KoreaTown pojawiła się nagle i od razu zawojowała Warszawę. Restauracja nie wzięła się znikąd. Stoją za nią: szefowa kuchni Aneta Łapińska i jej dziesięcioletnie doświadczenie w kuchni koreańskiej (Seul Garden) oraz współwłaściciel (a prywatnie mąż) Paweł Łapiński, który wspólnie z Szefową Kuchni zarządza biznesem. Za sukcesem restauracji stoją też ich wspólne doświadczenia z prowadzenia maleńkiej, wręcz undergrandowej Miss Kimchi, którą z wielkim sukcesem otworzyli niespełna dwa lata temu w miejscu, gdzie jak się wydało tego typu bistro nie może odnieść sukcesu. Ale sukces jest. I w Miss Kimchi i w działającym od półtora tygodnia KoreaTown.

o

o

Lekcja kuchni koreańskiej na Mokotowie

o

o

Lubię restauracje, w których ze smakiem można odebrać kolejną kulinarną lekcją. Taką restauracją jest KoreaTown, dzięki której odbyłem przyspieszony kurs kuchni koreańskiej. Mimo wcześniejszych, wizyt w Miss Kimchi czy w warszawskiej Onggi, kuchnia koreańska była dla mnie prawdziwą „terra incognita”. Dopiero pierwsza wizyta w KoreaTown i zachwyt nad serwowanymi smakami stały się bodźcem do poczytania i pogłębienia wiedzy na temat dań koreańskich oraz do… kilku następnych wizyt.  Dzięki nim dane mi było skonfrontować cudowne, wyczarowane rękami Anety smak, z tym co piszą o tej kuchni i jej daniach źródła.  Dlatego ten post postanowiłem przygotować trochę w formie „ściągi” dla tych wszystkich foodies, którzy jak ja są/byli z koreańską gastronomią na bakier.

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

o

o

Ręce precz od prawdziwej koreańskiej kuchni!

o

o

Nie ukrywam, że robię to trochę z wyrachowania i we własnym interesie. Korea Town serwuje prawdziwą kuchnię koreańską. Właściciele skromnie twierdzą, że jest ona w 90% oryginalna, a za tymi pozostałymi 10% kryje się brak pewnych produktów. Np. specyficzną wołowinę koreańską, niedostępną na polskim rynku zastąpili polską, co siłą rzeczy musiało zaowocować nieco odmiennymi smakami. Cała reszta: sosy, dodatki, kimchi są robione przez nich a składniki sprowadzane są przez … wietnamskich pośredników.

Dania przygotowują na bazie oryginalnych przepisów i w żaden sposób ich nie „polonizują”. Czasami generuje to pytania, a nawet skargi ze strony klientów. „Dlaczego ten bulion z pierożkami z gotowaną kaczką jest taki esencjonalny i mocny?” Bo tak go się robi w kuchni koreańskiej: na kościach wołowych, długo gotowanych. Taki musi być i już. „A dlaczego to mięso w wolno duszonej prędze wołowej w łagodnym sosie z kasztanami jest takie rozwłóknione?” Bo takie musi być! itd itd…

Co ważne, właściciele nie idą na łatwą pokusę przystosowania się do oczekiwań gości znad Wisły. Robią swoje, a jeżeli już nie wytrzymują, to wycofują lub zastępują danie w karcie innym. Tak, ku mojemu żalowi zniknął z karty wspomniany wyżej bulion z pierożkami. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie na ten etap oswajania kuchni koreańskiej.

Więc, żeby pozostałe 10 dań nikt nie ważył się ruszyć, zapraszam na wspólną lekcję kuchni koreańskiej.

o

o

Koreański savoir vivre.

o

o

KoreaTown to miejsce przyjazne, o swobodnej atmosferze. Mały lokal pięknie udekorowany ściennym malowidłem czerpiącym inspiracje z plebejskiej sztuki Korei to miejsce na miłe, wspólne biesiady. Nie ma tu ani krztyny sztywności, więc „savoir vivre” możemy zostawić w domu. No ale skoro jesteśmy w miejscu egzotycznym warto wspomnieć o kilku zasadach typowych dla tej kultury kulinarnej.

