Koreanka to kolejne miejsce z kuchnią koreańską w Warszawie. Kolejne ale zupełnie inne niż wszystkie otwarte wcześniej, wliczając w to moje ulubione KoreaTown. 

Koreanka jest inna z kilku powodów.

Jest inna ze względu na lokalizacje. Wcisnęła się w kąt podwórka kamienicy obok Hali Koszyki (trzeba wejść w podwórko bramy), przy której zamiast szyldu stoi niepozorna tablica, często z rozmytą przez deszcz kredową informacją

Inna ze względu na kuchnię. Kuchnię nie restauracyjną ale uliczną. Kuchnię autorstwa najprawdziwszej koreańskiej szefowej Yeunsu Lee.

Wreszcie inna ze względu na sposób działania. Otwarta tylko w weekendy (czasem, tak jak to było w weekend otwarcia: od piątku do niedzieli a czasem jak w pierwszym tygodniu czerwca od czwartku. Innym razem (tak jak przez kolejne dwa tygodnie) po prostu zamknięta. Taki pop-up i to w najprawdziwszym wydaniu. Dlaczego tak? Bo brak stałego zespołu, bo łatwiej, bo plany osobiste. Niezależnie od tego Yeunsu Lee ma ponoć otwierać w dwa ostatnie weekendy czerwca, być może w  lipcu, na pewno nie w sierpniu i na stałe od września. Ale lepiej sprawdzać bieżące informacje na profilu facebookowym.

Wariactwo, nieprawdaż? Ale miłe sercu i podniebieniu. Kto wie? Może to zaczyn off-Koszyków? Jakiegoś nowego trendu w odpowiedzi na dominację koszykowych konceptów. Może. Nieważne, ważne żeby czychać na otwarcie, wpadać i jeść.

o

o

Koreanka karmi naprawdę nieźle.

o

o

Szefowa Yeunsu Lee, którą przez pierwsze dwa weekendy wspierał Piotr Bruś-Klepacki proponowała dotąd zaledwie kilka dań, których nazwy wypisane są kredą na tablicy. Zgodnie z zasadami koreańskiego streetfoodu nie ma tu podziału na przystawki i dania główne, ale kimchi i tteokbbokki można zamówić w wersji małej i dużej.

Najlepiej przyjść w kilka osób i zamówić wszystko. Bo wszystko co serwuje kuchnia jest naprawdę godne uwagi.

o

o

Koreanka:

Koreanka: (od dołu do góry i w prawo) kuleczki ryżowe z anchois (9 zł), topoki (małe/duże 12/15 zł), kimchi (małe/duże 7/11 zł)

Koreanka:

Koreanka: smażone pierożki gyoza (9 zł)

o

o

Kulki ryżowe z anchois (9 zł) choć niezwykle proste wabią umami sączącym się małych suszonych sardeli, które wymieszano z ryżem. Kimchi (7 zł małe, 11 zł duże) i kiszone warzywa, uwodzą  kwaśną świeżością przełamaną słodyczą jabłka  Chrupkie, smażone w głębokim tłuszczu pierożki gyoza (15 zł) cieszą wieprzowym farszem, w którym czuć imbir, odrobinę sezamu i szczypior.I co z tego, że te ostatnie to bardziej kuchnia japońska niż koreańska. Mnie smakowały, małoletniej latorośli też a to cenniejsze ponad wszystko.

Tak samo nie przeszkadza mi, że tutejsze rameny są ponoć bardziej japońskie niż koreańskie. Cenię i szanuję opinie znawców obu tych kuchni ale ze względu na to, że sam w przypadku obu jestem nieomal laikiem kieruję się smakiem a nie kanonami sztuki. Dlatego michę ramenu dandan  (26 zł) wciągnąłem z radością, nie martwiąc się o jego „korzenie” ale raczej o to czy zmieści mi się jeszcze  ramen miso. Nie zmieścił się. Niestety. Ale ramen dandan z mielonym mięsem wieprzowym rekomenduję z czystym sumieniem.

o

o

Koreanka:

Koreanka:

o

Koreanka

Lubię też tutejsze Tteok-bokki (topoki) (małe/duże 14/19 zł) zł czyli koreańskie kopytka w ostrym sosie. Ryżowe kluski zachwycają sprężystością i są znacznie bardziej miękkie od tych w Korea Town. Boczek samkyupsal i wołowina bulgogi pojawiają się tu w dwóch postaciach. Z ryżem i w sandwichach. Tych drugich jeszcze nie sprawdziłem bojem ale wyglądają nieźle. Za to ryż bulgogi zgłębiłem,  wcześniej starannie mieszając go z sałatą, słodkawym mięsem i jajkiem. Pyszności. O boczku samkyupsal nie wspomnę bo zdołałem  uszczknąć ledwie kęs z talerza współbiesiadników. Nie dali więcej, zachowując samolubnie dla siebie jego cudowną miękkość

o

o

Koreanka:

Koreanka:

o

o

o

oo

Apetyt rośnie w miarę jedzenia

o

o

Jakość street-foodowych delicji i formuła pop-upu powodują, że na każde kolejne otwarcie Koreanki czeka się z utęsknieniem. Na weekend 23/25 czerwca Yeunsu Lee zapowiedziała dwie nowości: bibimbap z wołowiną i bibimbap wege. Mam nadzieję, że uda mi się wpaść, zjeść i zdać relację.

W wakacyjny czas formuła pop-upu, którą przyjęła Koreanka ma jednak pewien pozytywny aspekt. W obliczu lawiny wybornego street-foodu, migracji filii regularnych restauracji na Wisłę, Nocnego Marketu i wielu cudownych ogródków coraz trudniej znaleść wolny wieczór. Więc żal, że w sierpniu a może i w lipcu będzie zamknięta mniejszy.  Za to w jesienny czas gdy Koreanka będzie już działała pełną parą, będę tam bywał regularnie. Bo nie ma nic lepszego na jesienne chłody niż pyszny koreański street-food.

One comment on “Koreanka czyli off Koszyki
  1. Wieść napisał(a):

    Byłem parę miesięcy temu w koszykach i mogę szczerze polecić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *