOŻE – nie tylko w poniedziałki

o

o

Dwa pierwsze miejsca są niestety zamknięte w poniedziałki. Dla poprawy humoru jeśli tylko mogę pędzę do jednej z dwóch innych mokotowskich miejscówek. Pierwszą z nich jest położone przy placu Unii Lubelskiej Być Może. Tutejsza karta śniadaniowa jest niezwykle bogata. Wśród 12-tu pozycji znajdziemy i zwykłą jajecznicę (15 zł + dodatki szczypiorek 3 zł, cebula 3 zł) i jajka na miękko (2 sztuki za 15 złotych) czy wreszcie „Omlet z kozim serem, łososiem lub czysty” (17 zł) oraz „Szakszukę z pomidorami zapiekanymi z jajkiem, kolendrą i papryką” (19 zł) I tu również frankoluby znajdą „Tosty francuskie” (19 zł) z cynamonem, pomarańczami i owocami sezonowymi a miłośnicy jaj „inaczej” jaja poche, które choć serwowane ze szpinakiem i sosem holenderskim tu nie są nazywane „jajami po florencku”

Ale żadne z tych dań nie kusi FoodSnoba, który przychodzi tu dla prostej „Kanapki z rostbefem, musztardą dijon, ogókiem konserwowym”. (16 zł) Przygotowywana na wypiekanym na miejscu pieczywie ożywczo atakuje moje kubki smakowe ostrością musztardy, rukoli i marynowanego zielonego pieprzu! Po czymś takim mogę działać nawet w poniedziałek!

o

o

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba BYĆ MOŻE – Kanapka: rostbef, musztarda dijon, ogórek konserwowy

o

o

 

Być Może, Śródmieście, ul. Bagatela 14 (pl. Unii Lubelskiej), od 7:00 (śniadania serwowane są do 12:00, w weekendy do 13:00)
Espresso dopio – 9 zł
Cappucino – 10 zł
Latte – 10 zł
Sok pomarańczowy – 12 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby – 16 zł + 12 zł + 10 zł = 38 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

o

o

BUŁKĘ PRZEZ BIBUŁKĘ a najlepiej bajgla.

o

o

Tu wpadam z kolei na bajgle! A dokładnie na tego najtańszego i najlepszego – bajgla „Bajecznego” z domową pastą jajeczną, ogórkiem i sałatą (10 zł) Tak wiem! Bajgle tu już nie takie jak kiedyś! miejsce było modne trzy lata temu i ciasno, głowa przy głowie! Ale ja lubię i chodzę. Tu i tylko tu choć istnieją też dwie inne lokalizacje (Śródmieście i Konstancin).

Oczywiście Bułka to nie tylko bajgle ale i dwa fajne omlety: „Pani Omlet” (13 zł) czyli omlet z 3 jaj ze świeżą bazylią, szpinakiem, szczypiorkiem i pomidorkami cherry z odrobiną zielonej sałaty oraz Pan Omlet (również 13 zł), w którym dodatkami do jaj są włoska szynka dojrzewająca, cheddar i podobna jak u „Pani” sałatka.

o

o

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba BUŁKĘ PRZEZ BIBUŁKĘ – Bajgel bajeczny z domową pastą jajeczną, sałatą i ogórkiem.

o

o

 

Bułkę przez Bibułkę, Mokotów, Puławska 24, od 07:30, w weekendy od 9:00
Espresso dopio – 7 zł
Cappucino – 9 zł
Latte – 11 zł
Sok pomarańczowy – 6 zł 9ale nie wyciskany)
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby –10 zł + 6 zł +11 zł = 27 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

o

o

Weekendowe Szaleństwo… czyli THE COOL CAT

o

o

Weekend to więcej czasu i więcej możliwości penetrowania śniadaniowni poza Mokotowem i Śródmieściem południowym. Nic dziwnego, że na osiem, połowa „topowych” śniadaniowni FoodSnoba jest z Powiśla i dalszego Śródmieścia. Na początek śniadanie z innej bajki. Śniadanie, które można jeść od rana do wieczora. Śniadanie w formie jednego z zestawów oferowanych w  opisywanym już wcześniej The Cool Cat.

Już od dłuższego czasu w weekendy w The Cool Cat królują niezwykłe zestawy śniadaniowe. Wszystkie kosztują tyle samo tzn 30 zł. Za te pieniądze dostajecie wielką obfitość jadła najwyższych lotów i de facto jedno z najbardziej oryginalnych śniadań w Warszawie. Jest tu i zestaw klasyczny, z jajecznica i kiełbaskami, jest zestaw śródziemnomorski ale dla mnie liczy się tylko jeden: zestaw azjatycki.

Ta delicja składa się aż z 10 różnych, wspaniałych minidanek. Wpływy różnych azjatyckich kuchni mieszają się tu swobodnie, choć całość w formie i poszczególnych składowych najbardziej nawiązuje do Korei i Wietnamu. Mamy tu z jednej strony smażony ryż z jajkiem i kimchi i klasyczny banchan w formie marynowanego korzenia lotosu ale mało klasycznie bo … z wiśnią i sezamem. Jest koreańskie pate i cudownie miękki, pieczony boczek w sosie hoisin, szczodrze obsypany fistaszkami. Co ja Wam będę mówił! Tego trzeba spróbować!

o

o

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba THE COOL CAT – Weekendowy zestaw śniadaniowy – azjatycki.

o

o

o

o

Cool Cat, Powiśle, ul. Solec 38, od 8:30, w weekendy od 9:00
Espresso dopio – 8 zł
Cappucino – 9 zł
Latte – 11 zł
Sok pomarańczowy – 10 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby = 30 zł + 10 zł +11 zł = 51 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

 

 

CHARLOTTE – tak, tak, wiem, że …!

 

 

Charlotte i jej hipsterskie konotacje ze Zbawixa powodują, że nie wszystkim i nie zawsze wypada się przyznawać, że tam jadają. Innym za to bardzo. Nie jestem hipsterem i nie pretenduje, ale lubię Charlotte za kilka „śniadaniowych” przyjemności. Bywam głównie na placu Grzybowskim w Charlotte- Menora bo i o miejsce łatwiej i ogródek latem fajniejszy. Bywam tam bo to jedno z trzech miejsc (dwa następne dalej) gdzie kupowanie pieczywa należy do weekendowego rytuału.

Chleb jest tu naprawdę niezły nic więc dziwnego, że najczęściej decyduję się na którą z tartines – kanapek na ciepło lub zimno. Z tych ostatnich najbardziej cenię … „Dijon” (10 zł) z szynką, serem gruyere i rzeczoną musztardą. I na ciepło i na zimno ciepło opycham się „Chevre chaud” (11 zł) z dojrzewającycm serem kozim, tymiankiem i miodem. A niezależnie od tego, na nasz charlottowy, śniadaniowy stół trafia zawsze „Śniadanie Charlotte” (16 zł) złożony z koszyka pieczywa, domowej konfitury lub czekolady i latte”. Bowiem Madame FoodSnob ma swoje, indywidualne uzależnienia.

o

o

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba CHARLOTTE MENORA –  Śniadanie Charlotte z dodatkowyą kanapką na zimno Chevre z dojrzewającym serem kozim, miodem, tymiankiem i roszponką

o

o

o

o

Charlotte – Menora, Śródmieście, plac Grzybowski, od 7:00, w weekendy od 9:00
Espresso dopio – 7 zł
Cappucino – 8 zł
Latte – 9 zł
Sok pomarańczowy – 9 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby – 16 zł + 9 zł + 9 zł = 34 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

o

o

SAM czyli krok na Powiśle lub Żoliborz po coś ostrego.

O

o

Mieszkając przez trzy lata na Powiślu, 200 metrów od SAM-u nie mogłem nie uzależnić się od tutejszego, genialnego, najlepszego w tym mieście „Omletu z chorizo, fetą i szpinakiem” (21 zł) To arcydzieło podawane jest na patelni czasem w formie omletu złożonego na pół, czasem otwartego, zawsze jednak pełnego magicznej, eklektycznej mieszanki smaków greckiej fety, hiszpańskiego chorizo i … polskiego szpinaku. Żaden inny omlet nie jest w stanie pokonać go od … bagatela 5-ciu lat. Czasem ale bardzo rzadko wygrywają z nim tutejsze „Jaja po marokańsku z dukkah, humusem i awokado” (19 zł) podawane na grzance z wiejskiego chleba, czasem „Bajgel Bekon Supreme (18 zł) z jajkiem sadzonym na bekonie, pomidorem, rukolą czerwoną cebulą i serkiem śniadaniowym”. Ale tego typu zwycięstwa są czasowe i zawsze gdy ulegam pokusie pełen skruchy wracam na łono króla omletów!

I jeszcze jedno. Gdy tu jestem, zawsze, ale to zawsze kupuję chleb! Bo naprawdę warto!

O

O

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba SAM LIPOWA – omlet z chorizo, fetą i szpinakiem

O

O

o

o

SAM Powiśle, Powiśle, ul Lipowa 7 a, od 8:00, w weekendy od 9:00
Espresso dopio – 10 zł
Cappucino – 11zł
Latte – 14 zł
Sok pomarańczowy – 10 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby – 21 zł + 10 zł + 14 zł = 45 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

o

o

ROZBRAT 20, czyli śniadanie w wersji bistronomicznej

O

O

O ile w SAM-ie kupuję chleb gdy tylko tam jestem to do Rozbrat 20 często jeżdżę specjalnie by go kupować. Jeśli pora jest śniadaniowa, zawsze kończy się to posiłkiem przy stoliku, a jeśli na sali jest jedna z najlepszych menedżerek restauracji w tym kraju czyli przemiła Pani Ewelina to śniadanie zamienia się w długą posiadówę. O Rozbrat 20 pisałem już dwa razy. Pisząc o śniadaniach zachwycałem się kiedyś „Boudin noir z kaczym jajem” czyli robioną na miejscu, francuską kaszanką bez kaszy za to ze sporymi kawałkami słoninki, która podawana była na ciepło ze smakowitym sadzonym kaczym jajkiem. Kaszanki już dawno nie widziałem, za to kilka razy spotkałem się tu z inną wybitna specjalnością.

Tutejszy Reuben Sandwich (29 zł), bo o nim mowa, jest jakby żywcem wzięty z Nowego Jorku. Grubas składa się z płatów domowego pastrami spoczywających na kiszonej kapuście pomiędzy dwiema przypieczonymi, grubymi kromkami żytniego chleba z wiórkami szwajcarskiego sera i pysznym sosem. Niewiele ustępuje mu „Jajko w koszulce na grzance z awokado” (19 zł) a i „Shakshouka czyli jajko duszone w pomidorach z bakłażanem i chili” (27 zł), serwowane w zgrabnych brytfanienkach ma swoich miłośników. A do tego oczywiście koszyk domowego chleba z masłem za 7 złotych. Jedyne co lepsze od śniadania tutaj, to… bistronomiczny lunch lub kolacja tutejszego Szefa Bartosza Szymczaka.

O

O

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba ROZBRAT 20 – na górze Jajko w koszulce na grzance z awokado

 

 

8 top śniadań FoodSnoba

8 top śniadań FoodSnoba ROZBRAT 20 – Reuben Sandwich

O

O

o

o

Rozbrat 20, Powiśle, Rozbrat 20, od 8:00, w weekendy od 9:00
Espresso dopio – 10 zł
Cappucino – 10zł
Latte – 12 zł
Sok pomarańczowy – 14 zł
Koszt ulubionego śniadania FoodSnoba dla 1 osoby – 29 zł + 14 zł + 12 zł = 55 zł.
8 top śniadań FoodSnoba

o

o

Czy Pana już kompletnie… Panie FoodSnob?

o

o

Śniadanie a la FoodSnob nie jest tanie. Na pewno taniej można zjeść w wielu innych miejscach Mokotowa, Powiśla, Śródmieścia czy Żoliborza. Wydatek 50 złotych na osobę, części z Was wyda się ekstremalną rozrzutnością. To prawda. To niemało. Za tyle w domu śniadanie może zjeść 4 osobowa rodzina. Moja też a może i za mniej bo dwa małe FoodSnobki są jeszcze na etapie kulek Nestle z mlekiem.

Można zjeść znacznie taniej, tyle, że niekoniecznie tak smacznie. Jak każdy FoodSnob jestem gotów oddać ostatnie pieniądze za dobry smak. Dlatego mimo, że to nieprzyzwoicie drogo będę Was namawiał, żebyście od czasu do czasu pozwolili sobie na wielką śniadaniową przyjemność. W końcu to najważniejszy posiłek! I to nie tylko teraz gdy za oknem rano szaro i ponuro.

Zatem, smacznych poranków!

 

 

 

 

Casual FoodSnob, Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , , ,

Restaurant Week 2017: FoodSnob radzi gdzie iść!

Restaurant Week 2017: FoodSnob radzi gdzie iść!

Restaurant Week

20 października w trzynastu miastach Polski rozpocznie się kolejna, jesienna edycja festiwalu Restaurant Week. W kilkuset restauracjach w Polsce, przez ponad tydzień będzie można spróbować przygotowanych specjalnie na tę okazję dań składających się na menu degustacyjne w cenie 49 zł.

W Warszawie udział w festiwalu biorą aż 82 restauracje. Ponieważ jest w czym wybierać postanowiłem odwiedzić kilka z nich jeszcze przed startem, przetestować proponowane menu i jeśli będzie godne uwagi zarekomendować je Wam.

Wśród wybranej, rekomendowanej czwórki są dwa „oczywiste” pewniaki: „Kieliszki na Hożej” i ulokowana kilkanaście metrów dalej restauracja „Bez Tytułu”. Ale polecam Wam również zaskakujące kulinarnie, najmłodsze dziecko Grupy Warszawa: restaurację „Biała – zjedz i wypij” Nie zawiódł pokładanych w nim moich nadziei „Warszawski Sznyt”, którego losy śledzę od marcowego otwarcia.

o

o

Bez Tytułu – najlepsza przystawka spośród testowanych.

o

o

Proponowane w ramach festiwalu menu nie powiela dań z karty. Szef Erwan Debono nawiązuje jedynie do swojego jesiennego menu poprzez użycie tych samych, sezonowych produktów. Jego świetnie znany mi styl (patrz recenzja na blogu) najlepiej widać w cudownie jesiennej przystawce zatytułowanej „Jajko parfait, purée z dyni, wędzona śmietana, parmezan i grzyby”

Na dnie talerza znajdziemy lekko pomarańczowe puree z dyni piżmowej. Na nim złoci się jesiennie jajko parfait a wszystko otoczone jest śmietaną aromatyzowaną dymem z sosny. Danie wieńczą chrupkie, smażone na maśle rydze, jędrne kurki i surowe plasterki pieczarek pomieszane z płatkami parmigiano reggiano. Zielone akcenty to trybula i szczypiorek. Smaki są niezwykle łagodne i harmonijnie skomponowane. W degustowanej przeze mnie wersji zamiast wędzenia dymem  śmietana była wzbogacana smakiem boczku. Kulinarna wyobraźnia podpowiada, że posmak sosnowego dymu nada jej i całemu daniu nieco bardziej zdecydowanego charakteru.

o

o

Restaurant Week 2017 - Bez Tytułu

Restaurant Week 2017 – Bez Tytułu

o

o

Z dwóch dań głównych zdecydowanie głosuje na „ Najwyższej jakości kurczaka, orientalne masło, drobiowo-cytrynowy sos, pietruszkę i młode ziemniaki”. Filet z piersi kurczaka przynosi zaskoczenie lekko azjatyckim smakiem a sos podkręca cytrusowo, jedwabiste puree z pietruszki.

o

o

Restaurant Week 2017 - Bez Tytułu

Restaurant Week 2017 – Bez Tytułu

o

o

Restaurant Week

„Zarzuela z ryb i owoców morza z sosem pomidorowym i chrupiącym ryżem” pyszni się na talerzu bardzo efektowna feerią kolorów. Nie oczekujcie spotkania z klasycznym, katalońskim lub andaluzyjskim gulaszem z owoców morza z sosem picada. Zarzulea Szefa Debono jest de facto dekonstrukcją tej klasycznej. Każdy z morskim składników (dorsz, łosoś, krewetka mule jest osobno podsmażany do chrupkiej postaci a tym co już na talerzu łączy składniki w całość jest absolutnie wybitny pomidorowo-warzywny sos. Lekkie trójkąciki to nic innego jak mocno podsmażone krokiety z ryżu. Fajne w smaku, charakterne w teksturze w teksturze i niełatwe w konsumpcji. Nie mocujcie się z nimi widelcem. Tu bez rąk się nie obejdzie.

o

o

Restaurant Week 2017 - Bez Tytułu

Restaurant Week 2017 – Bez Tytułu

o

o

Za onieśmielającą nazwą deseru (Choux-chantilly) kryją się domowe ptysie wypełnione lekkim kremem. Wbrew nazwie (a jak pewnie wiecie chantilly to krem z bitej śmietany i cukru pudru w proporcji 5:1 z dodatkiem wanilii) mamy tu puszyste wypełnienie na bazie mascarpone. Obok trzech ciasteczek znajdziecie trzy kleksy musu figowego, który powinien trafić na każdego ptysia przed jego schrupaniem. I nie zapomnijcie o maleńkim listku pachnotki. Ptyś, z tym maleństwem „zabrzmi” w ustach jeszcze lepiej!

o

o

Restaurant Week 2017 - Bez Tytułu

Restaurant Week 2017 – Bez Tytułu

o

o

Podsumowując: dania menu festiwalowego mimo, że nie występują w codziennej karcie wydają się być dobrym ambasadorem restauracji i rzetelnie (szczególnie ta przystawka) pokazują talent Szefa Debono. Bez Tytułu to jedna z tych restauracji tegorocznego festiwalu, której nie wolno pominąć.

o

o

 

Szef Kuchni: Erwan Debono
Restaurator: Julien Barbotin-Larrieu
Rok założenia: 2016
Menu I
Przystawka: Jajko parfait, purée z dyni, wędzona śmietana, parmezan i grzyby
Danie główne: Najwyższej jakości kurczak, orientalne masło, drobiowo-cytrynowy sos, pietruszka i młode ziemniaki
Deser: Choux-chantilly
Menu II
Przystawka: Jajko parfait, purée z dyni, wędzona śmietana, parmezan i grzyby
Danie główne: Zarzuela z ryby i owoców morza, sos pomidorowy, chrupiący ryż
Deser: Choux-chantilly

 

o

o

Kieliszki na Hożej – najbardziej spójne menu

 

Podejmując decyzję o wyborze Kieliszków na Hożej staniecie przed dylematem wyboru jednego z dwóch menu. Niełatwa to sprawa bo oba (i mięsne i rybne) zachwycają smakami. W obu za sprawą przystawek zetkniecie się z daniami z regularnej karty.