Podczas koreańskiego posiłku jeść zaczyna zawsze najstarsza osoba. Nie powiem, zasada niegłupia szczególnie, że na ogół to mnie przypada ten zaszczyt. Dodatki (banchan), o których za moment podawane są zbiorczo dla wszystkich. W Korea Town tę zasadę stosuje się z żelazną konsekwencją, zmieniając w zależności od liczby gości wielkość „banchanowych” miseczek.

Dawne koreańskie zasady głosiły, że ryż, podawany do niektórych dań głównych powinno się jeść łyżką, bo metalowe (i tylko metalowe!!!) pałeczki służą do jedzenia dodatków i makaronów. Dziś używanie pałeczek do ryżu jest coraz bardziej powszechne, choć łyżka i tak służy do spożywania wielu koreańskich dań. Za to Koreańczycy w odróżnieniu od innych narodów azjatyckich wciąż rzadko posługują się jednocześnie i tym i tym, trzymając w jednej ręce łyżkę a w drugiej pałeczki.   Nota bene inaczej niż w Japonii i Chinach miseczka z ryżem (w Korea Town posypanym czarnym sezamem, w Korei Południowej najczęściej zmieszanym z gotowaną fasolą) powinna zawsze leżeć na stole. Branie jej do ręki nie należy do dobrego tonu.

No i najważniejsze. Koreańskie jedzenie, trzeba jeść tak jak jedzą je Koreańczycy. 1)Zamawiając wiele dań (bez oglądania się na to, czy są zaklasyfikowane jako przystawki czy dania główne), 2) prosząc o ich równoczesne podanie i 3) dzieląc się z grupą przyjaciół całą baterią smaków! Pamiętajcie! Ta zasada jest najważniejsza i obowiązuje i w Korei i w KoreaTown.

I tyle zasad. Proste? Jak najbardziej.  No to przystępujemy do jedzenia!

Podnoszenie miseczki jest juz dopuszczalne. o

Kilka słów o podstawowych składnikach.

o

o

Główne składniki tej kuchni to ryż, kapusta pekińska, rzodkiew (w formie marynowanej to danmuji), sezam (i olej sezamowy), sos sojowy, doenjang (pasta ze sfermentowanej soi) i ostra pasta gochujang. Ta ostatnia oprócz sezamu jest chyba najważniejsza.

Pasta Gochujang (godżudziang)  jest stosowana zarówno jako produkt jak i przyprawa do jedzenia.  Produkuje się ją z czerwonej papryki chili, kleistego ryżu, fermentowanej soi i soli. Produkcja opiera się (a jakżeby inaczej) na fermentacji, przy czym kiedyś gochujang fermentowano latami, przechowując ją poza domem w glinianych naczyniach. Pasta jest mocno pomarańczowa i piekielnie ostra co daje się odczuć w kilku daniach Korea Town.

Mięso to przede wszystkim wieprzowina, wołowina i kurczak. Kaczka, która nie była lubiana przez koreańczyków ze względu na jej specyficzny smak przebiła się dopiero niedawno. No i oczywiście tofu. Zarówno w postaci twardej jak i miękkiej – świeżo zsiadłej, bez odcedzania i wyciskania.

Jak twierdzi Paweł Łapiński w ciągu ostatniej dekady definicja „typowych produktów” kuchni koreańskiej bardzo się zmieniła. Niejadane kiedyś sery na bazie mleka (brak tolerancji na laktozę u Azjatów) dziś weszły do codziennej kuchni Koreańczyków.