W menu mięsnym będzie to słynna „Cebula faszerowana ogonami wołowymi, grzybami leśnymi i kaszą gryczaną”, którą szef Dawid Balana trzyma w karcie od samego początku restauracji. Ale bez obawy. Nawet jeśli znacie to danie to po ostatnich poprawkach, w ramach których mięso wieprzowe zastąpiły ogony wołowe danie nabrało nowego, smakowego blasku. Poprzedniczkę, nadziewaną łopatką wieprzową, boczkiem z mangalicy confit i kaszą chwaliłem w styczniu w pierwszej recenzji kieliszków. Mięso z ogona wołowego i jus wołowy, który zastąpił poprzedni cebulowo-grzybowy podniosły intensywność smaków dania. Tak jak w pierwowzorze cebulowy top zdobią, chrupkie krążki cebuli i popcorn z kaszy.

Przy cebuli przystawka z drugiego menu czyli „Śledź smażony w cieście piwnym, sos tatarski” wydaje się uboższą krewną. Nie dajcie się jednak zwieść! Podmarynowany śledź zachowujący mimo obróbki termicznej doskonałą miękkość tworzy z domowym sosem tatarskim idealną dla menu rybnego, lekką przystawkę.

o

o

Restaurant Week 2017 - Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 – Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 - Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 – Kieliszki na Hoże

o

o

Dania drugie w obu menu są idealnie dopasowaną, ale nie nudną kontynuacją przystawek. Oba stworzono specjalnie na potrzeby festiwalowe, ale oba są niezwykle reprezentatywne dla kuchni Dawida Balany czy to przez klasyczne dla niego produkty, czy to przez jego ulubione techniki i prezentacje.

Restaurant Week 

Zdecydowanie bardziej wyrazisty a zarazem śmiało podążający tropem smaku przystawkowej cebuli jest „Kurczak, ziemniaki konfitowane, kapusta, sos truflowy” Na talerzu rzuca się przede wszystkim w oczy spory kawałek kurczaka kukurydzianego. Kawałek piersi ma cudownie chrupiącą, mocno przypaloną na wydaniu palnikiem skórkę z pozoru zapowiadającą suche mięso. W istocie jest idealnie soczyste a chrupiąca skórka z panierki dodaje mu fantastycznej tekstury. Kurczak podany jest z kilkoma dodatkami. Ich bazą jest prasowana kapusta. Zblanszowane w osolonej wodzie liście zostały ułożone warstwami a następnie sprasowane pod czymś ciężkim. Zapieczone w tej postaci stworzyły wyborną podstawę dla dodatków wśród których znajdziemy puree ziemniaczane, ziemniaki konfitowane , zblanszowany pak choi i podsmażona brukselka.

o

o

Restaurant Week 2017 - Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 – Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 - Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 – Kieliszki na Hoże

o

o

Drugie z dań głównych potwierdza znany fakt, że Szef Balana ma mistrzowską rękę do ryb. Troć wędrowna („Troć, kalafior, sos śmietanowy”) jest wysmażona wzorcowo, idealnie czyli w punkt. Kalafior stanowiący główny dodatek jest podany w formie zapiekanki z dużą ilością bułki tartej na wierzchu. Wyczuwa się tu i tymianek i cytrynę. Danie delikatniejsze, mniej intensywne smakowo ale przepyszne i podobnie jak poprzednie idealnie komponujące się z przystawką w logiczną spójną całość.

W obu menu mamy ten sam deser. Według mnie „Pieczone jabłko, solony karmel, kruszonka migdałowa, lody orzechowe” bardziej pasuje do menu mięsnego, ale jest tak dobry, że nie zamierzam wybrzydzać. Mamy tu wszystko co powinno być w deserze. Są nuty słodkie i kwaśne. Karmel jest słony ale nie aż tak, żeby to przeszkadzało w kompozycji z zapieczonym jabłkiem. Orzechowe lody fajnie grają z chrupiącą kruszonką. Dla przyszłych wielbicieli tego deseru mała podpowiedź: znajdziecie go, przynajmniej na razie w regularnym menu Kieliszków.

o

o

Restaurant Week 2017 - Kieliszki na Hoże

Restaurant Week 2017 – Kieliszki na Hoże

o

o

o

o

Szef Kuchni: Dawid Balana
Architektura: BIBI-SPACE Bibianna Szyszko Stein & CO-CO EVENT DESIGN Ela Kita
Restaurator: Beata Gawęda-Pawełek, Paweł Demianiuk
Rok założenia: 2016
Menu I
Przystawka: Cebula faszerowana ogonami wołowymi, grzybami leśnymi i kaszą gryczaną
Danie główne: Kurczak, ziemniaki konfitowane, kapusta, sos truflowy
Deser: Pieczone jabłko, solony karmel, kruszonka migdałowa, lody orzechowe
Menu II
Przystawka: Śledź smażony w cieście piwnym, sos tatarski
Danie główne: Troć, kalafior, sos śmietanowy
Deser: Pieczone jabłko, solony karmel, kruszonka migdałowa, lody orzechowe

 

o

o

Biała zjedz j wypij? Zjedz nie tylko pij.

o

o

Otwarta jesienią zeszłego roku „Biała – Zjedz i Wypij”, zawsze wydała mi się miejscem, w którym zdecydowanie lepiej poświęcić się tej drugiej czynności. Trochę z przekory postanowiłem powiedzieć „sprawdzam” i przetestować proponowane na Festiwal Restaurant Week menu.

Ku mojemu zaskoczeniu dania, które się na nie składają okazały się niezwykle smaczne. Stoi za nimi szef Michał Czeżyk, pracujący wcześniej z Hamidem Trisno ze znanego, warszawskiego MOD-u. Większość z nich nie występuje w codziennym menu ale niektóre mają do niego trafić.

Oba menu otwiera ta sama przystawka, którą jest … zupa a dokładnie „krem z dyni z pieczonymi kasztanami” . Pierwsze wrażenie? Zdziwienie! Zupa krem na przystawkę? Słodycz dyni ze słodkimi kasztanami? A jednak tak! Podany krem jest jesienny ale niezwykle gorący smakiem! Imbir daje mu fajnego kopa, podnosi temperaturę do standardów azjatyckich i sprawia, że delikatne, świeżo upieczone kasztany przyjemnie tonizują podniebienie. Listki rukwi jeszcze dodatkowo podbijają pikantność. Krem jest wyrazisty, idealny na jesień i naprawdę dobrze sprawujący się jako przystawka.

o

o

Restaurant Week 2017 - Biała - Zjedz i Wypij

Restaurant Week 2017 – Biała – Zjedz i Wypij

o

o

Restaurant Week

Z dwóch dań głównych specjalne wyróżnienie należy się mięsnemu. „Schabik jagnięcy podawany z podlaską babką ziemniaczaną, karmelizowaną marchewką i sosem szalotkowym” to uczciwe jedzenie z wybornie przyrządzonym mięsem – chyba najlepszym spośród wszystkich testowanych przeze mnie festiwalowych dań mięsnych. Choć wbrew deklaracją kelnerki Szef nie pochodzi z Podlasia to smak tego regionu, który pojawia się na talerzu w formie genialnej babki ziemniaczanej wydaje się zgodny ze wszelkimi wzorcami. Jej eleganckie prostokąty są trochę mniej tłustej niż oryginał ale ciągle z cebulą i boczkiem w środku i ciągle bardzo podlaskie w smaku.

o

o

Restaurant Week 2017 - Biała - Zjedz i Wypij

Restaurant Week 2017 – Biała – Zjedz i Wypij

Restaurant Week 2017 - Biała - Zjedz i Wypij

Restaurant Week 2017 – Biała – Zjedz i Wypij

o

o

„Kremowa kasza pęczak z borowikami, jarmużem i serem emilgrana” to nic innego jak pęczotto czyli świetnie znana polska odmiana risotto. Oprócz borowików znajdziemy w nim również i inne grzyby leśne, które wspólnie dodają daniu pokaźną dawkę umami. Jak dla mnie kasza była odrobinę za twarda, ale tu o korektę łatwo, więc Wy śmiało zamawiajcie tę wersję menu. Nota bene zbliżone danie znajdziecie też w regularnym menu restauracji.

o

o

Restaurant Week 2017 - Biała - Zjedz i Wypij

Restaurant Week 2017 – Biała – Zjedz i Wypij

o

o

„Mus toffi z jałowcem i galaretką porzeczkową” okazał się elegancką kombinacją smaku słodkiego i kwaśnego a nutki jałowca bardzo przyjemnie nawiązywały do smaku lasu w pęczotto.

Podsumowując: nie oczekujcie w Białej fine diningu. Tu karmią zdecydowanie prościej ale bardzo uczciwie i smacznie. I bardzo proszę wstępując tu szlakiem „Syreniego Śpiewu” dajcie szanse jej kuchni.

o

o

Szef Kuchni: Michał Czeżyk
Restaurator: Grupa Warszawa
Rok założenia: 2016
Menu I:
Przystawka: Krem z dyni z pieczonymi kasztanami
Danie główne: Schabik jagnięcy podawany z podlaską babką ziemniaczaną, karmelizowaną marchewką i sosem szalotkowym
Deser: Mus toffi z jałowcem i galaretką porzeczkowe
Menu II
Przystawka: Krem z dyni z pieczonymi kasztanami
Danie Główne: Kremowa kasza pęczak z borowikami, jarmużem i serem emilgrana
Deser: Mus toffi z jałowcem i galaretką porzeczkową

 

o

o

Warszawski Sznyt – sznyt fine diningu na talerzu

o

o

Kibicuję tej restauracji od jej marcowego otwarcia. W swoim facebookowym poście po prapremierowej kolacji zastanawiałem się: „czy Warszawski Sznyt odczaruje „niejadalne” Stare Miasto? Ma wszystko co do tego potrzebne. Zaplecze finansowe potężnego restauratora, nowoczesną kuchnie i dwóch naprawdę niezwykle zdolnych Szefów Kuchni. Szef Rafał Zaręba wcześniej pracował dwa lata w Atelier Amaro a jego zastępca Michał Węcławek działał u Martina Gimeneza Castro w restauracji Salto. Obaj wsławili się zeszłorocznymi, jesiennymi pop-upami w „U Chłopaków” na Chłodnej.

Ponieważ nie miałem czasu, żeby odwiedzić Warszawski Sznyt podczas ostatniego Fine Dining Week postanowiłem zrobić to teraz.

Przygotowane na Restaurant Week menu, jest podawane w dolnej sali, na co dzień oferującej steki. Wygląd dań, zróżnicowanie produktów wskazuje na wpływ kuchni i sali na górze, gdzie oferuje się nowoczesną kuchnie polską z lekkim skrzywieniem właśnie w stronę fine diningu.

Proponowane w menu dania są niezwykle lekkie, ciekawe w smakach i pięknie podane. Przystawkowa sałata frisse ląduje na talerzu z czerwoną cebulą marynowana w anyżu i szafranie, smażonym w cząbrze boczkiem i kiszona rzodkiewką. Podano do niej (ku mojemu zaskoczeniu nie ciepłe) przyjemnie rozpływające się jajko souse-vide, gotowane przez 20 minut w 63 stopniach. Chrupkości dodaje karmelizowany słonecznik a całość spaja klasyczny vinegrette na occie balsamicznym. Dzięki delikatnemu posmakowi anyżu danie jest niezwykle świeże przygotowując nasze kubki smakowe do większych i cięższych smakowo dań. Uwaga! W daniu wbrew jego oficjalnej nazwie ze strony Restaurant Week nie ma ani czerwonej fasoli ani ziołowych grzanek. I dobrze!

o

o

Restaurant Week 2017 - Warszawski Sznyt

Restaurant Week 2017 – Warszawski Sznyt

o

o

Restaurant Week 

Za to cieszę się, że danie główne odpowiada opisowi. Kurczak kukurydziany pieczony jest na tutejszym niezwykłym, opalanym drewnem dębowym grillu a podczas pieczenia w naturalny sposób podwędzany. Pachnący lekko dymem, ziemniak został nafaszerowany twarożkiem Mesclun i zapieczony z wiórkami oscypka na wierzchu. Ziemniak przez ten twarożek wydaje się być nieco za mało „charakterny”, choć ziarna czarnuszki powinny robić tu swoje. Całość uzupełniają dodatki złożone na talerzu i w osobnej miseczce. Na talerzu znajdziemy więc aż trzy różne podsmażone na maśle grzyby leśne (rydz, kurka, prawdziwek). Jest tu też kawałek chrupkiej papryki i oczywiście łączący całość sos a właściwie jus z kurczaka z dodatkiem bourbonu i hibiscusa. Drobne kuleczki na mięsie i w sosie to nic innego jak polskie kapary czyli marynowane niedojrzałe (zielone) owoce dzikiego bzu. Obok w miseczce znajdziemy klasyczny mesclun w vinegrette estragonowym czyli mieszaną, prowansalską rodem sałatkę z liści i płatków. Piękne to wszystko, czyż nie?

o

o

Restaurant Week 2017 - Warszawski Sznyt

Restaurant Week 2017 – Warszawski Sznyt

o

o

Ale najpiękniejszy jest dla mnie deser. Jeśli, co rekomenduje traficie do Warszawskiego Sznytu dostaniecie tam niby jabłko, niby brzoskwinię a tak naprawdę marakuję na różne sposoby. Owoc uformowana w białej czekoladzie z masłem kakaowym z dodatkiem marakui zamyka w środku lekki mus z białej czekolady z odrobiną marakujowego nadzienia. Różowo biała kruszonka na Waszym talerzu to nic innego jak kandyzowana biała czekolada. Deser jest pyszny i nie za słodki pod warunkiem, że piękną kulę rozbijecie widelczykiem i zjecie całość mieszając.

o

o

Restaurant Week 2017 - Warszawski Sznyt

Restaurant Week 2017 – Warszawski Sznyt

o

o

Tylko kilka restauracji zdecydowało się wziąć udział w obu festiwalach: fine dining week i restaurant week. Cieszę się, że wśród nich był Warszawski Sznyt. Wróciłem tu po 6-ciu miesiącach i wkrótce trafię tu ponownie.

o

o

Szef Kuchni: Rafał Zaręba
Restaurator: Restauracje Krawczyk Sp. z o.o.
Rok założenia: 2017
Menu
Przystawka: Sałata frisse z grillowanym bekonem, czerwoną fasolą i ziołowymi grzankami
Danie główne: Kurczak kukurydziany dębem podwędzany z sosem Bourbon, Ziemniak pieczony z twarożkiem Mesclun w vinegrette estragonowym
Deser: Puszysty mus z białej czekolady nadziewany marakują na kruchym cieście

 

 

Casual FoodSnob, Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob

Fine Dining Week 2017 – Nolita

Fine Dining Week 2017 – Nolita

Od 25 sierpnia do 3 września w najlepszych restauracjach w Warszawie odbędzie się festiwal sztuki restauracyjnej – Fine Dining Week. W trzeciej edycji, którą patronatem prasowym objął Food Snob weźmie udział 30 restauracji a wśród nich niewątpliwa gwiazda tej edycji – restauracja Nolita, którą stworzył i w której szefuje Jacek Grochowina.

Nolita obchodząca jesienią br swoje pięciolecie jest powszechnie zaliczana do ścisłej czołówki restauracji warszawskich. Juz od co najmniej dwóch lat spekuluje się na temat gwiazdki Michelin dla restauracji i jej Szefa, porównując ją do tych nielicznych, które gwiazdką zostały już uhonorowane. W zeszłym roku.

Nie ukrywam, że Nolitę i jej Szefa cenię niezwykle. Bywałem tu już kilka razy i miałem przyjemność uznać tutejsze lunche za najlepsze fine diningowe lunche w Warszawie. 

Nic więc dziwnego, że nie mogłem odmówić sobie sprawdzenia specjalnego, premierowego menu przygotowanego przez Jacka Grochowinę dla gości FIne Dining Week.

o

o

Menu inne niż a la carte ale tak samo staranne

o

o

Restauracje uczestniczące w festiwalu na ogół przygotowują festiwalowe sety na bazie codziennej, regularnej karty. Grochowina (nie pierwszy i nie ostatni raz) idzie pod prąd tej tendencji, serwując menu całkowicie inne, specjalnie przygotowane dla klientów Fine Dining Week.

Nie idzie przy tym na żadne kompromisy. Każde z pięciu dań jest na poziomie doboru produktów, kompozycji i prezentacji skończonym dziełem nie ustępującym w niczym daniom regularnej karty. Z tego co mówi szef niektóre z elementów festiwalowego zestawu mają po jego zakończeniu  trafić do głównego menu.

Dania z zestawu poprzedza niebanalny w smaku amuse-bouche składający się z dwóch elementów. W zgrabnej lekko orientalne czarce znajdziemy doskonałe late z kurek z pudrem razowym oraz z oliwą szczypiorkową, a na talerzyku obok: plasterki gotowanej ośmiornicy z pudrem z natki i z bakłażanem z majonezem z trufli z odrobina sosu yuzu.  Oczywiście przed amuse-bouche na stół trafia domowe pieczywo i masło.  Możemy wybierać między chlebem na 103 dniowym zakwasie a bułką z kminkiem oraz między masłem z solą z solą Maldon oraz masłem palonym z czosnkiem, tymiankiem i pudrem razowym.

o

o

Fine Dining Week 2017, Nolita: amuse-bouche i dome pieczywo

o

 

o

o

Trochę Azji, trochę lata

o

o

O wątkach kuchni japońskiej lub szerzej: azjatyckiej pojawiających się w daniach Jacka Grochowiny wiadomo od dawna. Właściwie tylko w pierwszym menu, zaraz po otwarciu nie były widoczne. Dziś są i chwała im (albo Jemu za to). W festiwalowym menu pojawiają się w trzech pierwszych daniach, które dodatkowo mają ciagle letni i dość lekki charakter.