Jedno się nie jednak nie zmienia. Dominujące cechy kuchni koreańskiej to dania sfermentowane, pikantne, kwaśne, pełne ummami i kokumi. Te dwa ostatnie to tzw „szóste smaki”. Ummami jest już dość znane, zaś kokumi to nie tyle smak co bezwonna substancja, która wydobywa się ze składników i potęguje odczuwanie innych smaków. Mówiąc wprost, kokumi powoduje, że smak słony staje się jeszcze bardziej słony, a słodki – słodszy. Kokumi kojarzy się z produktami takimi jak czosnek, cebula, ser i drożdże.  Wierzcie lub nie a najlepiej sami sprawdźcie czy tak jest szukając wpływu kokumi na smaki potraw serwowanych w Korea Town.

o

o

Banchany to nie przystawki

o

o

W KoreaTown, jak przystało na koreańską restaurację na Wasz stół zawitają najpierw banchany.

Banchany to nie czekadełka! To nie przystawki ani przekąski! To po prostu maleńkie i różnorodne dodatki, które powinny być jedzone z daniami głównymi choć często (tak jak w KoreaTown) trafiają na stół jako pierwsze. Bez takiego zestawu dodatków, często dopasowanego  do zamawianego dania i pory roku nie ma kuchni koreańskiej. Banchany  to z reguły różne rodzaje kiszonek, jak kimchi czy kkakdugi (kiszona rzodkiew), pasta z goguma (batatów) ale też bakłażan gotowany na parze z olejem sezamowym, octem i szalotką oraz marynowane i przyprawiane liście i bulwy paproci, kropidlaka, aralii, pachnotki czy dzięgielu. Są tak dobrane by zjadając je z daniami ostrymi tonizować smaki a przy łagodnych podbijać.

W KoreaTown naliczyłem około 14 rodzajów banchanów. Podawane są w zestawie 8  talerzyków do każdego zamówionego dania głównego lub zupy. Można je kupić oddzielnie (zestaw 8 szt za 20 zł) albo dokupić „na sztuki” po 3 zł.

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

Aneta i Paweł proponują między innymi dwa rodzaje kimchi (klasyczne i z ananasa), kiełki z olejem sezamowym, piklowany korzeń lotosu, grillowane wodorosty, rzodkiew marynowaną na ostro i łagodną oraz moje ulubione: paseczki suszonego, pikantnego kalmara, brokuły z tofu, placki z kimchi i ciasto rybne z woka. Banchany się zmieniają więc równie dobrze na Wasz stół może trafić tofu w sosie, kimbap (rodzaj koreańskich maki) czy cudowne puree ziemniaczane z ogórkiem. To ostatnie to nie żaden polski wymysł! Korea podobnie jak Polska (w końcu to to sama szerokość geograficzna) ziemniakiem stoi. Pure swoją doskonałość osiąga dzięki ogórkowi, startemu żółtku, miodu i majonezowi, odpowiedzialnemu za dostarczenie solidnej dawki ummami.

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest powstrzymanie się od skubania tych dobrodziejstw przed daniem głównym. A warto, bo zjedzone przed daniami zaburzą postrzeganie ich smaków. Za to razem… pokażą Wam ich zupełnie inne oblicza.

o

o

Yukhoe czyli tatar po koreańsku.

o

o

Yukhoe to jedno z surowych dań kuchni koreańskiej. Podobnie jak nasz befsztyk tatarski zrobione jest z surowego mięsa wołowego doprawionego różnymi dodatkami i sosami. Do jego zrobienia bierze się najbardziej delikatne części wołowiny, która po usunięciu tłuszczu jest cienko siekana a następnie zmieszana z przyprawami. Wśród nich może być cukier, sos sojowy, sól, olej sezamowy, szczypiorek, mielony czosnek, sezam,  czarny pieprz i gruszka nashi. Do yukhoe może być podane surowe żółtko bądź to na wierzchu bądź w osobnej miseczce. Można też dodać orzechy pinii.