Jako pierwsze na stoły trafia „Assiette pomidorowe”. Danie z pozoru proste ale niezwykle wyrafinowane na poziomie smaków. Jego podstawą są wędzone serca pomidorów oraz tatar z pomidorów.  Mamy tu cały festiwal przedstawicieli tego gatunku, których łączy jedno: wszystkie sa organiczne. Wśród różnych odmian i kolorów widać bawole serca, pomidory złote, malinowe czy śliwkowe. Do tego Szef podaje domowej roboty ocet truskawkowy z pieprzem syczuańskim, sporo różnych kwiatów i ziół i urzekającą w formie i smaku gąbkę z trybuli. Całość wieńczy śnieg pomidorowy w związku z tym z jedzeniem nie ma co zwlekać.  Jeśli będziecie robić zdjęcia (a warto) to się spieszcie. To danie naprawdę porywa i wypada się tylko cieszyć, że dane nam się będzie z nim spotykać również po festiwalu.

o

o

Fine Dining Week 2017, Nolita: Assiette pomidorowe

o

o

Następnie na stole pojawi się „Tatar z tuńczyka, kalarepa, yuzu”.  I znów. Prostota, rewelacyjny produkt i genialna kombinacja smaków. Posiekany tuńczyk jest ukryty w zawiniątkach z  plasterków kalarepy marynowanej w orientalnym dressingu i serwowany z domowym majonezem sojowym. Do tego Szef dodaje odrobinę świeżej kolendry, liść shiso (czyli liśćmi zielonej odmiany pachnotki) oraz wieńczy granitą z yuzu. Świeżość, orzeźwienie, smakowy twist – rozkosz nie tylko o tej porze roku, choć mocno kojarząca się z alatem.

o

o

Fine Dining Week 2017, Nolita: Tatar z tuńczyka, kalarepa, yuzu

o

o

o

o

Danie główne pod znakiem wasabi

o

o

„Filet z kulbina, teriyaki, wasabi” to danie, które zapamiętałem przez chrzan japoński.  Wolno opiekany filet z kulbina złożony jest na namalowanych emulsją z kolendry koncentrycznych kręgach. Odrobina sosu teriyaki nie narzuca się swoim charakterystycznym smakiem. Za to w podanych obok kremowych ziemniakach  z dodatkiem wasabi i szczypiorku wyrazistości jest aż nadto. Wasabi atakuje też nasz zmysł smaku poprzez domowy majonezem wasabi. Kolendrowe kręgi przecinają zblanszowane pędy solirodu a obok na chrupkim czipsie z tapioki, pyszni się sałatka z ziół ozdobiona kawiorem z ponzu (czyli z sosu z soi i cytrusów). Kulbina można lubić lub nie ale w tym wydaniu jest naprawdę obłędny.

o

o

Fine Dining Week 2017, Nolita: Filet z kulbina, teriyaki, wasabi

o

o

o

o

Jesień pachnąca europejskim lasem

o

o

Nieco bardzie Europy trzyma się kolejne danie czyli „Polędwica cielęca, foie gras, grzyby” Pierwszorzędnej jakości kawałek francuskiej mlecznej cielęciny, serwowany jest na  puree z trzech rodzajów grzybów: portobello, lejkowców i włoskiej letniej trufli. Na talerzu obok mięsa piętrzy się kopczyk ziemniaków allumette (smażonych w formie chrustu ziemniaczanego). Las w daniu znajdziemy dodatkowo dzięki smażonym na maśle kurkom a Europę (znów Francję) dzięki posypce w formie śniegu z kaczej, francuskiej foie gras. Jak powiedziała moja Żona: w tym daniu jest wszystko co lubię, więc nic dziwnego, że musiało mnie rzucić na kolana.

o

o

Fine Dining Week 2017, Nolita: Polędwica cielęca, foie gras, grzyby.

o

o

o

o

Słodki świat Jacka Grochowiny

o

o

Menu festiwalowe wieńczy „Ptasie mleczko, maliny”.   Tytułowym bohaterem tego deseru jest puszyste ptasie mleczko o smaku waniliowym podane z kremem pistacjowym i malinami serwowanymi na trzy sposoby.  Znajdziemy tu świeże maliny, cząstki zmrożonych owoców oraz odrobinę żelu malinowego. Z innych dodatków warto wymienić puder pistacjowy oraz apetyczne i niezwykle piękne gałęzie z gorzkiej czekolady i płatki aksamitki. Deser jest mocno zróżnicowany: mamy tu frakcje i lekkie i ciężkie i orzeźwiające i słodkie.  Do tego przy zamówieniu kawy można liczyć na kolejną porcję słodyczy czyli przepyszne domowe czekoladki wśród których wyróżniają się kulki z białej czekolady z nadzieniem maracujowym

o

o

 

Fine Dining Week 2017, Nolita: Ptasie mleczko, maliny.


o

o

Nolita: zjadłbym to jeszcze raz!

o

o

Nie ukrywam, że pierwsze co zrobiłem po wyjściu z restauracji to sprawdzenie czy są jeszcze jakiekolwiek szanse na rezerwację stolika w Nolicie w ramach FIne Dining Week. Na to menu chce się wrócić natychmiast po zakończeniu kolacji. Dlatego, radzę szczerze nie czekajcie! na www.finediningweek.pl czekają na Was ostatnie wolne miejsca. Smacznego!

o

o

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , ,

Fine Dining Week 2017 – Casa Pablo

Fine Dining Week 2017 – Casa Pablo

Od 25 sierpnia do 3 września w najlepszych restauracjach w Warszawie odbędzie się festiwal sztuki restauracyjnej – Fine Dining Week. W trzeciej edycji, którą patronatem prasowym objął Food Snob weźmie udział 30 restauracji między innymi Casa Pablo, której menu degustacyjne miałem przyjemność testować.

o

o

Sześć a nie pięć w tym 3 przystawki.

o

o

Standardowo, dedykowane menu, które można skosztować w festiwalowej cenie 119 złotych składa się z pięciu dań. W Casa Pablo dostajemy o jedno danie więcej. Wszystkie dania menu degustacyjnego dobranego przez Szefa Gonzalo de Salas Smith można znaleźć w regularnym menu, dzięki czemu każdy kto jeszcze nie odwiedził restauracji ma szanse dokonać małego przeglądu karty.

Wśród dań znajdziemy klasyki i specjalności Szefa. Na początek, spodziewajcie się czegoś prostego ale naprawdę niezwykłego. „Płynne krokiety z Jamon Iberico de Bellota i beszamelem” zaskakują i smakiem i konsystencją, przez którą (albo dzięki której) najlepiej zjadać je w całości wsadzając do ust. Szynka de bellota to najwyższa jakość hiszpańskich szynek dojrzewających. Dzięki temu, że świnie rasy iberyjskiej, z których pochodzi ta szynka są w okresie jesiennym (montanera) karmione żołędziami jej smak jest niezrównany. I taki jest też smak krokietów!

o

o

Fine Dining Week, Casa Pablo: Płynne krokiety z Jamon Iberico de Bellota i beszamelem.

o

o

Kolejne danie to flirt kuchni hiszpańskiej i japońskiej. „Łosoś delikatnie marynowany w burakach z żelem sojowym i emulsją wasabi” cieszy i oko i podniebienie. Po zamarynowaniu lekko buraczkowe płatki łososia posypane są przyprawą  furikake (mieszanina suszonych ryb, nasion sezamu, wodorostów, cukru i soli). Oprócz niej lekko i przyjemnie chrupią ziarenka groszku w wasabi.

o

o

Fine Dining Week, Casa Pablo: Łosoś delikatnie marynowany w burakach z żelem sojowym i emulsją wasabi

o

o

Po tych prawdziwych delicjach nie mogłem doczekać się kolejnej sztandarowej przystawki czyli „Tatara z atlantyckiego tuńczyka”. Niestety z przyczyn technicznych nie dane mi było go spróbować. W zamian za to miałem przyjemność sprawdzenia innej, niezwykłej potrawy kuchni Casa Pablo czyli gulaszu z z larw węgorza, w sosie z atramentu mątwy i z suwidowanym w 60 stopniach/1h jajkiem. Danie pyszne ale i tak wiem, że po wspaniałościach łososia wrócę, żeby sprawdzić tutejszego, sztandarowego tatara.

o

o

Dania główne: ryba lub wół by Casa Pablo.

o

o

Oba dania główne dorównują jakością przystawkom. „Morszczuk z młodymi warzywami i domowym szafranowym majonezem” zachwyca delikatnością świetnie wysmażonej ryby, której filet spoczywa na lekko podduszonych porach. Smak ryby ani przez moment nie przytłumia cudownych aromatów młodych warzyw: od marchewek (zarówno pomarańczowych jak i purpurowych), przez rzepę, topinambur, burak, połówkę szalotki czy kiełki groszku. Szafranowy majonez lekko podbija smaki talerza.

o

o

Fine Dining Week, Casa Pablo: Morszczuk z młodymi warzywami i domowym szafranowym majonezem

o

o

Z kolei „Pieczony ogon wołowy, mus z batatów, młody bób, cecina i chrupiąca skórka” to poważna propozycja dla mięsożernych łowców hiszpańskich smaków. Ogon skarmelizowany z wierzchu, ma rozpływającą się w ustach konsystencję. Charakterystyczny smak tego mięsa świetnie kojarzy się z klasycznym mięsnym sosem hiszpańskim (demi glasse i esencjonalny sos z cielęciny!) Mięso i sos kontrują słodkawy batat i bób przesmażony z ceciną – rodzajem wołowej, hiszpańskiej wędliny dojrzewającej (trochę jak bresaola). Chipsy ze skórki wieprzowej wnoszą przyjemną chrupkość.

o

o

Fine Dining Week, Casa Pablo: Pieczony ogon wołowy, mus z batatów, młody bób, cecina i chrupiąca skórka

o

o

Deser nie tak słodki jak go słychać

o

o

Czytając menu degustacyjne Casa Pablo, przeraziłem się lekko deserem, spodziewając się czegoś arcysłodkiego. Bo jakże inaczej interpretować: „Krem z chałwy, waniliowy, kajmak, galaretkę z sherry Pedro Jimenez, filo, marakuję, kwaśne jabłko i kawę”. I słodko i długo. Ale wbrew pozorom deser nie jest ani ciężki ani za słodki. Jabłko, marakuja i galaretka tonizują chałwę, która w postaci kremu ma niezwykłą lekkość. Kajmak jest w ilości symbolicznej a delikatna posypka kawowa dodaje lekkiej wytrawności. I tylko prezentacja pozostawia nieco do życzenia wyraźnie ustępując prezentacji poprzednich dań.

o

o

Fine Dining Week, Casa Pablo: Deser chałwowy

o

o

Ze wstydem przyznaje, że była to moja pierwsza wizyta w Casa Pablo. Tak jakoś do tej pory się składało, że nie było nam po drodze. Testowanie w roli ambasadora Fine Dining Week być może to zmieni i zachęci do pełniejszego przeglądu karty. Póki co z czystym sumieniem rekomenduje Wam menu festiwalowe. A! I dajcie znać jak tatar!

o

o

o

o

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob

Najlepsi Szefowie z Wrocławia, Poznania i Ziemi Lubuskiej – Gault & Millau Tour 2017

Najlepsi Szefowie z Wrocławia, Poznania i Ziemi Lubuskiej – Gault & Millau Tour 2017

W ostatni poniedziałek czerwca dzięki Gault & Millau Tour 2017 Poznań stał się kulinarną stolicą Polski. Tego dnia w gościnnych wnętrzach fantastycznej restauracji Concordia Taste przyznano pięć nagród dla najlepszych szefów kuchni z Dolnego Śląska, Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej. Był to drugi z czterech eventów, poprzedzających jesienną, wielką, premierową galę Żółtego Przewodnika, która  w tym roku pssst! to już nie tajemnica odbędzie się we Wrocławiu.

W poznańskim spotkaniu wzięło udział ponad 150 Szefów z całego regionu. Wśród nich oczywiście najważniejsi czyli laureaci nagród w pięciu, prestiżowych kategoriach:

  • Szef Roku – Karol Sankowski, Restauracja Marina (Wrocław)
  • Szef Jutra – Adam Adamczak, Restauracja Oskoma (Poznań)
  • Młody Talent – Dawid Szkudlarek, Folwark Folińscy (Wysoka, woj. Lubuskie)
  • Kobieta Szef – Monika Szewczuk, Restauracja Dobra Karma (Wrocław)
  • Szef Kuchni Tradycyjnej – Tomasz Tomiuk, Afrodyta Spa & Wellness Resort (Ośno Lubuskie)

o

o

Foto Marek Zakrzewski (Gault & Millau Polska)

f/ Marek Zakrzewski

o

Gault & Millau Tour

W stosunku do dwóch ostatnich lat zaskoczyła zaledwie jedna nagroda dla szefa kuchni restauracji z Poznania. Za to debiutująca Ziemia Lubuska i dwie nagrody dla jej przedstawicieli to dowód na to, że również w mniej znanych na polskiej scenie gastronomicznej regionach pracuje wielu utalentowanych szefów.

FoodSnob jako Partner Medialny był, fotografował a przede wszystkim degustował wszystkie popisowe dania mistrzów. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał tej okazji do podzielenia się z Wami moimi opiniami i własnym rankingiem tego co z przyjemnością zjadłem.

o

o

Najbardziej zaskakujące połączenie smaków podczas Gault & Millau Tour 2017 w Poznaniu

o

o

Po bezkrólewiu w Polsce Centralnej wszyscy w napięciu czekali czy Zachód będzie miał swoją królową. Kobietą szefem została Monika Szewczuk, Szefowa i Współwłaścicielka wrocławskiej Dobrej Karmy, która:

„…od zawsze kochała kulinaria, a wiele jej dań pochodzi z dawnych polskich Kresów, gdzie urodziła się jej babcia. To z jej notatek i przepisów chętnie korzysta do dzisiaj. Mimo że skończyła kulturoznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim, wiele lat pracowała we wrocławskiej gastronomii, by w 2013 roku otworzyć wraz z przyjaciółmi restaurację Dobra Karma. Umiejętnie łączy tradycję z nowoczesnością i wykorzystuje najświeższe, sezonowe produkty. Jej karta menu zmienia się co kilka miesięcy, zgodnie z rytmem pór roku.

Tym razem w daniu nie znalazłem kresowych odniesień (czy się mylę Pani Moniko?) ale bez wątpienia było to danie stworzone z prawdziwie kobiecą finezją, jakiej należało się spodziewać po Kobiecie Szefie Roku. Wyróżniłem to danie za najbardziej zaskakujące połączenie smaków, choć równie dobrze mogło startować w kategoriach: „najlepsze danie gali”.

Kompozycja talerza Moniki Szewczuk zaczęła się od wylania zielonkawych „oczek” sosu stworzonego na bazie z białej czekolady, soku z koperku, soku z chrzanu i śmietany. Obok nich Szefowa ułożyła paski własnoręcznie wędzonego węgorza. Ryba była wędzona na ciepło przez 4 godziny (45 stopni) w dymie z drewna wiśniowego, do którego pod koniec wędzenia dodano jałowiec. Jego smak był wyraźnie wyczuwalny i dodawał charakteru z natury nieco mdławej rybie. Wśród pasków węgorza ułożone zostały w dwóch stosikach zżelowane, zesferowane kulki dwóch różnych galaretek.

o

Gault & MillauTour

Gault & Millau Tour 2017 - danie popisowe

Gault & Millau Tour 2017 – danie popisowe Moniki Szewczuk: „wędzony węgorz w połączeniu z białą czekoladą, ogórkiem, agrestem, limonką i koperkiem.

o

o

Zielone, kwaskowate kuleczki (dla zbalansowania słodyczy czekolady i śmietany w sosie) Szefowa przygotowała z zielonego ogórka i limonki. Pomieszane z nimi białe kulki ze śmietany i białej czekolady ożywiały talerz, udekorowany dodatkowo połówkami agrestu i gałązkami koperku. Prawdziwym sztosem był proszek z palonej w 300 stopniach białej czekolady, sproszkowanej i zmieszanej z solą. Całość obsypana została maleńkimi kwiatkami bzu w dwóch odmianach kolorystycznych (biała i różowa) Ostatnim elementem smakowym był esencjonalny, żel z agrestu robiony na bazie soku i świeżych owoców, którego spore krople trafiły na talerz.

Tak jak pozostali laureaci Monika Szewczuk musiała użyć produkty jednej z firm partnerów Gault & Millau Tour 2017 (tym razem była to czekolada Callebaut). Podając czekoladę z koperkiem i chrzanem, czy też paląc białą czekoladę i mieszając ją ze solą pokazała, że można to zrobić naprawdę niezwykle kreatywnie i smacznie. Jestem pod wielkim wrażeniem tego dania: zarówno jego smaków, tekstur jak i prezentacji. Panie górą!

o

o

Najbardziej kreatywne danie Gault & Millau Tour 2017 w Poznaniu

o

o

Bycie Szefem roku zobowiązuje. Karol Sankowski stanął na wysokości zadania przygotowując w mojej opinii najbardziej kreatywne danie. O Szefie z Restauracji Marina organizatorzy napisali:

„Szef kuchni z wizją, niepokorny, lubiący zaskakiwać gości. Odbył staż w prestiżowym Instytucie Paula Bocuse’a w Lyonie, skąd przywiózł zamiłowanie do techniki gotowania w próżni (fr. souse vide). Wcześniej współpracował z topowymi restauracjami w całej Polsce. Uwielbia gotować, rozmawiać z gośćmi i opowiadać o daniach. O swojej pracy w restauracjach Marina i Przystań we Wrocławiu, mówi że to jego drugi dom. Nie gotuje prostych rzeczy; chce, żeby jego potrawy były inne. …”

Przygotowane przez niego danie to jedno z dań menu degustacyjnego restauracji Marina. Jako głównych składników Szef użył gołębia i słodkowodnego okonia. Każdy z nich zostało poddane innej obróbce termicznej. Delikatne gołębie udka były konfitowane w kaczym tłuszczu przez 3 godziny w temperaturze 125 stopni Celsjusza a fileciki z okonia Szef usmażył klasycznie na patelni.

Gault & Millau Tour

Elementem łączącym tłuste udka gołębia z delikatnym chudym mięsem ryby był podkład z puree z młodych orzechów laskowych, najpierw moczonych w mleku a potem zmiksowanych. Jego głęboki ale ciągle świeży smak dobrze zagrał z klasycznym demi glace z gołębia na bazie wina marsala w końcówce gotowania zagęszczonym masłem. Sos swój niezwykły aromat zawdzięczał wykończeniu smakiem lasu: odrobiną sproszkowanej kory brzozowej, trawy żubrówki i mchu. Te same składniki oprócz kurek i innych leśnych grzybów, oraz chrobotka reniferowego i mchu jadalnego stworzyły po ususzeniu i sproszkowaniu „proch z runa leśnego”, którym tu i ówdzie posypano talerz. Równie leśny rodem (choć ten akurat był hodowlany) i ważny smakiem był olej z czosnku niedźwiedziego.

Za chrupkości w teksturach odpowiadała prażynka z ryżu z czule złożoną na niej odrobiną kawioru Antonius, który choć był składnikiem „obowiązkowym” świetnie pasował do całości. Oryginalnym i nieczęstym dekorem dania były mięsiste i lekko słonawe „liście krystaliczne”, które wyglądały jak pokryte kroplami rosy leśne zioła. Oprócz nich na talerzu w kilku miejscach widać czerwień malin.

Niebanalne produkty, ciekawe techniki i odważne smaki to chyba najlepszy sposób na sukces. Danie Karola Sankowskiego pokazało, że w pełni zasłużył na tytuł Szefa Roku tego regionu.

o

o

Gault & Millau Tour 2017 - danie popisowe

Gault & Millau Tour 2017 – danie popisowe Karola Sankowskiego: Okoń rzeczny z gołębiem z dodatkiem kawioru, orzecha laskowego i maliny

o

o

o

o

Najbardziej regionalne danie Gault & Millau Tour 2017 w Poznaniu

o

o

Regionalny charakter eventów Gault & Millau Tour wręcz zmusza do wyróżnienia laureta w tej kategorii. Został nim według mnie Szef Kuchni Tradycyjnej – Tomasz Tomiuk, (na co dzień Afrodyta Spa & Wellness Resort), który stworzył chyba najbardziej lokalne danie. Nic dziwnego skoro w notce o nim czytamy:

„To pasjonat polskich smaków, który szuka i odświeża stare przepisy kulinarne. Promuje lubuskie smaki oraz zdrową żywność, opartą na lokalnych, sezonowych produktach: warzywach i owocach z własnych ekologicznych upraw SPA Afrodyta, wyśmienitych wędlinach, produkowanych według tradycyjnych receptur, rybach z własnych stawów i świeżym pieczywie wypiekanym na miejscu. Uczestnik wielu szkoleń, sam prowadzi warsztaty oparte na autorskich przepisach.”

W jego popisowym daniu (nie występuje w menu restauracji – zostało stworzone specjalnie na galę) naliczyłem co najmniej kilka produktów regionalnych. Głównym bohaterem był wędzony na zimno boczek ze świnki złotnickiej od Jacka Nowickiego, pieczony przez 8 godzin w temperaturze 90 stopni i glazurowany ciemnym lubuskim piwem z miodem spadziowym i z syropem z kwiatów czarnego bzu. Do zgrabnej kostki rozpływającego się mięsa Szef podał klasyczną zapiekankę ziemniaczaną (au gratin) i buraczki z botwinki. Te ostatnie zostały ugotowane a następnie glazurowane redukcją z sosu rabarbarowego z miodem spadziowym i skarmelizowane.

Łącznikiem tych trzech elementów był sos na bazie Cydru z Trzebnicy wytwarzanego tradycyjnymi metodami od pokoleń przez rodzinę Nowakowskich a także jabłek z imbirem, anyżem i cynamonem. Wszystkie składniki zostały zmiksowane i miały konsystencję puree.

Genialna struktura mięsa (ach ta Złotnicka!), francuskie duchem a polskie wykonaniem połączenie wieprzowiny z ziemniakami au gratin i smakiem jabłka dały doskonały efekt smakowy. Kuchnia tradycyjna, regionalna w najlepszym, nowoczesnym wykonaniu. Brawo!

o

o

Gault & Millau Tour 2017 - danie popisowe

Gault & Millau Tour 2017 – danie popisowe Tomasza Tomiuka: wędzony boczek złotnicki z ziemniakami gratin i buraczkami karmelizowanymi w soku z rabarbaru i miodzie spadziowym.

o

o

o

o

Najładniejsza/najbardziej oryginalna prezentacja dania Gault & Millau Tour 2017 w Poznaniu

o

o

Na to wyróżnienie nikt tak nie zasłużył jak Szef Jutra– Adam Adamczak, na co dzień gotujący we własnej Restauracji Oskoma. Adamczak to recydywista. W 2015 roku odebrał z rak naczelnej Gault & Millau dyplom dla Młodego Talentu Gault & Millau Tour 2015. Oprócz tego ten młody Szef:

„…był finalistą 4. edycji Top Chef. Swoją prawdziwą przygodę z gotowaniem rozpoczął w restauracji Concordia Taste w Poznaniu na stanowisku kucharza. Po niespełna roku został zastępcą szefa kuchni, a po dwóch latach objął stanowisko Szefa Kuchni tej restauracji. Zdobył też I. miejsce w konkursie magazynu kulinarnego „Kuchnia” jako Kucharz odkrycie roku 2012. Przygotowywał kolacje na Festiwalu Trans Atlantyk – Cooking up. Brał też udział w kolacji Wine & Food Noble Night 2014. „

Na gali zaprezentował danie znane z karty jego restauracji: tatara, w którym zamiast oryginalnego , znanego z talerzy  Oskomy tuńczyka użył fantastycznego łososia od Marine Harvest.

Do złożenia talerza Szef musiał użyć dwóch pierścieni o średnicy znacznie różniącej się od siebie. Przestrzeń między wewnętrznym a zewnętrznym Adamczak wypełnił najpierw spreparowanymi przez siebie glonami wakame. Do ich przyprawienia użył syropu z japońskiego wina śliwkowego kirin, lemonki, białego sezamu i brązowego cukru, który nadał im odlotowy lekko słodkawy smak.

Następnie na glonach ułożony został posiekany łosoś tworząc dwukolorowy ring lub koronę. Każda z nich została barwnie i kwieciście udekorowana.

Gault & Millau Tour

o

Gault & Millau Tour 2017 - danie popisowe

Gault & Millau Tour 2017 – danie popisowe Adama Adamczaka: tatar z łososia w unikalnym wydaniu z wodorostami wakame, awokado, truskawką i białym sezamem.

o

o

Najpierw trafiły na nie cztery kupki drobno posiekanych truskawek, marynowanych w syropie ze zbieranych własnoręcznie przez szefa kwiatów akacji. Obok nich wylądowały krople sosów w trzech odcieniach zieleni: kremu z koperku na białkach kurzych, sosu z awokado i sosu cytrynowego. Całość zwieńczyły zioła i kwiaty jadalne między innymi fioletowe kwiaty dzikiego czosnku a środek wypełnił pięknie zielony koperkowy olej.

Wszystko to było nadzwyczaj urodziwe i co ważne zupełnie inne w porównaniu z pozostałymi, też niezwykle przemyślanymi prezentacjami. No i ten smak! Jak szkoda, że go nie widać.

o

o

Gault & Millau Tour 2017 - danie popisowe

Gault & Millau Tour 2017 – danie popisowe

o

o

o

o

Najciekawsze danie Gault & Millau Tour 2017 w Poznaniu

o

o

Wśród popisowych, nie było dań nieciekawych. Wszystkie były naprawdę niezwykłe. Po długim namyśle postanowiłem wyróżnić danie Dawida Szkudlarka (restauracja Folwark Folińscy), uhonorowanego tytułem Młody Talent Polski Zachodniej Gault & Millau Tour 2017. Organizatorzy zachwalali go, następującymi słowami:

„Jeden z najbardziej utalentowanych polskich szefów kuchni – zwycięzca 6. edycji Top Chef. Zawodową karierę rozpoczął w 2004 roku jako stażysta, aby dwa lata później objąć stanowisko szefa kuchni w hotelu Qubus w Gorzowie Wielkopolskim, a potem w hotelu Best Western. Obecnie jest Szefem Kuchni kameralnej restauracji. W sezonowej karcie menu stawia na regionalne i lokalne produkty, które są mu bliskie.”

Mnie wzruszył użyciem niecodziennego produktu jakim są ogony cielęce. Mięsa na nich mało, ale za to smaku wiele. Szkudlarek wykorzystał je perfekcyjnie. Przede wszystkim stworzył z nich niezwykły, mocno kalogenowy sos. Zbudował go na bazie esencji z długo gotowanych ogonów cielęcych do których w trakcie gotowania dodano trochę typowej dla regionu wędzonki. Wykorzystał również niewielkie ilości mięsa z gotowanych ogonów. Ułożył je na dnie miseczek z piklowanej, opalonej palnikiem cebuli. Dopełnił jej powierzchnię młodym ziemniakiem w postaci espumy podawanej z syfonu. Podstawką i pokrywką tych pełnych smaku miseczek były plasterki piklowanej kalarepki. Ten z wierzchu na wydaniu oprószony został popiołem z porów.

Obok w esencji sosu pławiły się młode, dzikie szparagi wcześniej peklowane w zalewie octowej z dodatkiem majeranku. Zdobiły je krople żółtka trzymanego przez trzy godziny w kąpieli wodnej o temperaturze 63 stopni Celsjusza doprawionego wyłącznie solą. Ich aksamit zderzał się z ostrością wiórków świeżo startego chrzanu, złożonych precyzyjnie na wierzchu. Słodko i kwaśno. Esencjonalnie i świeżo. Chrupko i miękko w ustach. Gra kontrapunktów. Na miarę tytułu Młody Talent.

o

o

Gault & Millau Tour 2017 - danie popisowe

Gault & Millau Tour 2017 – danie popisowe Dawida Szkudlarka: ogony cielęce z marynowaną szalotka i młodym ziemniakiem

o

o

o

o

Czas na wakacje a potem Kraków i Trójmiasto!

o

o

Następne spotkanie szefów kuchni pod sztandarem Gault & Millau odbędzie się 4 września w Krakowie. Tak jak dwa poprzednie kolejne będzie realizowane wraz z partnerami wspierającymi dzielną ekipę Gault & Millau. Podczas poznańskiego Tour byli to: Callebaut (największy na świecie producent czekolady), Cheman (producent profesjonalnej odzieży gastronomicznej), Debic (producent wysokiej jakości produktów nabiałowych), Gastro Magic (największa w Polsce wypożyczalnia sprzętu gastronomicznego), Jaguar (producent luksusowych samochodów), Makro (sieć sklepów z najwyższej jakości produktami spożywczymi) i Marine Harvest (światowy lider w przetwórstwie łososi) oraz gościnnie: Antonius Caviar (najwyższej jakości kawior produkowany w Polsce), Cydr z Trzebnicy (wytwarzany tradycyjnymi metodami od pokoleń przez rodzinę Nowakowskich) oraz Nowicki Naturalnie (producent tradycyjnych wędlin z Wielkopolski).

Gdzie odbędzie się krakowski i trójmiejski tour? FoodSnob doniesie tak szybko jak tylko będzie to wiadome.

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , , , , ,

Najlepsi Szefowie Kuchni Warszawy, Łodzi i Lublina

Najlepsi Szefowie Kuchni Warszawy, Łodzi i Lublina

Od wczoraj wiemy już kim są najlepsi Szefowie Kuchni restauracji z centralnej Polski (Łódź, Warszawa, Lublin). Gault & Millau Tour 2017 tradycyjnie wystartował w Warszawie. Tym razem szefowie restauracji wyróżnionych w Żółtym Przewodniku spotkali się w pięknych i oryginalnych wnętrzach restauracji Signature w Warszawie.

Signature mieści się w odrestaurowanych wnętrzach XIX wiecznej kamienicy przy ulicy Poznańskiej, w której siedzibę ma butikowy hotel H15. Wnętrze, w którym przed laty mieściła się ambasada sowiecka, przemianowana później na ambasadę Związku Radzieckiego, jońskimi kolumnami z sierpem i młotem u ich zwieńczenia przypomina, że te mury widziały i słyszały nie jedno…

Do tych emocji z mrocznych czasów poprzedniej, niefajnej epoki dołączyły te współczesne, związane z wyborem najlepszych wśród najlepszych na łódzkiej, mazowieckiej i lubelskiej scenie gastronomicznej. Ich laudacjom i wręczaniu pamiątkowych dyplomów przysłuchiwało się i przyglądało nie tylko z górą stu szefów kuchni ale i spora grupka przedstawicieli partnerów przedsięwzięcia i mediów. Wśród nich był również zaproszony jako patron mediowy Wasz FoodSnob.pl

Formuła spotkania nie miała jednak charakteru klasycznej, dynamicznej gali – takiej jak choćby niezapomniane gale premierowe Żółtego Przewodnika Gault & MIllau. Było to spotkanie mniej formalne, z mnóstwem czasu na „networkingowe” czyli zawodowo-towarzyskie pogaduchy szefów kuchni przedzielane wręczaniem kolejnych nagród i popisami wyróżnionych mistrzów, którzy na oczach kolegów i mediów przygotowywali i serwowali swoje popisowe dania.

o

o

o

o

o

o

SZEF KUCHNI TRADYCYJNEJ

o

o

Laureatem pierwszej nagrody został Wojciech Killian czyli gospodarz – nie kto inny jak Szef Kuchni Restauracji Signature. Z kuchnią Szefa Killiana miałem okazję zetknąć się po wielokroć. I choć, czego niezmiernie żałuje, nigdy nie napisałem recenzji to zawsze z czystym sercem rekomendowałem to miejsce. Kuchnia Wojciecha Killiana jest autorskim podejściem do klasyki europejskich stołów. O Szefie Killianie najlepiej opowie oficjalna laudacja:

Jedne z najcenniejszych doświadczeń w jego karierze zawodowej to praca z Modestem Amaro w restauracji Amber Room i z Michelem Moranem w Bistro de Paris. Jeździł też po świecie, podpatrując mistrzów m.in. w Wielkiej Brytanii i w słynnej restauracji Saint Jacques French Cuisine w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej ceni kuchnię francuską – za subtelność i włoską – za prostotę. W restauracji Signature, nagrodzonej przez Gault&Millau dwiema czapkami, prezentuje autorską koncepcję kuchni polskiej, bazującej na sprawdzonej żywności od polskich producentów. Jego filozofia, to świadome gotowanie, bez chemii, i serwowanie po prostu dobrego jedzenia – sezonowego i najzdrowszego, jakie można podać.”

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni: Wojciech Kilian, Szef Kuchni Tradycyjnej, Restauracja Signature, Warszawa

o

o

Choć nagroda dla Wojciecha Killiana była pierwszą jaką wręczono zamiast przystawki Szef zaproponował swoją autorską wersję klasycznego deseru: „Lemon Posset, crumble z suszonego kogla-mogla i owoce”.

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni: Lemon Posset, crumble z suszonego kogla-mogla i owoce

o

o

Talerz był piękny i arcysmaczny. Lemon Posset został jednak przygotowany trochę inaczej niż angielski klasyk. Śmietanę lekko zaciągnięto cytryną, dodano do tego odrobinę agaru i zamrożono w formie efektownych otoczonych czekoladą kul. Na talerzu oprócz tytułowych crumbli z suszonego kogla-mogla i owoców znalazły się też małe kapki musu imbirowego na jogurcie. Całość orzeźwiająca i lekka. Nic nie szkodzi, że na starcie. Taki deser można jeść w każdym momencie posiłku.

o

o

MŁODY TALENT

o

o

Przyznaję, że z prawdziwą przyjemnością przyjąłem laureata nagrody dla Młodego Talentu 2017.

O dziełach Michała Gniadka, Szefa Kuchni Restauracji Plato miałem przyjemność pisać zaraz po otwarciu tej restauracji. Z zaciekawieniem wsłuchałem się w krótką ale jakże intensywną historię zawodową tego 25-cio latka. Cytuję za oficjalną laudacją:

„Jeden z najmłodszych i najbardziej utalentowanych szefów kuchni W Polsce. Wyrósł pod skrzydłami Andrea Camastry, Szefa nagrodzonej czterema czapkami Gault & Millau restauracji Senses. Wcześniej zdobywał szlify w świetnych, światowych restauracjach, między innymi w londyńskiej Galvin at Windows. Ma dopiero 25 lat a na talerzach kreuje prawdziwe cuda wizualne i smakowe. Od połowy ubiegłego roku dowodzi w kuchni restauracji Plato w warszawskim Wilanowie, gdzie serwuje autorską, nowoczesną kuchnię w stylu neobistro, inspirowaną hiszpańskimi tapasami”

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni: Michał Gniadek, Młody Talent, Restauracja Plato, Warszawa

o

o

Cóż więcej dodać? Czapki z głów i pędzić do Plato! Macie jeszcze jakieś wątpliwości? To szkoda, że nie spróbowaliście prezentowanego przez Michała dania. Był to „Tatar wołowy, fermentowana kapusta, majonez z pieczonego czosnku, suszone i piklowane grzyby shimeji”.

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni:  Tatar wołowy, fermentowana kapusta, majonez z pieczonego czosnku, suszone i piklowane grzyby shimeji

o

o

Tatar danie banalne, potrafi zachwycić tylko wtedy, gdy w kreatywny sposób poprowadzi nas do oczekiwanego archetypu smaków. Tak było i tu. Zamiast ogórków za kwaśność odpowiadała w tym tatarze sfermentowana kapusta pak choi. Brak żółtka rekompensował majonez z pieczonego czosnku. Grzybki? Bardzo proszę ale nie zwykłe ale suszone i piklowane (z dodatkiem anyżu)   grzybki shimeji! I do tego ta cudowna siekana wołowina, wcześniej marynowana starannie w tym również w soli. A co zamiast klasycznego pieczywa? Oczywiście bułeczka bao. To się jadło!

o

o

SZEF JUTRA

o

o

Szef Jutra był jedynym nieznanym mi wcześniej laureatem. Jego Wybór wywołał we mnie wielkie poczucie winy i solenne zobowiązanie do spenetrowania świata restauracji sąsiedzkiej Łodzi. Bo to właśnie Szef z Łodzi a dokładnie Szymon Stach, Szef restauracji Quale w Łodzi został kolejnym (po takich sławach jak Michał Bryś i Martin Jimenez Castro) Szefem Jutra naszego regionu. Prowadzący powiedzieli o nim krótko:

„Jeden z najzdolniejszych kucharzy młodego pokolenia. Potrafi oczarować swoimi daniami. Jako absolwent akademii molekularnej Jeana Bosa, chętnie wykorzystuje nowoczesne techniki gotowania. Wszyscy smakosze znają go z pewnością z restauracji Jak Pragnę Wina czy Mitmi . W swojej kuchni tworzy mariaż francuskiego bogactwa smaku i skandynawskiego minimalizmu. Ambitny i kreatywny szef obecnie pokazuje swoje możliwości w restauracji Quale w Łodzi. „

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni: Szymon Stach, Szef Jutra, restauracja Quale, Łódź

o

o

Pokazowym daniem Szymona Stacha był „Podwędzany filet z łososia, chłodnik z zielonego ogórka, avruga” .

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni: Podwędzany filet z łososia, chłodnik z zielonego ogórka, avruga

o

o

Łosoś podgotowany w 40 stopniach technika souse-vide został podwędzony dymem między innymi olchowym. Aromatyczne mięso Szef ułożył na podkładzie z chłodnika z zielonego ogórka z miętą otoczonego aureolą z odrobiny oleju koperkowego. Z boku ułożona została misterna łezka z kawioru z avrugi czyli ze śledzia (harenga). Pomarańczową rybę wieńczył chips z tapioki z kleksami twarożku i konfitury z robinii akacjowej. Smaki, tekstury, wszystko na miejscu. I wygląd. Ale ten możecie sami zobaczyć i ocenić.

o

o

SZEF ROKU

o

o

Najważniejszą kategorią każdego Tour jest Szef Roku. Po Darku Barańskim (2015) i Witku Iwańskim (2016) Szefem Roku Naszego Regionu wg Gault & Millau został Robert Trzopek, z Bez Gwiazdek. Szef, o którego kuchni pisałem w ciągu ostatnich kilku miesięcy najczęściej! Szef, którego kuchnia zachwyciła jak widać nie tylko mnie ale i Szacownych Inspektorów Gault & Millau.

Przeczytajmy co o nim powiedziano podczas wręczenia nagrody:

„Pochodzi z Trójmiasta ale sławę osiągnął w Warszawie. Podobno swoją kulinarną pasję odkrył już jako dziecko. Pierwsze lekcje pobierał z zapałem u babci, z którą gorliwie piekł i gotował. Nie uznaje niedociągnięć i drogi na skróty. Jako jeden z pierwszych polskich szefów zaczął wprowadzać kuchnię przyszłości korzystając z metody souse vide. Doświadczenie zdobywał w legendarnych restauracjach w Le Manoir aux Quat’ Saisons w Oxfordzie i w kopenhaskiej Nomie. Jego talent i umiejętności sprawiło, że jako jedyny Polak został zaproszony do współpracy przez Ferrana Adrię, legendarnego Szefa Kuchni El Bulli. Właśnie tam zdobył największe doświadczenie w kuchni molekularnej. Po powrocie z zagranicy byłby współtwórcą sukcesu restauracji Tamka 43. Miłośnik minimalizmu na talerzu, kiedy spełni się już zawodowo chciałby uczyć w szkołach gastronomicznych. Mimo ogromnych osiągnięć nie gwiazdorzy. Od listopada ub roku jego umiejętności można podziwiać w restauracji Bez Gwiazdek. „

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni:

o

o

Nic dodać, nic ująć. Tak samo jak w przypadku jego dania popisowego, którym były: „Szparagi z zupą piwną, chrupiące grzanki z chleba razowego i dzikie zioła”

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni:

o

o

Patrząc na przygotowanie tego dania i delektując się jego smakiem miałem wrażenie jakbym na moment z Poznańskiej przeniósł się na Wiślaną, gdzie na co dzień króluje Robert. Danie prostsze niż wszystkie. Danie do którego chciałoby się wrócić zaraz po zjedzeniu.

o

o

Najlepsi Szefowie Kuchni:

Najlepsi Szefowie Kuchni: Szparagi z zupą piwną, chrupiące grzanki z chleba razowego i dzikie zioła”

o

o

A cóż to było? Niby nic! Trójkątna piramidka ugrlillowanych, białych i zielonych szparagów z zastępującą sos holenderski zupą piwną lub raczej majonezowym sosem na bazie piwa Pinta. Na to powędrowały fantazyjnie zwinięte, płaskie wióry szparagów, chrupkie od zimnej wody, w której były moczone. Całość obficie posypana została okruchami razowymi podsmażonymi na dużej ilości masła i udekorowana dzikimi ziołami między innymi mocno cytrusowym szczawikiem zajęczym.. Tyle. Tylko tyle i aż tyle smaku. Chylę czoła Szefie Robercie. Szefie Roku Robercie!

o

o

KOBIETA SZEF KUCHNI

o

o

Organizatorzy zapowiadali, że „werdykt w jednej z kategorii podczas warszawskiego spotkania wzbudzi z pewnością wiele kontrowersji” I rzeczywiście przy prezentacji kategorii Kobieta Szef Kuchni – Redaktor Naczelna Gault & Millau wywołała spore poruszenie mówiąc cyt:

„Kobieta Szef jest tytułem przyznawanym wyłącznie w Polsce. Bardzo długo walczyłam o ten tytuł, jako że w dalszym ciągu mamy bardzo mało kobiet gotujących w Polsce. Przy tej kategorii dzisiaj, po raz pierwszy od wejścia Gault & Millau do Polski zdecydowaliśmy o nieprzyznaniu tej nagrody. Wyobraźcie sobie, że w poprzedniej edycji przewodnika wśród restauracji czteroczapkowych i trzyczapkowych nie ma ani jednej kobiety. Wśród restauracji dwuczapkowych jest tylko 10% kobiet w tym tylko jedna z regionu centralnego, z Warszawy, Agata Wojda, która zresztą nie pracuje już w miejscu w którym pracowała.

Po długich naradach z inspektorami po tegorocznych inspekcjach (okazało się, że) najciekawsze Szefowe pracujące przy sterach restauracji regionu centralnego właśnie przesiadły się za stery restauracji w innych regionach. Więc trudno je oceniać i wręczać nagrody. Natomiast kobiet wśród nas jest tak mało, że bardzo chcemy, żeby to że nie przyznaliśmy nagrody wybrzmiało bardzo mocno i głośno. Bardzo, bardzo zachęcamy i wszystkie tu obecne panie i panie, które jeszcze nie są tu obecne ale mam nadzieje, że wkrótce będą , żeby dawały czadu i gwarantujemy nasze pełne, możliwe wsparcie w każdym aspekcie, żeby było Was jak najwięcej.”

Pozostaje więc mieć nadzieję, że ten apel nie pozostanie bez echa i że w przyszłorocznym Tour Warszaw, Łódź i Lublin doczekają się swojej królowej.

o

o

o

o

 

Do zobaczenia w Poznaniu!

o

o

 

Zobaczymy też czy Wielkopolska, Ziemia Lubuska i Dolny Śląsk doczekają się swojej Królowej jeszcze w tym roku.  Kto będzie Szefem Roku, Jutra, Kuchni Tradycyjnej i Młodym Talentem tego regionu? Przekonamy się o tym już wkrótce 26 maja w Poznaniu . FoodSnob tam będzie

PS: Galę przygotowano we współpracy z partnerami firmami oferującymi m.in. produkty i usługi dla branży gastronomicznej. W tym roku podczas tego i wszystkich następnych Tour są to: Callebaut (największy na świecie producent czekolady), Cheman (producent profesjonalnej odzieży gastronomicznej), Debic (producent wysokiej jakości produktów nabiałowych), Gastro Magic (największa w Polsce wypożyczalnia sprzętu gastronomicznego), Jaguar (producent luksusowych samochodów), Makro (sieć sklepów z najwyższej jakości produktami spożywczymi) i Marine Harvest (światowy lider w przetwórstwie łososi). Na warszawskim spotkaniu gościnnie pojawili się również: Ani Ani (projektant i producent oryginalnych mozaik i ceramiki) oraz Browar Pinta (producent ponad 30 rodzajów piw, m.in. ale, lagerów i sahti).

 

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , , , , , , , , ,

Rusza Gault&Millau Tour 2017

Rusza Gault&Millau Tour 2017

Gault&Millau Tour 2017

150 doskonałych szefów kuchni z każdego regionu, 10 najlepszych firm partnerskich i 5 regionalnych nagród. Coroczny cykl spotkań dla regionalnych szefów kuchni rozpocznie się 12 czerwca 2017 r. w Warszawie. Kolejne wydarzenie będzie miało miejsce 26 czerwca w Poznaniu, a dwa następne we wrześniu – w Sopocie i Krakowie.  FoodSnob.pl ma przyjemność być jednym z patronów prasowych przedsięwzięcia.

o

Gault&Millau Tours to spotkania organizowane w czterech regionach Polski: Centrum-Lubelszczyzna (Warszawa); Wielkopolska-Ziemia Lubuska, Dolny Śląsk (Poznań); Małopolska-Podkarpacie-Bieszczady, Górny Śląsk (Kraków) oraz Pomorze-Kujawy, Mazury-Warmia-Suwalszczyzna-Podlasie (Sopot). Na każde ze spotkań zapraszani są szefowie kuchni z poszczególnych regionów, reprezentujący restauracje, które znalazły się w ostatniej edycji Żółtego Przewodnika Gault&Millau Polska 2017. Wśród zaproszonych są też restauracje, które aktualnie wizytują inspektorzy Gault&Millau i które mają szansę znaleźć się w przewodniku na rok 2018. Samo zaproszenie na Tour jest już dla szefów kuchni wyróżnieniem i dowodem uznania.

Podczas każdego z Tour’ów będą przyznawane nagrody dla najlepszych szefów w pięciu kategoriach: Szef Roku, Szef Jutra, Młody Talent, Kobieta Szef, Kuchnia Tradycyjna.

o

o

Gault&Millau Tour 2017 – na początek: Warszawa

o

o

Ponad 150 szefów kuchni z Centrum Polski i Lubelszczyzny spotka się 12 czerwca br. w restauracji Signature w Warszawie. Będą wymieniać się doświadczeniem, podpatrywać najnowsze trendy kulinarne i szukać inspiracji obserwując kolegów i koleżanki po fachu.

Tegoroczne spotkanie odbędzie się w jednym z najciekawszych miejsc na kulinarnej mapie stolicy – restauracji Signature – wyjątkowej, ze świetną autorską kuchnią Wojciecha Kiliana i oryginalnej ze względu na wystrój i lokalizację. Restauracja mieści się w odrestaurowanych wnętrzach XIX wiecznej kamienicy przy ulicy Poznańskiej. Jońskie kolumny oraz sierp i młot u ich zwieńczenia przypominają, że te mury widziały i słyszały nie jedno… Smaczku dodaje fakt, że przed laty mieściła się tu ambasada sowiecka, przemianowana później na ambasadę Związku Radzieckiego.

W tych dostojnych wnętrzach spotkają się szefowie kuchni z województw mazowieckiego, łódzkiego i Lubelszczyzny. Wydarzenie ma charakter networkingowy. Nagrodzeni w pięciu kategoriach szefowie zaprezentują swoje popisowe dania. Werdykt w jednej z kategorii podczas warszawskiego spotkania wzbudzi z pewnością wiele kontrowersji. Dlaczego? Wszystko będzie jasne 12 czerwca.

Do udziału w wydarzeniu zostali także zaproszeni partnerzy Gault&Millau Polska – firmy oferujące m.in. produkty i usługi dla branży gastronomicznej. W tym roku podczas wszystkich Tour będą obecni: Callebaut (największy na świecie producent czekolady), Cheman (producent profesjonalnej odzieży gastronomicznej), Gastro Magic (największa w Polsce wypożyczalnia sprzętu gastronomicznego), Jaguar (producent luksusowych samochodów), Makro (sieć sklepów z najwyższej jakości produktami spożywczymi) i Marine Harvest (światowy lider w przetwórstwie łososi). Gościnnie na warszawskim spotkaniu pojawią się również Ani Ani (projektant i producent oryginalnych mozaik i ceramiki) oraz Browar Pinta (producent ponad 30 rodzajów piw, m.in. ale, lagerów i sahti).

o

o

Gault&Millau Polska i Żółty przewodnik Gault&Millau

o

o

Żółty przewodnik Gault&Millau powstał ponad 50 lat temu we Francji. Dyktuje trendy kulinarne w kilkunastu krajach świata i jest ogólnoświatowym źródłem informacji o tym, gdzie warto jeść. Najlepsze restauracje wyróżniane są kucharskimi czapkami Q. Ich liczba wskazuje na rangę restauracji i poziom serwowanych dań.

Gault&Millau Polska wydaje przewodnik od 2015 roku – przybliża najlepsze restauracje w kraju, ciekawe miejsca noclegowe oraz poleca najlepsze lokalne produkty. Każdego roku zespół kilkunastu całkowicie anonimowych inspektorów skrupulatnie ocenia około tysiąca miejsc w Polsce. Do przewodnika trafia mniej niż połowa i są to prawdziwe „perły gastronomiczne”. Gault&Millau Polska promuje także szefów kuchni, pracujących nad pielęgnowaniem tradycyjnych polskich smaków oraz propaguje świetnej jakości produkty i ich producentów. Więcej informacji: https://www.facebook.com/gaultmillaupolska/ oraz na stronie https://www.gaultmillau.com/

Od trzech lat Gault&Millau Polska organizuje swoje regionalne Gault&Millau Tours. Ich ideą jest stałe i kompleksowe podnoszenie poziomu kulinarnego w Polsce, a celem spotkań w czterech regionach jest integrowanie środowiska gastronomicznego oraz tworzenie płaszczyzny do wymiany wiedzy i doświadczeń.  Ważnym elementem Tour jest także podkreślanie unikalnego charakteru kultury i tradycji danego regionu, poprzez jego kuchnię i regionalne produkty, które w swoich daniach wykorzystują nagrodzeni szefowie.

Gault&Millau Tour 2017

 

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , ,

Przewodnik Michelin 2017 a sprawa polska…

Przewodnik Michelin 2017 a sprawa polska…

Premiera przewodnika Michelin. To elektryzuje wszystkich ludzi z „branży”. Dla nas najważniejsze jest oczywiście wydanie Main Cities of Europe, w którym notowane są wybrane restauracje z dwóch miast Polski – Warszawy i Krakowa. Jego premiera miała miejsce w ostatni poniedziałek.

Nowy przewodnik wymienia  53 polskie  restauracje (lista na końcu) w tym 29 z Warszawy i 24 z Krakowa. Te liczby są  porównywalnie z danymi dla miast z innych dwóch państw „nowej Europy”, które można znaleźć przewodniku. Budapeszt (jedyne w przewodniku miasto węgierskie) ma w przewodniku 28 restauracji, Praga (też jako jedyna z Czech) ma ich 31.

Jeśli chodzi o warszawskie restauracje to zmian w tym roku (choć mniej niż w zeszłym) było kilka. Z przewodnika wypadł Dom Polski Belwederska a pojawiły się Kieliszki na Próżnej  oraz Rozbrat 20 Bakery & Wine Corner. Dom Wódki, który został włączony do przewodnika w zeszłym roku, występuje pod swoją nową nazwą Elixir by Dom Wódki. Saldo warszawskich restauracji wynosi więc +1. W Krakowie bez zmian. Niestety.

Prawdziwa różnica pomiędzy Warszawą i Krakowem a Pragą i Budapesztem polega jednak na jakości a właściwie na liczbie najbardziej prestiżowych gwiazdek Michelin i ważnych tytułów Bib Gourmand.

o

o

Gwiazdki Michelin

o

o

Te pierwsze (od 1 do 3) przyznaje się wyłącznie za jedzenie. Jedna gwiazdka to bardzo dobra restauracja w swojej kategorii. Bynajmniej nie musi to być restauracja „fine diningowa” czytaj elegancka. W Hong Kongu jedną gwiazdkę ma bar z dim-sumami a w Tokyo sushi bar na stacji metra. Jednogwiazdkowa restauracja to cyt. za Michelin:  „produkty najwyższej jakości i dania … starannie przygotowane w niezmiennie wysokim standardzie”  Dwie gwiazdki to restauracja z doskonałą kuchnią, którą warto odwiedzić podczas wizyty w danym mieście. Tu możemy oczekiwać, że „osobowość i talent szefa kuchni i jego zespołu” będzie widoczna w „starannie wykonanych potrawach,  wyrafinowanych, inspirujących i oryginalnych. Do restauracji trzygwiazdkowej z nadzwyczajną kuchnią, która jest wystarczającym powodem do dedykowanej podróży jedziemy oczekując, że ” gotowanie jest podniesione do formy sztuki, a potrawy mają szanse stać się klasykami”.

O gwiazdkach decyduje wizyty kilku zawodowych inspektorów zatrudnianych przez przewodnik. Jak powszechnie wiadomo, pierwszą polską restauracją, która w ich opinii zasłużyła na 1 gwiazdkę Michelin było i jest  Atelier Amaro. Do restauracji Szefa Wojciecha Modesta Amaro, nagrodzonej po raz pierwszy w 2013 roku, rok temu dołączyła restauracja Senses Andrea Camastry. W obu gościłem w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zastanawiając się przy okazji recenzji Senses, czy któraś z nich dostanie drugą gwiazdkę. Spekulacji na ten temat było wiele. Niektórzy twierdzili, że będzie dodatkowa gwiazdka ale dla kolejnej restauracji. Wśród pretendentów do  gwiazdki mówiło się o Nolicie Jacka Grochowiny i L’Enfaint Terrible Michała Brysia. Jednak sceptycy twierdzili, że na kolejną gwiazdkę przyjdzie nam poczekać bo teraz swoją wielką chwilę będą miały restauracje w Budapeszcie.

Rzeczywistość zaskoczyła. Ani Polsce, ani Węgrom ani Czechom nie przyznano żadnej nowej gwiazdki. Nie zmienia to faktu, że w Pradze od zeszłego roku są trzy restauracje z jedną gwiazdką a w Budapeszcie aż cztery, co biorąc pod uwagę wielkość tych miast sprawia, że nasze dwie „jedno gwiazdkowe” restauracje to raczej słaby wynik.

o

o

Bib Gourmand Michelin

o

o

Z kolei tytuł Bib Gourmand i znaczek w postaci głowy „ludzika Michelin” dostają te restauracje, które zdaniem inspektorów mają najlepszą relację jakości do ceny. Przyznawane są wyłącznie restauracjom które serwują dobre, choć proste jedzenie z ceną poniżej 37 euro za menu.

W tej kategorii na  szczęście dane jest nam cieszyć się sukcesem jakim był debiut Kieliszków na Próżnej, które „wskoczyły” do przewodnika od razu z tytułem Bib Gourmand. Kieliszki należące do grupy restauracji Pana Daniela Pawełka dołączyły w ten sposób do grona 3 innych restauracji uhonorowanych tym tytułem wśród których oprócz krakowskiego Zazie są dwie inne restauracje z tej grupy a mianowicie Butchery&Wine i Brasserie Warszawska. A ponieważ  do grupy należy też zmieniająca się bardzo na korzyść  Rozbrat 20 (nowy Szef od   jesieni 2016) i nowo otwarte (twierdzę, że lepsze od Próżnej 🙂 Kieliszki na Hożej (start w październiku 2016) więc nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłym roku ta dobra passa trwała.

Miejmy nadzieję, bo w kategorii Bib Gourmand czeska Praga bije nas na głowę. W Pradze jest już siedem restauracji z tytułem Bib Gourmand (w tym roku doszła jedna). Na szczęście Budapeszt jest na poziomie Warszawy i to tylko dzięki temu, że i tu rodzina Bib Gourmand powiększyła się w tym roku o jedną restaurację.

o

o

Od jednego do pięciu kompletów „sztućców”

o

o

Oprócz gwiazdek restauracje mogą otrzymać od jednego do pięciu kompletów sztućców. To oznaczenie nie ma jednak niż wspólnego z oceną jedzenia. Określa poziom i jakość wystroju,  jakość obsługi i atmosferę lokalu. W Polsce najwyższą liczbę sztućców (cztery) ma warszawski Amber Room. Oprócz tego w Warszawie są jeszcze dwie restauracje „trzy-sztućcowe” a   w Krakowie trzy.

o

o

Czerwony Michelin czy żółty Gault&Millau ?

o

o

W tym roku mija 91 lat od przyznania pierwszych gwiazdek Michelin i aż 97 od wprowadzenia do przewodnika ocen restauracji. To na pewno najbardziej rozpoznawalny i najbardziej prestiżowy przewodnik kulinarny na świecie. Oczywiście ma mnóstwo konkurentów lokalnych jak choćby włoski przewodnik Ristoranti d’Italia by Gambero Rosso z którym się nie rozstaje podczas podróży po Włoszech. Ma też jednego poważnego konkurenta globalnego jakim jest żółty przewodnik Gault & Millau. Ten ostatni ma w przypadku Polski wiele przewag. Znacznie więcej restauracji, w dodatku z całej Polski a nie z wybranych miejsc. Trudno bez niego podróżować kulinarnie po Polsce. Zastosowanie oprócz wyróżnień symbolicznych (1-5 czapek szefa) skali punktowej powoduje, że łatwiej dokonywać wyborów i porównań.

Jednak niezależnie od tego gdy zbliża się marzec – czyli czas premiery przewodnika Michelin Main Cities of Europe czar i magia Michelinowych gwiazdek przyćmiewają wszystkie wady czerwonego przewodnika.

I pewnie tak samo będzie jeszcze za rok.