Jajko jest ale podawane o

KoreaTown

KoreaTown: Yukhoe

o

Yukhoe z KoreaTown (28zł) jest takie jak w opisie powyżej. Tyle, że opis ten nie oddaje całej feerii smaków, jaka pojawia się przy jedzeniu. Doprawione mięso złożone jest na równym stosiku kawałków delikatnej, chrupkiej i lekko słodkawej gruszki nashi, obsypanej dookoła togarashi – przyprawą siedmiu smaków. Maleńkie ziarenka widoczne wśród wieńczących danie pióropuszy szczypiorku to nic innego niż pinia. Żółtka do Yukhoe nie podaje się oddzielnie, zmieszane z mięsem zapewnia mu soczystość i spójność. To bez wątpienia inny tatar niż ten nadwiślański ale wierzcie mi również arcypyszny.

o

o

Golbaengi-muchim – morze na makaronie

o

o

Te ostre danie ze ślimakami morskimi i cienkim makaronem (30 zł) jest rodzajem koreańskiej sałatki używanej głównie jako „anju” czyli przekąska podczas picia napojów alkoholowych, takich jak „soju” lub piwo. Wykonana jest ze ślimaka morskiego, suszonych kalmarów, czasem z rozdrobnionego lub suszonego mintaja, plasterków ogórka, rozdrobnionej szalotki zmieszanych z ciepłym i pikantnym sosem. Sos jest zwykle wykonany z gochujang, chili w proszku, pieprzu, octu, cukru, soli, mielonego czosnku i oleju sezamowego.

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

W KoreaTown jeszcze nie ma koncesji na alkohol więc nie spróbujecie tego dania ani z piwem ani z soju ale i tak koniecznie je zamówcie bo to pierwsze zetknięcie z pikantnością po koreańsku. Wbrew moim obawom i wcześniejszym doświadczeniom marynowany ślimak nie jest ani trochę twardy a jeśli boicie się podanego z rozmachem sosu zamówcie do niego ryż.

A! Pytacie co to soju? To napój robiony na bazie ryżu lub ziemniaków, pszenicy, jęczmienia , batatów lub tapioki zawierający ok 20% alkoholu. Czyli coś na pograniczu wina i wódki, choć znacznie słodszej niż ta nasza.

 

o

o

Bossam – a świstak siedzi i zawija.

o

o

Bossam (21 zł) to danie z wieprzowiny. Najważniejszym składnikiem jest gotowany boczek, pokrojony na plasterki. W Korei mięso jest gotowane tak jak u nas w Polsce, bez specjalnych przypraw.  Smaku dodają mu dodatki takie jak jak czosnek, cebula, sos ssamjang (sammdziam) saeujeot (marynowane, fermentowane krewetki),sałatka z surowymi ostrygami, świeże kimchi lub sałatka z porów i szczypiorku. Podczas jedzenia boczek i dodatki są samodzielnie zawijane w liście czerwonej sałaty lub kapusty od czego wywodzi się nazwa dania.  Popularne w Korei służy podobnie jak Golbaengi-muchim jako anju, konsumowane podczas picia alkoholu.

bossam jest gotowany

o

KoreaTown:

KoreaTown: Bossam

o

Bossam to świetna ale i przepyszna zabawa. W KoreaTown dostaniecie kilka plasterków niezwykłego, innego niż w Korei boczku: mocno „podbitego” podczas gotowania z imbirem i przyprawami. Do tego trzy liście zielonej i czerwonej sałaty, odrobinę ostrej sałatki oraz sos ssamjang. Ten sos to, jak sama nazwa wskazuje nieodzowny składnik dania. Ssam oznacza „owinięte” a jang „włożone”.   I rzeczywiście, najlepszym miejscem dla tego sosu, zrobionego miedzy innymi z gochujang, oleju sezamowego, cebuli, czosnku jest wnętrze Waszego własnoręcznie zrobionego „zawiniątka”.