 

Restauracje z przewodnika Main Cities in Europe Restaurants & Hotels 2017  – Warszawa

 

Amber Room – 4 komplety sztućców
Atelier Amaro – 3 komplety sztućców, * Michelin
Senses – 3 komplety sztućców, * Michelin
Belvedere – 3 komplety sztućców
Michel Moran – Bistro de Paris – 3 komplety sztućców
Platter by Karol Okrasa – 3 komplety sztućców
Tamka 43 – 2 komplety sztućców
AleGloria – 2 komplety sztućców
Brasserie Warszawska – 2 komplety sztućców, Bib Gourmand
Concept 13 – 2 komplety sztućców
Dom Polski Francuska – 2 komplety sztućców
La Rotisserie – 2 komplety sztućców
Nolita – 2 komplety sztućców
Salto – 2 komplety sztućców
Signature – 2 komplety sztućców
Strefa – 2 komplety sztuców
U Fukiera – 2 komplety sztućców
U Kucharzy – 2 komplety sztućców
Butchery and Wine – 1 komplet sztućców, Bib Gourmand
Delizia – 1 komplet sztućców
ELIXIR by Dom Wódki – 1 komplet sztućców
Hoża – 1 komplet sztućców
Kieliszki na Próżnej – 1 komplet sztućców, Bib Gourmand
L’Enfant Terrible – 1 komplet sztućców
Merliniego 5 – 1 komplet sztućców
Opasły Tom – 1 komplet sztućców
Qchnia Artystyczna – 1 komplet sztućców
Rozbrat 20 Bakery & Wine Corner – 1 komplet sztućców
Winosfera – 1 komplet sztućców

 

Restauracje z przewodnika Main Cities in Europe Restaurants & Hotels 2017 – Kraków:

 

Copernicus – 3 komplety sztućców
Trzy Rybki- 3 komplety sztućców
Wentzl – 3 komplety sztućców
Szara – 2 komplety sztućców
Kogel Mogel – 2 komplety sztućców
Pod Baranem – 2 komplety sztućców
Jarema – 2 komplety sztućców
Amarylis – 2 komplety sztućców
Cyrano de Bergerac – 2 komplety sztućców
Corse – 2 komplety sztućców
Szara Kazimierz – 2 komplety sztućców
Studio Qulinarne – 2 komplety sztućców
Pod Nosem – 1 komplet sztućców
Bianca – 1 komplet sztućców
La Campana – 1 komplet sztućców
Farina – 1 komplet sztućców
Ed Red – 1 komplet sztućców
Del Papa – 1 komplet sztućców
Sąsiedzi – 1 komplet sztućców
Bottigliera 1881 – 1 komplet sztućców
Zazie – 1 komplet sztućców, Bib Gourmand
Miodova – 1 komplet sztućców
Hana Sushi – 1 komplet sztućców
Zakładka – 1 komplet sztućców

 

 

 

 

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob

Walentynki od stycznia do Wielkanocy?

Walentynki od stycznia do Wielkanocy?

Walentynki

Gdyby nie to, że tegoroczne Walentynki będę świętował z A. podczas kolacji na plaży w Omanie, pewnie nerwowo przeglądałbym strony i fejsbukowe profile restauracji w poszukiwaniu najlepszego miejsca na spędzenie „TEGO” wieczoru.

Oczywiście mógłbym podążyć szlakiem rankingów typu „10 najlepszych miejsc na spędzenie…”, od których od kilku dni roi się na blogosferze i w internetowym mainstreamie. Ile jednak można czytać o tym, że najbardziej romantycznie jest w… a najbardziej seksowne menu można znaleźć w… ?

Mając więc „luksus” wyboru z głowy (Valentine Day’s Romantic Sea View Dinner with bubbles – 65 OMR net per pax, Rotana Beach Restaurant, Salalah) całkiem dla sportu pogrążyłem się w lekturze walentynkowych menu i specjalnych ofert warszawskich restauracji.

 

 

Walentynki 2017 – marketing na wyżynach.

 

 

Pierwszą, która mnie dosłownie powaliła była kompleksowa oferta Signature, naprawdę fajnej restauracji Szefa Wojciecha Kiliana, której jedyny problem polega na tym, że jest restauracją „przyhotelową”. Czego my tu nie mamy! Oczywiście jest zacne menu degustacyjne złożone z siedmiu (wliczając amuse-bouche i intermezzo) serwisów. Nieco międzynarodowy zestaw dwóch przystawek, dwóch dań głównych i deseru kosztuje 270 zł od osoby. Dodatkowo, zakochani lub kochający dojrzale mogą skorzystać z opcji: liściku do lubej/lubego, kwiatów, szampana a nawet noclegu w hotelu. Najbardziej spodobały mi się „Pakiety”. Może kolacja, bukiet, liścik, szampan  Crochet-Riviere Brut? Za dwie osoby zaledwie 920 zł. A gdybyście Państwo chcieli zanocować to 1330 zł. Ten sam zestaw z Moet Imperial Brut zaledwie o 60 złotych droższy. Kto w to wchodzi?

 

 

 

 

 

A może jednak dieta wspierająca?

 

 

Z lektury ofert specjalnych widać, że kilka restauracji wyraźnie stawia na afrodyzjaki. To właściwie najlepszy od początku tego święta marketingowy „lewar”.

Niektóre tak jak cudowni Dyletanci Rafała Hreczaniuka kuszą dyskretnie. „Ostryga Fine de Claire no 2” to pierwsza pozycja w zestawie 5-ciu dań (nie licząc amuse-bouche i petit four) za 150 złotych. Podobnie Plato (Michał Gniadek), w którym ostryga otwiera sześciodaniowe menu za 250 zł od osoby. Z kolei Kafe Zielony Niedźwiedź (Szef Wojciech Deres)  epatuje nie tylko ostrygą samą w sobie ale i nie byle jakim źródłem pochodzenia. Kupując zestaw degustacyjny za 240 złotych dostaniemy na początek ostrygę od Fish Lovers. Wierzcie lub nie ale to dobra rekomendacja.

Za to inni idą na całość. Najbardziej wprost jest Ceviche Bar, którego menager bez ogródek zachęca i nęci. „Ryby i owoce morza – trudno o lepszy wybór menu na walentynkową kolację. Znane z afrodyzjakalnych właściwości, przygotowane w temperamentnym, południowoamerykańskim stylu pobudzą smak, zachwycą zapachem i oczarują formą podania. Rozbudzimy Wasze miłosne apetyty na pozostałą część wieczoru…” Tym razem brak oferty na łoże dla dwojga. Jest za to zacny set pięciu przystawek i dwóch dań głównych, kieliszka “bąbelków” na początek i deseru na koniec.

Na łatwiznę idą restauracje „branżowe” czyli te specjalizujące się w owocach morza. . Rybny L’arc wspomina tylko i to bez wdzięku, że „Walentynki z ostrygami, homarami i szampanem? L’Arc Varsovie – świeże owoce morza 7 dni w tygodniu!” Port Royal z Hali Koszyki nie bawi się w marketing tylko robi mały wykład:

Czym są afrodyzjaki? Swoją nazwę zawdzięczają bogini miłości i piękności Afrodycie. Wyłoniła się ona naga z piany morskiej w muszli ostrygi stając się symbolem płodności.
Za najznakomitsze afrodyzjaki uważa się obecnie owoce morza: małże, ostrygi, krewetki, homary, ponieważ pochodzą z wody i są symbolem źródła życia. Wykazano, że cynk znajdujący się w ostrygach wpływa na wydolność seksualną – są obowiązkową pozycją na Walentynkową kolację! <3 …

 

 

Tajemniczo i skrycie!

 

 

Niektórzy restauratorzy stawiają na tajemnicę! Zaintrygowany anonsem mojego ulubionego L’enfaint Terrible o „… tegorocznym 6 daniowym menu stworzonym przez Michała Brysia zainspirowanego muzyką Otisa Reddinga i Wilsona Picketta, noszącą tytuł ” Try a little tenderness” rzuciłem się bezskutecznie w poszukiwanie składu tego dzieła. Niestety! Top Secret. Detale tej „czułości” objawić się mogą dopiero po wykonaniu telefonu albo… kto wie, może dopiero na miejscu. (ale film na facebooku zabawny 🙂

Dobrze, że w tym przypadku można przynajmniej sobie coś wyobrazić po sugestii, którą niesie nazwa utworu/menu. Wiele innych restauracji ograniczyło się do stworzenia wyłącznie wydarzenia na Facebooku, w którym oprócz oczywistości (że 14 lutego, że Walentynki) nie ma jakichkolwiek informacji. Czy to świadomy zabieg marketingowy? Może, wszak np. Rozbrat 20, Kieliszki na Próżnej to miejsca nie dość, że fajne to jeszcze rekomendowane przez wszystkich.  Ale równie fajne (i to z tej samej gastronomicznej „stajni”) Kieliszki na Hożej (Szef Dawid Balana) proponują jednak menu za 149 złotych trzy daniowe menu do wyboru z dwóch przystawek i dań głównych, znanych z menu podstawowego. Że nic specjalnego? Spoko, ich kuchnia się broni kartą, więc po co?

 

 

Timing!

 

Wydawać by się mogło, że Walentynki to ten jeden niezwykły dzień w roku! Nic podobnego! Warszawscy restauratorzy potrafią go rozciągnąć! Na razie to tylko kwestia kilku dni ale kto wie? Może wkrótce promocje walentynkowe w restauracjach zaczną się tuż po Święcie Trzech Króli? Póki co liderem jest chyba Tamka 43, która zaproponowała 6-cio daniowe menu degustacyjne Piotra Pielachowskiego już od 10 lutego! Na szczęście dodatkowa promocja (darmowy likier czekoladowy Wedel Chopin ale tylko 14 lutego) wskazuje, który z tych dni jest najważniejszy.

Więc się nie pomylcie! I miłych Walentynek!

 

PS. Jak donosi Warsaw Foodie rekordzistą dłuuuugich Walentynek jest jednak Miodowa Cafe. Specjalne menu obowiązuje od 10 do 19 -go lutego. Czyli może, jednak trend idzie w drugą stronę:  Walentynki od 14-go lutego do Wielkanocy!

PS.2 Przepraszam wszystkich tych, których materiały graficzne użyłem i tych, których pominąłem 🙂

Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , , , , , , , , ,

Ostrygi w Warszawie. FoodSnob testuje!

Ostrygi w Warszawie. FoodSnob testuje!

Brand zobowiązuje, więc jak na  FoodSnoba przystało przez ostatnie kilka tygodni testowałem dla Was najlepsze ostrygi w Warszawie. Nie twierdzę, że było to wielkie poświęcenie, bo ostrygi uwielbiam i to w dodatku w każdej postaci.

Powiedzieć, że Warszawa „ostrygami stoi” byłoby nadużyciem. Nie działa żaden prawdziwy „oyster bar” a restauracji z owocami morza, w których podaje się więcej niż jeden rodzaj ostryg jest mniej niż palców u jednej ręki. Oprócz tej ostrygowej elity,  w kolejnych siedmiu, ośmiu restauracjach można spotkać ostrygi w podstawowym wyborze. Dodatkowo w ciągu roku dwie, trzy restauracje organizują od czasu do czasu ostrygowe eventy i festiwale. To dziwne, bo dostawców jest wielu a ostryga w odróżnieniu od innych owoców morza jest zdecydowanie bardziej odporna na transport i przechowywanie.

Tym niemniej, jeśli kochacie albo przynajmniej lubicie ostrygi jest parę miejsc godnych uwagi.

 

Top 1 Największy wybór ostryg w Warszawie

 

W tej kategorii lider nie budzi żadnych wątpliwości. Największy wybór ostryg dostaniecie przez siedem dni w tygodniu w Restauracji L’Arc. Ostrygi są dostarczane na bieżąco, więc nie ma wątpliwości, że zawsze będą świeże. Zamawiając „Talerz ostryg – mix” (79 zł) możemy delektować się sześcioma różnymi mięczakami. Oczywiście mamy tu najbardziej znaną pacyficzną ostrygę Fine de Claire (10 zł za szt.) ale oprócz niej jest kilka innych, między innymi ostrygi normandzkie (17 zł za szt.) o delikatnym, lekko orzechowym posmaku i intensywnym smaku jodu oraz ostrygi irlandzkie (14 zł za szt.).

Mało tego! Na talerzu znajdziemy też reprezentantkę zacnych ostryg z Marennes-Oléron (17 zł za szt.). Ich szczególny smak i lekko zielonkawy kolor, to efekt żywienia się tych mięczaków w końcowej fazie hodowli pewnym endemicznym gatunkiem glonów. Ma to miejsce w małych basenach wykopanych wprost w  słonej ziemi. Ostrygi Marennes-Oleron są naprawdę pyszne ale z całej szóstki podawanej w L’Arc mnie najbardziej przypadły do gustu dwa kolejne rodzaje.

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Ostrygi w Warszawie. L’Arc talerz 6-ciu róznych ostryg

Ostrygi w Warszawie – best of the best

Pierwszym z nich jest najdroższa, pochodząca z Irlandii Ostra Regal (21 zł za szt). Ostrygę tę hoduje się dwuetapowo, najpierw pozwalając jej rosnąć w Zatoce Clew Bay na północnym zachodzie Irlandii. Po dwóch, trzech latach małże przewożone są do leżącej na południowym wschodzie, pół zamkniętej zatoki Bannow Bay, która ze względu na specyficzne położenie i kształt gromadzi dużo planktonu. Po kolejnych dwóch latach „życia na wypasie” ostrygi są sprzedawane. Delektując się  ich jędrnością (koniecznie gryząc a nie łykając) czujecie zarówno słony jak i lekko słodki smak.

Mój drugi ulubiony rarytas to okrągła ostryga Belon (19 zł za szt). Belon to niewielka rzeka w Bretanii, przy ujściu której hoduje się ostrygi. Tutejsze specjały należą do gatunku płaskiej ostrygi europejskiej i ze względu na niewielką produkcję są jednymi z najrzadszych ostryg na świecie. Pełne umami, mocno słone ale gładkie i kremowe mięso smakuje wybornie zostawiając na końcówce lekko  lekko metaliczny posmak. W L’Arc oprócz standardowego rozmiaru czasem można zamówić większe o rozmiarze145+g. Ja miałem to szczęście. Polecam.

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Ostrygi w Warszawie. Restauracja L’Arc. ostrygi Belon 145+g

 

Ostrygi w Warszawie- Port Royal

Tuż za restauracją L’Arc w tej kategorii plasuje się restauracja Port Royal mieszcząca się w Hali Koszyki. W każdy wtorek i czwartek jest tu dostawa dwóch-trzech rodzajów ostryg. Oprócz ostrygi pacyficznej z Normandii (9 zł za szt.) można tu delektować się ostrygami Imperial Oyster z Holandii (9 zł za szt.) i wyśmienitą Perle Blanche  z Francji (14 zł za szt.). Ta ostatnia również „wędruje”. Po sześciu miesiącach w bogatych w plankton wodach Normandii, jest przewożona do regionu Charente Maritime, gdzie przez trzy lata hodowli w niskozasolonej wodzie w basenach Marennes nabiera słodyczy.

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Restauracja Port Royal – od lewej ostryga pacyficzna z Normandii, ostryga Perle Blanche z Francji, ostryga Imperial z Holandii

 

 

Ostrygi w Warszawie – reszta stawki

Dwa rodzaje ostryg: fine de claire i geay (producent ostryg z Marennes-Oléron) można znaleźć w Bistro La Cocotte (7 zł za sztukę, 39 zł za 6 szt). Z kolei Osteria w swoim imponującym ostrygarium ma zawsze świeże ostrygi z zatoki Mont Saint Michel i to czasem w dwóch rozmiarach (12 zł za ostrygę no 2).

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Restauracja Osteria – ostrygarium z ostrygami z zatoki Mont Saint Michel

 

TOP 2 Najlepszy sposób serwowania świeżych ostryg.

 

Na ogół świeże ostrygi podaje się z cytryną lub szalotkowym vinegrette.  Jednak w kilku warszawskich restauracjach można trafić na inne, bardzo ciekawe i smaczne sposoby podawania ostryg. Na pierwsze miejsce wybija się tu Port Royal, który w swoim „Zestawie 4 smaków” (40 zł za 4 sztuki) oferuje ostrygi pacyficzne podane na cztery sposoby. Mamy tu ostrygi podane klasycznie, z bardzo dobrym vinegrette, mamy lekko podpieczone i zawinięte w cieniutki plasterek zielonego jabłka, wreszcie podane z ogórkiem i marchewkowym vinegrettem oraz lekko zapiekane w panko. Choć te ostatnie powinny startować w kolejnej kategorii – ostryg zapiekanych to zestaw ten nominuje i nagradzam palmą pierwszeństwa w tej kategorii. To zdecydowanie najbardziej kreatywny zestaw ostryg w mieście.

 

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Ostrygi w Warszawie: Restauracja Port Royal: Ostrygi – zestaw 4 smaków.

 

 

Niezła jest również ostryga podana w Lar’c-u na sałatce z krabem, ananasem i koprem (59 zł za 3 sztuki). Spora ilość świeżej chili powoduje jednak, że dodatki zamiast podkreślać smak ostrygi mocno go tłumią.

 

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Restauracja L’Arc – ostryga z krabem, ogórkiem, ananasem i koprem

 

Z jeszcze innym sposobem serwowania świeżych ostryg można spotkać w Osterii. Ostrygi z zatoki Mont Saint Michel podawane są tu po rosyjsku, z kwaśną śmietaną i kawiorem z łososia (16 zł za sztukę). Choć tego ostatniego w muszli niewiele, to wystarcza by zdominował smak doskonałej skądinąd ostrygi.  Stąd dopiero trzecie miejsce w tej kategorii.

 

 

Top 5 ostrogoths w Warszawie

Restauracja Osteria – Ostryga nr 2 po rosyjsku z kwaśną śmietaną i kawiorem z łososia (16 zł za sztukę)

 

 

Top 3 – Najlepsze, zapiekane ostrygi w Warszawie.

 

 

Dla niektórych to barbarzyństwo ale skoro występują i mają grono zwolenników to nie sposób je pominąć w tym rankingu. Tylko w jednym ze znanych mi miejsc w Warszawie podaje się ostrygi wg najsłynniejszego przepisu na ich zapiekanie. Ostrygi Rockefeller, bo o nich mowa, możecie spróbować w Restauracji Der Elefant / Fishmarket.

Danie, wymyślone pod koniec XIX wieku na południu USA przygotowuje się zapiekając ostrygę pod lekko podduszonym szpinakiem, okruszkami chleba i parmezanem. Nazwa pochodząca od nazwiska Johna Rockefellera (wtedy najbogatszego obywatela USA) miła odpowiednio i „na bogato” pozycjonować tak podawaną ostrygę. Dla mnie ten rodzaj zapiekanej ostrygi jest zbyt ciężki a w dodatku  w Der Elefant ostryga ( za 16 zł za szt.) razem z całym jej smakiem tonie w odmętach  pleśniowego sera lazur i tylko nazwą przypomina dziewiętnastowieczny,  nowoorleański pierwowzór.

Top 5 ostrygi w Warszawie

Restauracja Der Elefant / Fishmarket – Ostryga Rockefeller

Zwycięzcą kategorii „zapieczonych” są podawane w Restauracji  L’Arc ostrygi zapiekane ze szpinakiem, szafranowym aioli i parmezanem ( 59 zł za 3 sztuki). Są znacznie lżejsze od wcześniej opisanych, zachowują półpłynną konsystencję i mają niezwykły smak dzięki użytemu sosowi. Aioli jest delikatne (nie przesadzono z czosnkiem, który zabiłby smak ostrygi) a użyty szpinak jest tylko minimalnie zblanszowany. Do tego kilka drobinek czerwonego pieprzu i mamy mistrza tej kategorii. Byłbym w pełni szczęśliwy gdyby mięczak odcięty był od skorupy bo po prostu zdecydowanie łatwiej byłoby go jeść. Ale smakowo – mistrz!