Nie zapomnijcie dodać do środka podanego obok listka pachnotki. To maleństwo nieźle namiesza w smakach i uczyni jedzenie bossam nadzwyczajnym przeżyciem smakowym. A sfermentowane krewetki i surowe, tylko ścięte przez chilli ostrygi?  To będzie nasz następny krąg wtajemniczenia w kulinaria koreańskie. Na razie w KoreaTown nie spróbujemy tych dodatków.

o

o

Łubu dubu czyli peany na temat tofu.

o

o

Dubu to koreańskie tofu, którego technika wytwarzania dotarła tam z Chin.  Dubu Buchim, to smażone tofu, jedno z dań serwowanych często jako banchan. Muszę się przyznać, że do czasu spróbowania Dubu buchim (16 zł) w KoreaTown nie przepadałem za tofu. Ale tu kosteczki podsmażanego tofu spoczywające w słodkim sosie i oprószone cienkimi jak bibułka płatkami suszonego tuńczyka zamieniają się w pychotki. Tajemnica tkwi nie tylko w sosie i tuńczyku ale przede wszystkim w podanych osobno marynowanych listkach pachnotki. Ich intensywność w połączeniu z odrobiną słonawego tuńczyka i słodkością rzadkiego sosu powoduje, że do tego dania chce się wracać wielokrotnie. Co też, przyznaję się uczyniłem.

o

KoreaTown:

KoreaTown: Dubu buchin

o

o

o

Zupia sierota czyli gularz po koreańsku.

o

o

Jak już wspominałem bulion z pierożkami z kaczki opuścił menu zostawiając w nim jedyną przedstawicielkę zup jaką jest Soondubu jjigae (35 zł)

Zupa po koreańsku ma kilka różnych nazw. Guk jest bardziej wodnista i częściej spożywana w domu. Tang to jeszcze inne określenie na zupę o rzadkiej konsystencji. I wreszcie jjigae, która jest niczym innym jak naszym gulaszem. Spośród wszystkich jjigae, Sundubu-jjigae czyli gulasz sojowy (sundubu to własnie miękkie tofu) to prawdziwa klasyka. Danie wykonane jest z użyciem świeżo zsiadłego, miękkiego tofu (takiego przed odcedzeniem i wyciśnięciem), warzyw, czasami shitake, cebuli. Opcjonalnie dodawane są owoce morza (ostrygi, małże, i krewetki), lub mięso (wołowina lub wieprzowina) oraz wymieniona już wielokrotnie pasta gochujang lub gochu garu (chili w proszku). Danie gotowane jest bezpośrednio w naczyniu, w którym później się je serwuje. Tradycyjnie jest to naczynie ceramiczne ale może być również wykonane z kamienia. Często tuż przed podaniem dodaje się do gulaszu surowe jajko. Potrawa musi być podawana właściwie w stanie wrzenia. Danie spożywa się zwykle z miską ugotowanego białego ryżu z dodatkiem kilku banchan.

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

I właśnie tak Aneta Łapińska serwuje to danie. Znajdziemy w nim oprócz dużych nowozelandzkich muli, kawałki kalmarów, sercówki i macki ośmiornicy. Zanurzone są w ostrym sosie, w którym pływają nitki ściętego jajka i półpłynne tofu. To ostatnie budzi konsternacje wśród zamawiających mimo, że obsługa przy zamówieniu na ogół omawia szczegółowo danie. Nie obawiajcie się. . Konsystencja tofu jest przyjemna a całe danie choć ostre nabiera dzięki niemu nieco bardziej „wygładzonego” smaku.

o

o

KFC w Korea Town

o

o

Nie, to nie żart. Bywalcy Miss Kimchi zresztą wiedzą to najlepiej, bo to na ich prośbę danie trafiło do karty. KFC czyli Korean Fried Chicken (35zł) nie ma nic wspólnego z KFC czyli Kentucky Fried Chicken! No dobra ma! Jest nim mięso kurczaka.