 

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Restauracja L’Arc – Ostryga zapiekana ze szpinakiem, szafranowym aioli i parmezanem.

 

Ostrygi w Warszawie – niewypały

 

Za to zupełnym nieporozumieniem są „Ostrygi zapiekane a la Osteria” (14 zł za sztukę) podawane w tej najstarszej w Warszawie restauracji z owocami morza. Zapiekane i to dość mocno pod serem mozarella z bazyliowym pesto i pomidorkiem cherry smakują jak…  spieczona mozarella z pesto. Mału tu smaku ostrygi – szkoda więc czasu, pieniędzy i … samego mięczaka.

Top 5 ostryg w Warszawie

Restauracja Osteria: ostrygi zapiekane a’la Osteria

 

Z recenzenckiego obowiązku muszę wspomnieć, że w Restauracji L’Arc możecie również spróbować ostryg zapiekanych z serem gruyere (49 zł za 3 sztuki) a w Der Elephant / Fishmarket ostryg zapiekanych z krewetkami (26 zł za sztukę). Pierwsze są niezłe, choć daleko im do lidera kategorii. Drugie, posypane krewetkami koktajlowymi i grubą warstwą mocno zapieczonego sera (cytuje za kucharzem: „a la parmezan”) to kompletne nieporozumienie. Jak ktoś lubi serowe zapiekanki, to niech je zamawia. Miłośnikom ostryg odradzam.

Top 5 ostryg w Warszawie

Restauracja Der Elefant / Fishmarket – Ostryga (tak, to ostryga!) zapiekana z krewetkami.

 

 

Top 4 Najbardziej „męskie” ostrygi w Warszawie

 

 

Ze względu na swoje legendarne właściwości, ostrygi jako morskie afrodyzjaki cenione są przez panów. W niedawno otwartej w Warszawie restauracji  Ed Red, w której króluje przednia, sezonowana wołowina i znakomite podroby można spróbować ostrygi zaserwowanej w niezwykle męski sposób. Podawany tu „Oyster shooter” (20 zł) to nic innego jak szklanka wódki J.A Baczewski, w której pływa wspaniała Fine de Claire no 2 obficie posypana pieprzem. Reklamowana jako „idealny digestif i perfekcyjny afrodyzjak” zachwyca nie tyle smakiem (o biedna zalana w trupa ostrygo!) ale właśnie oryginalnością podania. Spotkaliście się gdziekolwiek z podobnym?

 

 

Top 5 - ostrygi w Warszawie

Restauracja Ed Red: Oyster shooter
Ostryga w pieprzowej wódce J.A. Baczewski jako idealny digestif i perfekcyjny afrodyzjak (20 zł)

 

 

Top 5 Ostrygowe miejsce w Warszawie, za którym najbardziej tęsknie.

 

 

Jak wiadomo, ostrygi należy jeść w miesiącach, które w angielskiej nazwie mają literkę „r”.  Miesiące letnie bez „r” w nazwie (may, june, july i august) to okres rozrodu ostryg, w którym ich smak jest zdecydowanie gorszy. Są jednak ostrygi letnie – specjalnie hodowany gatunek, który się nie rozmnaża w tym okresie i smakuje równie wybornie. Od kilku lat są dostępne w Restauracji L’Arc a tego lata można było je spróbować na warszawskim Nocnym Markecie.  Serwował je na jednym ze stoisk Pan Homar znany, bezpośredni importer owoców morza, którego można spotkać na warszawskim  Bio Bazarze i na Targu Rybnym.

Pan Homar serwował swoje ostrygi na kilka sposobów. Podawał je klasycznie (pod uroczą nazwą „french me up” ) z szalotką i octem winnym i bardzo awangardowo. I właśnie te bardziej ekstrawaganckie budziły prawdziwy zachwyt. Mogliśmy rozkoszowca się ostrygami  z molekularną pianką z szampana i pomarańczy („get lucky”) czy  z granitą z ogórków. limonki i chili („so fresh & so green”). Mnie jednak zachwycały, najbardziej „letnie” ostrygi z musem z truskawek, mięty i prosecco.

Ostrygi w Warszawie – Pan Homar

Pan Homar sprowadza ostrygi bezpośrednio z małego parku ostryg położonego na oceanie u wybrzeży Normandii. Szczyci się tym, że omija hurtowników, giełdy rybne i pośredników co powoduje, że w jego ofercie nie ma ostryg niewiadomego pochodzenia.  Podawane na Nocnym Markecie, głeboko wbiły się w moją pamięć. I smakiem, i… typowym dla Nocnego Marketu luzem w ich serwowaniu i jedzeniu.   Dlatego choć z Panem Homarem i jego ostrygami można spotkać się na Bio Bazarze to  ja z niecierpliwością czekam na jego kolejny sezon na Nocnym Markecie.

Bo nigdzie w Warszawie ostrygi nie smakowały mi tak bardzo jak tam.

Póki co pędzę na ostrygi do L’Arc i Port Royal, zdecydowanie omijam Osterię i przestrzegam przed ostrygowymi zapiekankami w Der Elefant.

 

 

Top 5 ostryg w Warszawie

Nocny Market – Stoisko z ostrygami Pana Homara

 

 

Fine Dining FoodSnob, Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , , , , , , , , , , , ,

Test TOP 5 zestawów lunchowych w restauracjach fine dining w Warszawie

Test TOP 5 zestawów lunchowych w restauracjach fine dining w Warszawie

 

Zestawy lunchowe to codzienność większości restauracji warszawskich. Pojawiły się kilka lat temu przyczyniając się do tego, że coraz częściej jadamy poza domem i biurem. Złożone z dwóch lub trzech dań, zmienianych na ogół codziennie a najrzadziej raz na tydzień kosztują zazwyczaj od 15 do 30 złotych.  Zazwyczaj, bo poza ten przedział cenowy wychodzą lunche serwowane przez restauracje z wyższej półki określanej często terminem „fine dining”. Gdzie więc zjeść najlepszy, elegancki lunch w Warszawie?

Oczywiście całkiem spora grupa restauracji zaliczonych do tej kategorii, w tym obydwie restauracje uhonorowane gwiazdką Michelin, nie ma w swojej ofercie zestawów lunchowych.  Jednak jak pokazał krótki research na stronach i facebookowych profilach co najmniej piętnaście topowych restauracji je serwuje. W przypadku tej grupy przedział cenowy zaczyna się od 39 złotych za dwudaniowy lunch (Elixir Dom Wódki) do 108 zł za lunch trzydaniowy w Platter by Karol Okrasa, przy czym w pierwszej „piątce cenowej” oprócz Plattera są jeszcze: Nolita, L’enfant Terrible, La Rottiserie i Bistro de Paris. W trakcie kilku ostatnich dni FoodSnob odwiedził je wszystkie starając się odpowiedzieć na pytanie jak te oferty mają się do dań a la carte serwowanych w tych restauracjach i z których warto skorzystać.

 

System oceny

 

W celu ułatwienia wyboru  postanowiłem oceniać wszystkie przetestowane zestawy kilkoma kryteriami. Oczywiście głównym kryterium musi być subiektywna ocena smaku, bo przecież on jest głównym motywatorem przy wyborze restauracji. Dodatkowo przy tej okazji ocenię (równie subiektywnie) kreatywność podanych dań. Dla obu kryteriów zastosuję łączną ocenę w skali od 1 do 6.

Ponieważ w prawie wszystkich badanych restauracjach bywałem już wcześniej zamawiając a la carte będę również oceniał opisowo na ile zestaw lunchowy jest wizytówką tego co Chef i jego kuchnia mogą nam zaoferować podczas bardziej wystawnych i … droższych pobytów w ich restauracjach. FoodSnob to blog dla Foodies pragnących poszerzać kulinarne doświadczenia więc to kryterium siłą rzeczy jest bardzo ważne.

Kolejnym kryterium będzie … wielkość dań – tu tak jak w przypadku smaku będę używał skali 1-6.  Pod opublikowanymi  na Instagramie i Facebooku zdjęciami z testowanych restauracji mogłem przeczytać uwagi typu: „byłam i wyszłam głodna”, na które przy w tej publikacji zamierzam odpowiedzieć. Oczywiste jest, że dania w zestawach lunchowych są mniejsze niż zwykle (nie dotyczy dań z menu degustacyjnych) ale ich wielkość, co powinna pozwalać na zaspokojenie obiadowego głodu. Nie mogę również pominąć tzw ekstrasów, czyli dań i dodatków oferowanych bezpłatnie w ramach zestawów. Skala? Jak wyżej.

Ostatnie kryterium – stosunek jakości do ceny będzie podsumowaniem powyższych ocen i zrelatywizowaniem ich do ceny każdego z testowanych zestawów. Ranking wyznaczy proste dzielenie wartości lunchu przez liczbę uzyskanych punktów. Proste i jasne? Więc do dzieła.

Nolita

 

Zbieranie materiałów rozpocząłem od Nolity Jacka Grochowiny, którego kuchnię a la carte znam i niezwykle cenię. Dwudaniowy lunch kosztuje tu 79 złotych a za zestaw powiększony o deser trzeba zapłacić o 10 złotych więcej. Ale uwaga! to cena  jedzenia. Zamawiając do posiłku butelkę wody i espresso, trzeba wyjąć z kieszeni dodatkowe 24 złote. To istotny czynnik do układania „rankingu cenowego” biorąc pod uwagę, że w innych restauracjach woda a czasem i woda i kawa są wliczone w cenę zestawu. Za to w Nolicie i tylku tu w cenie zestawu jest kieliszek wina.

 

Niespodzianki mile widziane

 

W menu lunchowym do wyboru są po dwie przystawki, dwa dania główne i dwa desery. Menu zmienia się raz na tydzień i jest regularnie publikowane na facebooku i na stronie restauracji. W celu zachowania porównywalności oraz … linii zdecydowałem się zamawiać we wszystkich restauracjach menu dwudaniowe złożone z przystawki i dania głównego.

Jednak w Nolicie decydując się na taki wariant lunchu niespodziewanie otrzymałem dodatkowo amuse-bouche. W moim przypadku była to odrobinka terriny z królika z pestkami dyni i pudrem z prażonej pestek zwieńczona kapką musztardy jabłkowej z całymi ziarnami gorczycy  i cząstką borówki amerykańskiej marynowanej w occie z czarnego bzu. Małe, dobre i dobrze nastawiające do świata co nieco.

 

Amuse bouche: terina z królika, dynia, borówka

Amuse-bouche: terina z królika, dynia, borówka

 

 

 

 

 

 

 

 

Do posiłku  podano nie tylko pięknie wyglądające ale i pyszne, domowe pieczywo: mały bochenek żytniego chleba i bułkę z makiem. Wyjątkowy smak pieczywa podkreślały domowe masła:  klasyczne, osełkowe z solą Maldon z Essex oraz palone, również posypane tą solą. Nikt oprócz znanego z pieczywa L’enfaint Terrible nie uraczył mnie taką jakością i starannością podania.

 

 

Domowe pieczywo i masło

Domowe pieczywo i masło.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mięso kontra ryby

 

Na etapie zamawiania przystawki consomme rybne przegrało z ravioli cielęcym. Nie wiem co straciłem nie jedząc bulionu ale wiem co zyskałem gdy podano mi zgrabne pierożki spoczywające na delikatnym sosie z letniej trufli. Idealne ciasto, delikatny farsz z cielęciny (jakaś nuta szałwii?) i esencjonalny sos zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Na taką przystawkę warto tu wpaść nie bacząc na cenę.

 

Nolita: Ravioli cielęce

Nolita: Ravioli cielęce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przy okazji dania głównego wynik meczu „mięso kontra ryby” został ustalony na 2:0 bo na mój stół zamiast troci i dzikich ziół został podany kawałek długo pieczonego boczku umoszczonego na puree z pasternaku. Boczek po długim procesie pieczenia rozpływał się w ustach a delikatne ale jakże charakterystyczne w smaku puree skontrapunktowane zostało ostrością szalotkowych pikli. Całość zwieńczał półprzeźroczysty, tajemniczy chips z ziemniaka, o którego procesie przygotowania udało mi sie tylko dowiedzieć, że trwa aż dwa dni.

 

Boczek, pasternak, piklowana cebulka

Boczek, pasternak, piklowana cebulka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Espresso i domowe czekoladki

Espresso i domowe czekoladki

 

 

 

 

Nolita (Jacek Grochowina)
www.nolita.pl
Facebook:  https://www.facebook.com/restauracjanolita/?fref=ts#

 

Oceny i podsumowanie:

 

smak i kreatywność: ocena 6 i 6.  absolutne mistrzostwo świata oddające wiernie rozkosze jakie za niemałe pieniądze czekają na gości podczas kolacji

wielkość dań: ocena 5. Zarówno przystawka jak i danie główne były niewielkie (szczególnie w porównaniu z liderami w tej kategorii rankingu) choć wystarczająco zaspokoiły mój głód.

ekstrasy: ocena 6. Oprócz standardowych ciasteczek lub pralin serwowanych prawie w każdej z testowanych restauracji, dostałem w cenie amuse-bouche, świetnej jakości domowe pieczywo i kieliszek wina. Nolita to zdecydowany lider tej kategorii testu.

koszt menu dwudaniowego: 79 zł ( w tym kieliszek wina), koszt rzeczywisty (uwzględniający kawę i butelkę wody) 103 zł

łączna liczba punktów: 23 (najwyższa wśród testowanych)

stosunek jakości do ceny: wysoki – III miejsce w teście

spójność z podstawowym menu: bardzo wysoka. Dania lunchowe są dobrą wizytówką znakomitej kuchni Jacka Grochowiny. Warto przyjść tu na lunch by zbudować sobie wyobrażenie o tym co nas czeka gdy zdecydujemy się na kolacje a la carte lub menu degustacyjne.

Rekomendacja: zarówno na poważne lunche biznesowe jak i dla Foodies szukających nowych smaków.

Uwagi: menu luchowe publikowane regularnie na profilu na Facebooku, powyżej 4 osób doliczany jest serwis w wysokości 12,5% wartości rachunku. Lunch serwowany jest w godzinach 12-15.

 

 

Platter by Karol Okrasa

 

 

Miejsce, które dotąd z tajemniczych powodów pomijałem w swoich restauracyjnych wypadach oferuje najdroższy w Warszawie zestaw lunchowy. Lunch menu stworzone przez Karola Okrasę, jest również najbogatsze bo oferuje aż cztery przystawki do wyboru i po 3: pierwsze dania, zupy i dania główne. Każde z tych dań można zamówić osobno, choć jak na dania lunchowe niemało kosztują (przystawki 48 zł, pierwsze dania 54 zł, zupy 28 zł a dania główne 71 zł. Ceny wysokie więc korzystniejszy jest wybór opcji zestawu w dwóch wariantach: menu dwudaniowe za 98 złotych i trzydaniowe za 108 złotych.

Woda (krajowa) jest w cenie każdego zestawu. Niestety obowiązkowe dla mnie po każdym posiłku espresso kosztuje aż 16 złotych co winduje koszt dwudaniowego lunchu na niezagrożona pozycję cenowego lidera w Warszawie. Oprócz dość przeciętnego pieczywa i oliwy oraz wspomnianej wyżej wody nie możemy liczyć na to, że dostaniemy coś więcej np amus-bouche. Za to sama kuchnia wydaje się być absolutnie olśniewająca i skłaniająca do powrotu.

 

Tatar, który potrafi zaskoczyć

 

Na przystawkę wybrałem danie z pozoru banalne bo tatar z troci. Ku mojemu zaskoczeniu (był to mój pierwszy kontakt z kuchnią Okrasy w Platterze) otrzymałem prawdziwe arcydzieło niezwykle bogate w smakach i strukturach. Rzeczona ryba (sama w sobie doskonałej jakości) nieznacznie zamarynowana spoczywała na pikantnej, lekko chrupkiej sałatce z kaszy gryczanej i suszonych pomidorów. Posiekane pomarańczowe mięso  posypane było czarnuszką a za „dostawę” smaku kwaśnego odpowiedzialny był sos z mirabelki i listki szczawiku zajęczego, który oprócz nasturcji stanowił piękny jadalny dekor. Źródłem odrobiny słodyczy łagodzącej pikantność  i kwas tych dodatków było kilka kropli sosu buraczkowego. Porcja nie za wielka ale przepyszna i cudownie podana na dizajnerskim talerzu. Jeśli tak wygląda rzeczywistość kuchni Plattera to wrócę tam wkrótce na pogłębione studia.

 

 

Platter by Karol Okrasa: tatar z troci z sałatką z kaszy gryczanej i sosem z mirabelki

Platter by Karol Okrasa: tatar z troci z sałatką z kaszy gryczanej i sosem z mirabelki

 

O ile rozmiar przystawki budził wątpliwości w materii zaspokojenia głodu to wybrane przeze mnie danie główne  było naprawdę okazałe. Choć tytułową bohaterką dania była pyza poznańska to o jego sile stanowiło połączenie cudownie miękkiej i soczystej jagnięciny z konfiturą z czerwonej cebuli.  Proste dodatki w postaci blanszowanych i podpieczonych warzyw (pasternak, marchew, brokuł, rzodkiew i groszek cukrowy) oraz delikatnie słodka emulsja z buraków uzupełniały smaki potrawy a popcorn z kaszy, którym posypano mięso od czasu do czasu przyjemnie chrupał na zębach. Jeżeli miałbym mieć zastrzeżenia do czegokolwiek to dotyczyłyby wspomnianej już pyzy poznańskiej zwanej inaczej pampuchem czyli pyzy/kluski z ciasta drożdżowego gotowanej na parze.

Prawzorzec pampucha jaki noszę w głowie jest zdecydowanie bardziej puszysty i gąbczasty przez co tak doskonale chłonie sosy do których jest podawany. Pyza Okrasy była dla mnie odrobinę za ścisła i podsuszona. Wypadek przy pracy?