Tak naprawdę Korean Fried Chicken to grupa różnych, smażonych potraw z kurczaka, w tym podstawowej chikin huraideu (czyli kurczaka smażonego) oraz ostrej yangnyeom chikin – kurczaka przyprawionego. W Korei Południowej, KFC jest spożywany zarówno jako danie główne i jako anju . A różni się od typowego amerykańskiego smażonego kurczaka tym, że ponieważ jest smażony dwukrotnie skórka jest bardziej chrupka i mniej tłusta. KFC nie ma jak jego amerykański odpowiednik grubej i grudkowatej panierki. Po usmażeniu powinien być pokryty chrupką, ale delikatną i cienitką skorupką. Mięso młodych i niedużych kurczaków smarowane jest cienką warstwą sosu-panierki, smażone, podawane z różnymi sosami i jedzone z piwem lub soju.

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

Jak już wspomniałem na soju i na piwo trzeba będzie poczekać jeszcze kilka dni ale KFC warto zamawiać już teraz. Delikatne, smażone  mięso, zażywa kąpieli w czerwonym ostrym sosie i jest podawane z zabawnymi, choć nieco gumowatymi (tak ma być!) ryżowymi kluskami tteokbokki posypanymi ziarnami pachnotki. Wersja, jak twierdzi Paweł najbardziej „basic” co nie zmienia faktu, że pyszna.

o

o

Ori Gui czyli jednak kaczka

o

o

Ori-gui (39 zł) to powoli upieczona w glinianym piecu lub ugrilowana kaczka. Mięso przed pieczeniem doprawiane jest różnymi przyprawami. W Korei bywa podawane z orzeszkami pinii i lepkim ryżem a także z sosem z cytryny lub octu i oczywiście z zestawem banchan.

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

W KoreaTown kawałki kaczki podaje się na chrupkich warzywach, zatopionych w sosie bulgogi. Bulgoggi znamy oczywiście przede wszystkim jako marynatę do koreańskiej wołowiny, uzyskiwaną przez połączenie sosu sojowego,  jabłek, gruszek, kiwi, a nawet puree z ananasa i różnych przypraw co zapewnia bogaty, słodki aromat. Tu na bazie składników bulgoggi powstał dość łagodny sos, przy którym miłośnicy dań ostrych chętnie sięgają po co bardziej pikantne banchany. Kaczka jest chrupiąca i miękka bo jak się okazuje najpierw jest gotowana w całości w esencjonalnych przyprawach, potem trybowana i wreszcie opiekana na chrupko. Efekt jest taki, że choć zdecydowanie preferuje ostre smaki to danie to umieszczam wysoko w rankingu tutejszych specjałów.

o

o

So galbi jim czyli pręga zamiast żeberek.

o

o

Galbi-jjim to nic innego niż duszone żeberka. Galbijjim robi się z żeberek wołowych lub wieprzowych. W tym drugim przypadku to danie nazywane jest dweji galbijjim. Ale W KoreaTown zamiast  przyciętych na wymiar żeberek z ponacinanym do kości mięsem (tak by przyprawy mogły je spenetrować) używa się sporego kawałka pręgi wołowej. Nazywa się to so galbi-jjim i znaczy coś zupełnie innego niż żeberka. Choć poza tym wszystko jest jak w galbi-jjim. Proste?

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

W przypadku żeberek, mięso gotuje  się na wolnym ogniu w mieszaninie sosu sojowego, oleju sezamowego, szalotki, siekanego czosnku, pieprzu, mielonego sezamu z dodatkiem soli, soku z imbiru i cukru. Gotowanie odbywa się powoli, zawartość garnka musi być mieszana od czasu do czasu. Kiedy mięso jest prawie ugotowane dodaje się dodaje orzechi ginkgo, marchew i orzeszki pinii i ponownie gotuje. Na koniec przygotowywania dania dodaje się kasztany wodne.