 

Platter by Karol Okrasa: pizza poznańska z soczystą jagnięciną i konfiturą z czerwonej cebuli

Platter by Karol Okrasa: pizza poznańska z soczystą jagnięciną i konfiturą z czerwonej cebuli

 

 

Platter by Karol Okrasa
www.platter.pl
Facebook: https://www.facebook.com/PlatterbyKarolOkrasa/#

 

Oceny i podsumowanie:

 

smak i kreatywność: ocena 6 i 6 (choć w kategorii smaku przystawka na 7 czyli poza skalą a danie główne na 5)

wielkość dań: ocena 6. Przystawka niewielka ale danie główne naprawdę zaspakajające każdy obiadowy głód.

ekstrasy: ocena 4. Pieczywo przeciętne, kawa podana bez ciasteczek a woda „w cenie” wiosny nie czyni.

koszt menu dwudaniowego: 98 zł, koszt rzeczywisty (uwzględniający kawę) 114 zł

łączna liczba punktów: 21 (drugie miejsce ex equo z dwiema kolejnymi restauracjami)

stosunek jakości do ceny: poniżej średniej – ostatnie piąte miejsce w teście. No cóż w tym wypadku to nie tyle jakość co cena zaważyła na takim wyniku.

spójność z podstawowym menu: brak danych (na razie)

Rekomendacja: restauracja na lunche biznesowe i to aż do bólu. Jako jedyna w stawce była prawie pełna, ale oprócz białych kołnierzyków znalazłem może dwóch gości prywatnych, zdecydowanie zresztą hotelowych. Dla Foodies miejsce nieco onieśmielające a w dodatku atrakcyjność cenowa wobec regularnych cen umiarkowana. Zresztą, nie bójmy się tego słowa Platter należy jesli nie do top3 do na pewno do top 5 najdroższych miejsc w Warszawie. Szkoda, bo miejsce warte grzechy.

Uwagi: menu lunchowe ma sezonowy charakter, nie jest zmieniane codziennie ani raz w tygodniu. Nie jest też publikowane na Facebooku a menu opublikowane na stronie nie odpowiada rzeczywistości. Lunch serwowany jest w godzinach 12-17). Bardzo sprawna, wręcz ekspresowa obsługa.

 

 

La Rottiserie

 

 

Nie ukrywam, że po ostatniej wizycie w królestwie Pawła Oszczyka opisanej kilka tygodni temu, na ten lunch bardzo liczyłem. Kolejny raz ze względu na pogodę nie dane było mi nacieszyć się pięknym patio ale główna sala restauracji po świeżo zakończonej renowacji, choć pustawa była równie przyjemna. Tutejsze autorskie lunche zwane „Prosto z targu” serwowane są od poniedziałku aż do soboty (to rzadkość) i oferują dania oparte na sezonowych produktach. Menu nie wyróżnia przystawek, dań głównych i deserów ale już pobieżna lektura pozwala na ich identyfikację i dokonanie wyboru spośród dwóch przystawek, dwóch dań głównych i jednego deseru. Za kombinację dwudaniową zapłacimy 78  a za trzy dania 88 złotych. Doliczony obligatoryjnie do rachunku serwis w wysokości 10 % winduje cenę na drugą pozycję wśród najdroższych zestawów lunchowych w Warszawie, szczególnie gdy ktoś nie zauważy informacji i tak jak ja zostawi dodatkowo napiwek w gotówce.

Ale rozkosze podniebienia warte są każdych pieniędzy o ile… są prawdziwymi rozkoszami. W przypadku La Rottiserie absolutnie były.

 

Sezonowe kuszenie

 

Choć sałatka z burraty, arbuza i szynki kusiła, wybrałem na przystawkę brzmiącą bardziej „sezonowo” sałatkę z buraków. Jakże słuszna była to decyzja! Na pięknie podanej sałatce, w której czerwonym i żółtym burakomi  towarzyszyły różne smakowite listki spoczywały cudowne plasterki, różowej, soczystej i miękkiej kaczki. Buraki były najpierw podpieczone dla pobicia smaku a potem podgotowane dla delikatności. Dwa spore kleksy piany z koziego sera oraz lekko słodkie patyczki buraczanej bezy tworzyły wyborne uzupełnienie warzyw i mięsa. Orzechy zarówno te całe jak i w formie posypki różnicowały tekstury i uzupełniały smaki. Całość była czystą kulinarną poezją! Przystawka mistrzowska, zajmująca w nieoficjalnym rankingu na najlepsze danie testu ex equo pierwsze miejsce z tatarem z troci opisywanym wyżej.

 

Sałatka z buraków, pastrami z kaczki, kozi ser i orzechy

La Rottiserie : sałatka z buraków, pastrami z kaczki, kozi ser i orzechy

 

Wybrane przeze mnie danie główne nie było tak piękne jak przystawka ale za to równie smaczne. Wzgardziwszy pieczonym filetem z pstrąga mimo przedmaratońskiej diety rzuciłem się na „policzki z prosięcia duszone w pieprzu tasmańskim, pęczak i grzyby”. Mistrz Oszczyk już raz zaskoczył mnie podobnym sosem podczas delektowania się jednym z dań wchodzących w skład jego menu degustacyjnego. Pieprz tasmański pieprzem bynajmniej nie jest ale ponieważ smakiem, nieznacznie słodszym od oryginału bardzo go przypomina jest często stosowany w kuchni antypodów. W przypadku tego dania sos był zbudowany na bazie klasycznego demi glasse i znakomicie łączył się z delikatnym, rozpływającym się w ustach mięsem. Pęczotto, na którym spoczywał uzupełniały grzyby, nazywane przez obsługującego mnie kelnera mimo moich, zgłaszanych watpliwości prawdziwkami.

Jeśli, w co wątpię naprawdę były to borowiki to raczej nie polskie ale szczerze mówiąc ich smak w połączeniu z sosem, mięsem i pęczakiem tak pięknie grał, że przestałem sobie tym zawracać głowę. Wegetariańską wkładką do dania były zblanszowane liście sałaty rzymskiej i lekko podpieczone pomidorki. Całość bardzo zacna i sycąca.

 

La Rottiserie: policzki z prosięcia duszone w pieprzu tasmańskim, pęczak i grzyby

La Rottiserie: policzki z prosięcia duszone w pieprzu tasmańskim, pęczak i grzyby

 

dsc00488

La Rottiserie (Chef Paweł Oszczyk)
www.larottiserierestaurant.com.pl
Facebook: https://www.facebook.com/MamaisonHotelLeReginaWarsaw#

 

Oceny i podsumowanie:

 

smak i kreatywność: ocena 6 i 6 (ach ta przystawka!)

wielkość dań: ocena 5. Przystawka bardzo lekka, danie główne akurat. Głodny nie wyszedłem.

ekstrasy: ocena 4  Brak amuse-bouche (ta Nolita jednak zawyżyła standardy), pieczywo przeciętne, arcypyszny i przebogaty wybór pralin i czekoladek do kawy

koszt menu dwudaniowego: 78 zł, koszt rzeczywisty (uwzględniający kawę i wliczony napiwek) 105zł

łączna liczba punktów: 21 (drugie miejsce ex equo z Nolitą i  kolejną restauracją)

stosunek jakości do ceny: średni – odrobinę lepiej niż Nolita – drugie miejsce w teście

spójność z podstawowym menu: menu daje doskonały wgląd w to co możemy spróbować zamawiając podczas kolacji menu degustacyjne. Jeśli drogi Foodie nie chcesz iść w ciemno na kolacje wpadnij najpierw na lunch. Warto!

Rekomendacja: gdyby nie lokalizacja restauracja byłaby doskonała na elegancki biznes lunch. Wszystkim tym, których nie przeszkadzają trudności w znalezieniu miejsca do parkowania rekomenduję. Fajne kameralne miejsce na elegancki, prywatny lunch we dwoje.

Uwagi: menu lunchowe zmienia się raz w tygodniu. Niestety nie jest publikowane na stronie restauracji ani na Facebooku (tylko profil hotelu). Lunch serwowany jest w godzinach 12-17. Jakość obsługi czasami pozostawia trochę do życzenia.

 

 

L’enfant Terrible

 

 

Kolejne badany zestaw lunchowy to dzieło Michała Brysia. Nie da się ukryć, że mam wielką słabość do tej restauracji i do kulinarnych dzieł samego Chefa. Miejsce choć fine diningowe ma urzekającą atmosferę, tworzona przez niezwykle miłą obsługę, niezobowiązujący wystrój i serwis. Bywam tam relatywnie często choć z zestawu lunchowego korzystałem ostatnio półtora roku wcześniej. Tamto doświadczenie i późniejsze kolacje wywindowały moje oczekiwania wysoko.

Menu lunchowe w „Okropnym dziecku” to do wyboru dwie przystawki, dwa dania główne i deser. Można zamówić kombinację dwóch dań za 79 złotych lub trzech za 89 złotych. Dodany do tego „zestaw obowiązkowy” w postaci butelki wody i espresso podnosi cenę o 22 złote.

Na początek na stół tradycyjnie trafia domowe pieczywo w tym słynny na całą Warszawę chleb pieczony na 17-to letnim zakwasie. To klasa sama w sobie, więc choć wliczenie pieczywa w ceny zestawu to standard tu punktując nie mogłem nie dodać pół punktu za jakość.

 

L'Enfaint Terrible - pieczywo Mistrza Brysia

L’Enfaint Terrible – pieczywo Mistrza Brysia

 

 

Testowane podwójnie

 

Ponieważ miałem szczęście być w uroczym towarzystwie dane mi było spróbować wszystkich dań z wyłączeniem deseru. Właściwie wszystkie były wyśmienite choć zaskoczyły sporym dystansem do tego co wg mojej gastronomicznej pamięci serwuje się a la carte. Wszystkie dania były dość proste z dobrze wyczuwalnym wpływem kuchni tradycyjnej kuchni regionu śląskiego. Być może, nie było żartem stwierdzenie jednej z osób pracujących w restauracji, że Chef ostatnio odwiedził rodzinne strony i wrócił z wieloma nowymi inspiracjami.

Zacząłem od prostego matiasa z ziemniakiem. Doskonałej jakości śledź podany był z creme fraiche z odrobina szczypiorku i pieczonym rozmarynowym ziemniakiem. Całość była ciekawa przede wszystkim na sposób przygotowania tego ostatniego. Wydrążony ziemniak napełniony był lekko rozmarynowym pure ziemniaczanym i dopiero upieczony. Ten prosty zabieg uczynił tego ziemniaka jednym z najlepszych jakie dane mi było kiedykolwiek zjeść.

 

L'Enfaint Terrible: Matjas i ziemniak

L’Enfaint Terrible: Matjas i ziemniak

 

Równie prostą przystawką był krem z dyni, podany z pesto z dyni na brioszy i olejem z pestek dyni. Zacny jesienny akcent, którego gwiazda gdy pisze te słowa nieco przyblakła wobec wczorajszych rozkoszy jakie sprawił mi krem z tego warzywa podany podczas krótkiego, wczorajszego pobytu w Rozbrat 20. Jak to w życiu bywa wszystko jest względne.

 

img_0172

L’Enfaint Terrible: Krem z dyni, briosza, pesto z dyni, olej z pestek dyni.

 

Polskie korzenie dań głównych

 

 

Elementy kuchni polskiej mocno wybiły się przy pierwszym z dań głównych. Doskonała troć podana była w towarzystwie łazanek i czerwonej (modrej) kapusty. I choć moja współtowarzyszka oceniła łazanki jako nieco twardawe, ja z uznaniem chciałem podkreślić jakość i grubość ciasta. Sos winno-cytrusowy wnosił i to jakże elegancko odrobine niezbędnego rybie kwasu. Dodatkowo towarzyszyła mu konfitura cytrynowa.

 

L'Enfaint Terrible: Troć i łazanki

L’Enfaint Terrible: Troć i łazanki

 

W drugim z dań głównych, którego głównym bohaterem był karczek wieprzowy na szczególne wyróżnienie zasługują postaci drugiego planu. Podanie niezłego, ale nie wybitnego kawałka wieprzowiny z babką ziemniaczaną i bardzo oryginalnym sosem z miodu pitnego podniosło danie o dwa szczeble wyżej. Dodatkowo Chef jako dodatku użył niezwykle rzadko używanego w restauracjach, kruczoczarnego grzybka o nazwie lejkowiec czarny. Ten daleki (i kontrowersyjny przez kolor) krewny kurki rzadko widywany jest na restauracyjnych stołach, tym bardziej że nie należy do wybitnych przedstawicieli królestwa grzybów. Tu w cudowny sposób, znany tylko szefowi sposób zadał kłam plotko o miernych właściwościach smakowych.

 

L'Enfaint terrible: Karczek i baba

L’Enfaint terrible: Karczek i baba

 

L’enfant Terrible (Chef Michał Bryś)
http://www.eterrible.pl
Facebook: https://www.facebook.com/enfantterriblerestaurant#

 

Oceny i podsumowanie:

 

smak i kreatywność: ocena 5 i 6

wielkość dań: ocena 5. Nie musicie obawiać się, że wyjdziecie głodni.

ekstrasy: ocena 5 Jak wszędzie oprócz Nolity brak  amuse-bouche, etc etc. ale magia i smak chleba podniosły ocenę

koszt menu dwudaniowego: 79 zł, koszt rzeczywisty (uwzględniający kawę i wliczony napiwek) 101zł

łączna liczba punktów: 21 (drugie miejsce ex equo z Nolitą i La Rotisserie)

stosunek jakości do ceny: niestety, ostatnie czwarte miejsce w rankingu

spójność z podstawowym menu: mniejsza niż gdzie indziej. Być może to sygnał do jakiejś zmiany w menu. Mimo, że znam to miejsce najlepiej z badanych, przy teście w ciemno nie odgadłbym, że to kuchnia L’Enfante.

Rekomendacja: mimo punktów i surowej oceny stosunku jakości do ceny rekomenduję to miejsce na lunch. Atmosfera powoduje, że ten fine dinning należy do najbardziej „zjadliwych”.  A na pytanie, czy Foodies znajdą w tych zestawach reprezentatywną wizytówkę głównego menu? Odpowiem wkrótce sprawdzając na ile zmieniło się od ostatniego razu.

Uwagi: menu lunchowe zmienia się raz w tygodniu. Można je znaleść w zakładce menu na Facebooku. Lunch serwowany jest w godzinach 12-15.

 

Bistro de Paris Michel Moran

 

 

Ostatni a zarazem najtańszy z najdroższej piątki zestaw lunchowy – zwany tu „business lunchem” znajdziecie w Bistro de Paris. Tu polityka cenowa jest nieco bardziej skomplikowana niż u konkurencji. Za danie główne i deser zapłacicie 64 złote. Przekąska i danie główne to koszt 69 złotych, a komplet kosztuje 89 złotych. Wybieracie z trzech starterów (w tym zupa dnia), dwóch dań głównych i dwóch deserów. Uwaga! Kawę i wodę otrzymujecie w cenie! A dodatkowo otrzymujecie naprawdę całkiem duże porcje. Ale.. Pamiętam kuchnię w Bistro de Paris ze swoich dwóch wieczornych wizyt. Nigdy nie byłem jej  wielkim fanem ale podziwiałem za pewną francuską finezję.

Ku mojemu zdziwieniu przystawka, którą zamówiłem niewiele miała z nią wspólnego.  Oczywiście zamawiając zapieczonego z pomidorami i serem parmezan bakłażana mogłem wydedukować, że z podanej mi wariacji na temat „melanzane parmignana” trudno wycisnąć jakąś finezję, ale noblesse oblige! To danie było naprawdę smaczne, całkiem spore ale przepraszam arcymiłego Chefa rozczarowało.

 

Bistro de Paris: Bakłażan zapieczony z pomidorami i serem parmezan, mix sałat

Bistro de Paris: Bakłażan zapieczony z pomidorami i serem parmezan, mix sałat

 

Ciekawsza wydała się za to „Cassolette” z cielęcej grasicy i cynaderek. Uwielbiam podroby a wspomnienie z próbowanego kiedyś we Francji cassolette z wątróbek kurzych było na tyle ekscytujące, że bez namysłu dokonałem wyboru. Samo ragout zaprezentowało się  znakomicie:  grasica była perfekcyjna a nereczki zaskakująco miękkie. Ponieważ w tygodniu „testu” miałem już spotkania z konfitowaną, czerwoną cebulą kolejna nie powaliła mnie na kolana, choć absolutnie komponowała się w całość. Zaskoczeniem za to był dodatek w postaci kojarzonych z kuchnią niemiecką „szpecli” ale szybko uprzytomniłem sobie, że prawdziwy Francuski Chef może podać jedynie ich alzacką wersję (o czym zresztą było napisane w menu). Danie może nie finezyjne, ale jeśli ktoś lubi podroby to na pewno będzie zadowolony. Mimo niepozornego rozmiaru bardzo sycące.

 

Bistro de Paris: "Casosolette" z grasicy i cynaderek, confit z czerwonej cebuli i alzackie speatzle

Bistro de Paris: „Casosolette” z grasicy i cynaderek, confit z czerwonej cebuli i alzackie speatzle

 

Bistro de Paris (Chef Michel Moran)
http://www.restaurantbistrodeparis.com
Facebook: brak oficjalnej strony

 

Oceny i podsumowanie:

 

smak i kreatywność: ocena 5 i 4 (smak zdecydowanie wziął górę nad kreatywnością)

wielkość dań: ocena 6. Tu zdecydowanie się najecie.

ekstrasy: ocena 5 Oprócz wody i kawy w cenie, bezy i ciasteczka do kawy.

koszt menu dwudaniowego: 69 zł, koszt rzeczywisty … 69 zł !!!

łączna liczba punktów: 20 (ostatnie miejsce w rankingu, przy minimalnej różnicy w punktach)

stosunek jakości do ceny: najlepsza, choć głównie ze względu na … cenę

spójność z podstawowym menu: to zdecydowanie inna bajka. Kuchnia lunchowa i kuchnia a la carte to dwie różne bajki.

Rekomendacja: Bistro de Paris straszy nieco swoim „ąę” wystrojem ale jak fine dining to fine dining. Bardzo miła obsługa i krążący po sali z ujmującym uśmiechem i życzący „smacznego” Chef ocieplają atmosferę. Nie wiem czy chciałbym bywać tu z ukochaną, ale biznesowy lunch i bardziej formalne rodzinne spotkanie można organizować tu śmiało.

Uwagi: menu lunchowe zmienia się raz w tygodniu. Niestety nie można go znaleść w Internecie. Wisi  za to w gablotce przy wejściu.

 

Najlepszy lunch w Warszawie?

 

Pięć najdroższych w Warszawie zestawów lunchowych prezentuje naprawdę bardzo wysoki poziom. Bardzo wysoki i wyrównany, choć ranking (tak, tak! wiem że subiektywny) wykazał ewidentne różnice. Moim zdecydowanym faworytem jest Nolita. Za kuchnię niezwykłą, kreatywną i smaczną. Gdyby nie wnętrze (i cena)  chętnie jadałbym w Platterze, gdyby nie było tak daleko często wpadałbym do La Rottiserie. To moja pierwsza trójka.

Nie znaczy to, że porzucę ulubionego L’enfante czy też zapomnę o legendarnych przegrzebkach w Bistro. Pamiętajcie oceniałem tylko lunche i to nie wszystkie z tych godnych uwagi. Ponieważ do rankingu wybrałem pięć najdroższych zestawów lunchowych w Warszawie siłą rzeczy zabrakło tu Concept 13, z jego legendarnymi lunchami czy też Belwedere, której kuchnię odkryłem na nowo podczas ostatniego Fine Dining Restaurant Week. Mam świadomość, że te braki trzeba będzie nadrobić, więc jeśli pytacie czy będzie ciąg dalszy… nie potwierdzę i nie zaprzeczę.

Fine Dining FoodSnob, Testy, rankingi, wydarzenia FoodSnob , , , , , , , , , , , ,
Go Top