Nie wnikając w tajemnice kuchni Anety, duszona pręga zamiast żeberek zdaje doskonale egzamin. Sos jest rzeczywiście łagodny a mięso cudownie rozwarstwia się na pasemka, dzięki czemu bez problemu można jeść je pałeczkami. Kasztany wodne choć same w sobie bez smaku zabawnie chrupią na zębach. I choć danie to sycące i ciężkie to również warte uwagi.

o

o

Hameul – Bokkeum czyli lekcja języka koreańskiego.

o

o

Uwielbiam nazwy koreańskich potraw. Jeszcze parę zmian karty i zacznę rozumieć ich znaczenie bez słownika. Weźmy to danie. Bokkeum to ogólny termin odnoszący się do koreańskich dań przygotowywanych techniką krótkiego, intensywnego smażenia z mieszaniem (stir-frying) podczas którego dodaje się sos. A hameul to po prostu owoce morza. Można zrozumieć? Można.

Tym sosem, który tu trafił do woka był sos na bazie pasty gochujang. Kto czytał uważnie wie, że za sprawą tej pasty danie musi być mocno pomarańczowe i bardzo osssstre. I jest. Małże, kalmary i okładniczki wiją się w tej ostrości ale zmieszane z ryżem pokazują swoje cudowne smaki spod palącej żywym ogniem chilli. Nota bene choć pastę gochujag kupuje się w formie gotowej (jej fermentacja w warunkach restauracyjnych jest niemożliwa) to aby uzyskać z niej sos trzeba ją przesmażyć z olejem sezanowym i dodac wiele składników w tym suszone chili. Tajemnicą Anety jest jak, tak podatne przy obróbce termicznej na twardnienie okładniczki zachowały uroczą miękkość.

Wśród dań głównych KoreaTown hameul-bokkeum zajmuje zdecydowanie najwyższe miejsce na podium.

 

o

KoreaTown:

KoreaTown:

o

o

o

Kolejny szturm tofu w KoreaTown.

o

o

Bokkeumbap czyli smażony ryż to kolejna koreańska potrawa przygotowywana techniką sir-frying. Ugotowany ryż (czyli bap) smaży się z innymi składnikami. Nazwa głównego składnika dodawana jest przed słowem bokkeumbap tworząc nazwę całego dania. Czyli Dubu bokkeumbap (35 zł) to nic innego jak smażony ryż z warzywami z duszonym tofu i (opcjonalnie) jajkiem.

Tym razem tofu mniej mnie przekonuje ale rozumiem potrzebę zaistnienia tego dania w menu, które w postaci drukowanej nie ma zbyt bogatej oferty wege. Ale cóż, Korea to kraj mięsożerców. Podobno  bije cały świat w spożyciu wieprzowiny na głowę mieszkańca. A miłośnicy wege mogą zamówić niektóre dania w tej opcji.

o

o

KoreaTown – Warsaw City jest Twoje!

o

o

Posty jak ten a więc o zacięciu „edukacyjnym” mają tę wadę, że są jeszcze dłuższe niż moje zwykłe recenzje. O ile więc dotarliście szczęśliwie do końca wybaczcie i przeczytajcie jeszcze tylko rekomendacje. Pewnie nie  zaskoczę Was tym, że będzie więcej niż pozytywna.

KoreaTwon jest miejscem niezwykłym, dzięki któremu każdy, nawet zniechęcony wcześniejszymi kontaktami z kuchnią koreańską pokocha ją miłością wielką. Dzięki świetnemu otwarciu i facebookowej oraz szeptanej reklamie miejsce zostało już odwiedzone i opisane przez wielu. I ja miałem szczery zamiar opisać je znacznie wcześniej czyli jak zawsze po dwóch-trzech wizytach i „zjedzeniu” 80% menu. Tym razem jednak cudowne smaki kuchni Anety Łapińskiej spowodowały, że byłem tu już 5 razy próbując każdego z dań co najmniej jednokrotnie. I będę tu jeszcze po wielokroć, pamiętając wszakże o rezerwowaniu miejsc, co zważywszy na wielki sukces otwarcia i wielkość restauracji już dziś jest konieczne. Więc rezerwujecie i delektujcie się. Ale uważajcie by nie uzaleznic się tak jak ja!

Mani duseyo (smacznego)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *