Posts Tagged “kuchnia bliskiego wschodu”

The Cool Cat – cool sąsiad z Powiśla

The Cool Cat – cool sąsiad z Powiśla

Jeśli po przeprowadzce na Mokotów czegoś mi żal, to właśnie braku sąsiedztwa powiślańskiej restauracji The Cool Cat, która od ponad półtora roku karmi, poi i bawi swoich fanów przy ulicy Solec 38.

Słowo restauracja w przypadku tego niezwykłego, autorskiego miejsca brzmi nieco sztucznie. The Cool Cat, dzieło Zosi Pazik i Kuby Kaftańskiego, to trochę śniadaniownia, trochę bar, trochę bistro, wreszcie trochę restauracja. Typowo powiślański koncept czyli wszystko naraz, wymykające się klasycznym definicjom. Ale tu wszystko to jest spójne i nie przeszkadza. Dzieje się tak za sprawą świetnej kuchni Kaftana, inspirowanej orientem i dalekim wschodem, odwołującej się z jednej strony do street foodu a z drugiej kuszącej klasycznym, miskowym comfort foodem.

o

o

Jaki lokal i jaka kuchnia – takie menu.

o

o

Dużą część menu The Cool Cat stanowią śniadania. Ale nie dajcie się zwieść nazwie. Nie znajdziecie tu wielu typowych dla tego posiłku potraw.

Od biedy, do tych ostatnich zaliczyć można tosty z awokado i jajkiem sadzonym (15 zł) i słodką jaglankę (15zł). Cała reszta począwszy od shakhsuki (15 zł), przez tabbouleh (15 zł), aż po niezwykle, bogate, wietnamskie banh-mi z koreańskim pate, boczkiem, piklowanymi warzywami, kolendrą i sadzonym jajkiem to dania, które z powodzeniem można zjeść i na śniadanie i na lunch.

Pewnie dlatego w The Cool Cat  śniadania można zamawiać do 22:00. To szczególnie ważne w weekendy, kiedy nie serwuje się dostępnych w tygodniu trzydaniowych zestawów lunchowych (25zł)

o

o

Weekendowe Szaleństwa The Cool Cat

o

o

Od kilku miesięcy w weekendy w The Cool Cat królują niezwykłe zestawy śniadaniowe. Tu nie mogło jednak zabraknąć klasyki, więc wśród trzech różnych, dostępny jest zestaw klasyczny między innymi z jajecznicą, smażona kiełbaską od Pani Ewy z Hali Mirowskiej, twarożkami i serem korycińskim. Przez jakiś czas z klasyką mocno konkurował „zestaw zdrowy” a w nim między innymi grillowany ser halloumi, quinoa z jarmużem, awokado, wędzony pstrąg, jajko pochette w kurkumie, sałatka z pomidorami i pesto, jagody goji, orzechy i morwa, humus z granatem i natką.  Dziś zamiast niego często możemy trafić na zestaw śródziemnomorski, w którym szczególnie mocno widać akcenty bliskiego wschodu (shakshuka, grillowane halloumi, humus buraczany, tabbouleh na kuskusie, labneh z zatarem).

O

O

The Cool Cat

The Cool Cat – weekendowe śniadanie

O

O

Ja jednak najbardziej cenię zestaw azjatycki na który składa się aż 10 wspaniałych porcyjek. Wpływy różnych azjatyckich kuchni mieszają się tu swobodnie, choć całość w formie i poszczególnych składowych najbardziej nawiązuje do Korei i Wietnamu. Mamy tu z jednej strony smażony ryż z jajkiem i kimchi i klasyczny banchan w formie marynowanego korzenia lotosu ale mało klasycznie bo … z wiśnią i sezamem, a z drugiej koreańskie pate i cudownie miękki, pieczony boczek w sosie hoisin, szczodrze obsypany fistaszkami.

o

o

The Cool Cat

The Cool Cat – weekendowe śniadanie – zestaw azjatycki (30 zł)

o

o

Wszystkie zestawy kosztują 30 złotych, co przy ich jakości oznacza naprawdę wyjątkową relację ceny do realnej wartości. Nic dziwnego, że w weekendy, co mogłem zaobserwować w ostatnią sobotę zestawy są zamawiane aż do późnego popołudnia.

o

o

The Cool Cut i słynne bao Szefa Kaftańskiego.

o

o

Magiczne w smakach bao Kaftana są świetnie znane bywalcom zeszłorocznego, warszawskiego Nocnego Marketu. Tegoroczna edycja rusza już 21 kwietnia i z tego co mi wiadomo znajdziecie tam i w tym roku The Cool Cat. Radzę jednak by nie czekać, tylko pędzić na Solec by już dziś spróbować pełnego asortymentu bao. W regularnej karcie możecie trafić nawet na 5 różnych bułeczek.

Smaczne choć chyba najmniej efektowne jest bao z tofu smażonym w grubej japońskiej panierce – panko, z czerwoną kolendrą, dymką, japońską rzodkwią daikon i majonezem miso (misomajo) (14 zł). Nie zachwycam się nim bo po pierwsze nie jestem wyznawcą wege a pod drugie konkurencja w tej kategorii jest naprawdę ciężka.

Porównajcie sami to tofu choćby do bao z boczkiem (16 zł)! Cudownie upieczony boczek ukrywa się w gotowanej na parze bułeczce, w towarzystwie śliwkowo-sojowego sosu hoisin, ogórka i kolendry. Wszyscy ci „wspólnicy”, odpowiedzialni za smakowy odlot posypani są orzeszkami ziemnymi.

o

o

The Cool Cat

The Cool Cat – bao klasyczne – boczek, sos hoisin, orzechy ziemne, ogórek, kolendra

o

o

Coraz bardziej powszedniejące poliki wołowe tu nie zawodzą, współtworząc bao w wersji koreańskiej (18 zł). Świetnie uduszone mięso (bez souse-vide i innych wynalazków) potraktowane jest w najbardziej znany, koreański sposób czyli przez użycie sosu/marynaty bulgogi składającej się z sosu sojowego, czosnku, soli, cukru, oleju sezamowego, cebuli oraz sezamu. Koreańsko – azjatyckim kontrapunktem są: domowe kim chi, rzodkiew daikon i dymka.

O

O

The Cool Cat

The Cool Cat – bao: soft shell krab, mango, chilli, kolendra, wasabi najo (30 zł)

O

O

Mnie jednak podniebienie nakazuje wynieść pod niebiosa bao ze smażonym w tempurze soft shell krabem z ostrym od chilli mango, kolendrą i majonezem z wasabi (30 zł) To prawdziwy smakowy odlot! Sztos nad sztosami! I to pomimo tego, że jak zgaduje krab świeżo po wylince, którego można schrupać z miękkim pancerzem, musiał dotrzeć do nas w wersji mrożonej. Chyba, że ktoś dostarcza już świeże, za co chwała mu wielka! Jaki by ten krab nie był przed dotarciem do kuchni, Kuba Kaftański zrobił z niego prawdziwy majstersztyk na wydawce.

o

o

Obiado/kolacja by The Cool Cat

o

o

Rozdział menu z daniami głównymi (tu pt.: „obiado/kolacja”) mimo, że krótki budzi szacunek dla kreatywności Szefa. Każde z dań jest niezwykle przemyślane i dopracowane i mimo, że są to potrawy relatywnie proste to ich smaki dają wiele do myślenia.

Kartę otwiera wywar wołowy z polikiem wołowym, makaronem ryżowym, jajkiem i kolendrą (27 zł). Wywar jest esencjonalny do tego stopnia, że jak wyraził się jeden ze współbiesiadników ma się wrażenie odnalezienia 200% czystej wołowiny w jego smaku. Szef Kaftański nie ukrywa, że bulion to poboczny efekt bardzo długiego kilkudniowego duszenia policzków wołowych w trakcie którego do mięsa i wywaru trafia sporo warzyw. Danie jest nie tylko smaczne ale i barwne za sprawą marynowanego w buraku, gotowanego jajka i sporych płatów wodorostów nori, które należy samodzielnie połamać i zmoczyć w bulionie.

O

O

The Cool Cat

The Cool Cat – wywar wołowy, polik wołowy, makaron ryżowy, jajko marynowane w buraku, nori, kolendra i sezam

O

O

Bardzo smacznym, powiślańskim fusion jest „Kaftan burger” (32 zł) Część składników jak np. wołowina z angusa i hereforda z Beskidzkiego Wypasu jest „normalna”, czytaj europejska, choć jak widać z opisu niezwykle starannie dobrana. Ale już ser cheddar przed wsadzeniem go do hamburgera został o dziwo! (i o smaku!) opanierowany w japońskim panko. Majonez z jalapenio, słodko –kwaśna, domowa konfitura z czerwonej cebuli i domowe ogórki małosolne dodają do mięsa i sera pokaźną dawkę smaków nie ograniczonych geografią czy rodzajem kuchni. Na pozór zwykłe frytki posypane są roztartym na pył wodorostem nori i koreańskim ostrym gochugaru czyli sproszkowanym chilli. W jednym banalnym z pozoru daniu tyle smaków z tylu kontynentów. I to tak dobrze pasujących do siebie.

O

O

The Cool Cat

The Cool Cat – Kaftan burger

O

O

o

o

Mistrzowie obiado-kolacji.

o

o

Dwa ostatnie dania z bieżącej karty to makrela i flaki. Oba pokazują, że nie w liczbie składników ale w ich jakości i doborze jest siła i źródło oryginalnego smaku.

Makrela (34 zł) jest wzorcowo usmażona. Chrupka skórka kryje jędrne, soczyste mięso. Tak zrobiona ryba broni się prawie sama, ale tu za jej wyróżnieniem przemawiają również dodatki. Pod chrupkimi chipsami ze słonecznika bulwiastego chowa się delikatnie ziemiste puree z pietruszki, które za sprawą dodanych orzechów laskowych szlachetnieje i tworzy solidne i wyraźne tło dla pozostałych smaków. Płatki marynowanego buraka wnoszą lekką, słodko-kwaśną mieszankę. Posiekany szczypior i oliwa szczypiorkowa nadają całości wiosennej, pikantnej nuty.

0

0

The Cool Cat

The Cool Cat: makrela, marynowany burak, puree pietruszkowe z orzechem laskowym, czipsy z topinambura, oliwa szczypiorkowa

0

0

Flaki (27 zł) są za to zdecydowanie najbardziej oryginalnym daniem. Pocięte na kawałeczki usmażone w głębokim tłuszczu w panko chrupią i w niczym nie przypominają jakichkolwiek innych flaków, które dane mi było zjeść. Maskowaniu ich smaku pomaga nie tylko tekstura ale i dodana do nich emulsja z orzechów laskowych. Podane w misce na pszennym makaronie z piklowaną marchwią i piórkami cebuli oraz świeżym szczypiorkiem wymagają starannego wymieszania całości, tak by smaki połączyły się przed dotarciem składników na podniebienie. Danie naprawdę przepyszne, więc Ci co nie przepadają za polskimi flakami po warszawsku, czy włoskimi trippa ala florentina niech nie zrażają się nazwą tylko próbują!

O

O

The Cool Cat

The Cool Cat – flaki w panko z emulsją z orzechów laskowych, z  pszennym makaronem i piklowaną marchewką i cebulą czerwoną

O

O

o

o

Dlaczego The Cool Cat?

o

o

To miejsce niczego nie udaje. Jest takie jak jego właściciele i szefowie. Dla tych co nie lubią Powiśla może będzie za bardzo hipsterskie, choć z racji położenia (to jednak peryferia, „klasycznego”, hipsterskiego Powiśla) i charakteru kuchni wymyka się spod takiej uproszczonej definicji. Jest tu miło i niezobowiązująco. I wystrój i bardzo bezpośrednia, sympatyczna obsługa nie odbiega od standardów dzielnicy.

To co wyróżnia The Cool Cat spośród podobnych miejsc na Powiślu to właśnie kuchnia i stosunek jakości do ceny. Tu naprawdę dają dobrze i niebanalnie jeść za bardzo przyzwoite pieniądze. Każdy, kto jest otwarty na nieustająco modne mieszanie smaków Zachodu i Dalekiego Wschodu wyjdzie stąd naprawdę w pełni ukontentowany.

Autorski i pierwszy własny projekt Kuby Kaftańskiego  i Zosi Pazik (oboje wcześniej Patio, Miłość) w październiku skończy dwa lata. Od otwarcia (a abserwuje ich od stycznia ub. roku) kuchnia Kaftana okrzepła a menu stworzyło spójną całość. Wydaje się, że w swojej kategorii The Cool Cat nie ma sobie równych na Powiślu i z czystym sumieniem włączam go do moich rekomendacji. Plasuje się w nich wysoko, zaraz po powiślańskiej pierwszoligowej, restauracyjnej trójce czyli restauracjach Bez Gwiazdek, Dyletanci, Rozbrat 20.

PS. Jak przystało na Powiśle The Cool Cat to miejsce gdzie można wpaść po prostu na drinka, wino, jeden z wielu autorskich koktajli czy na całkiem spory asortyment herbat, naparów i kaw przelewowych. Dla tych co chcą przy tym cos przegryźć czekają małe tapasy spośród których musze wymienić następcę słynnego tatara Szefa Kuby Kaftńskiego a a mianowicie guy tataki czyli wołowinę marynowaną po japońsku z sosem ponzu, porem, piklowanymi warzywami i grzybkami shimeji. Od tego zacznijcie przygodę z The Cool Cat. Naprawdę warto. Smacznego.o

The Cool Cat
Szef Kuba Kaftański
Solec 38, Warszawa
Facebook: https://www.facebook.com/thecoolcatbar/
Rezerwacja: 575 703 721
Godziny otwarcia
pon-czw          8:30 – 22:00
pią                      8:30 – 01:00
sob                      9:00 – 01:00
nie                      8:30 – 22:00
Casual FoodSnob, Street FoodSnob , , ,

Florentin – restauracja z pogranicza kultur

Florentin – restauracja z pogranicza kultur

Florentin

Florentin to jedna z najmodniejszych dzielnic Tel Awiwu, zamieszkana głównie przez młodych ludzi, często kojarzonych z artystyczną Bohemą miasta. We Florentin się bywa, jada i lansuje. Spotkać się ze znajomymi w jednej z tutejszych kawiarni, barów, galerii sztuki jest „cool” i „hip”. Florentin po prostu jest „trendy” i wyznacza trendy!

Czy restauracja Florentin w Warszawie ma podobne aspiracje? Tego podczas kilku wizyt w tym miejscu jeszcze nie dane było mi stwierdzić. Jednak odwołanie się nazwą do południowego skrawka Tel Awiwu nie wydaje się być przypadkowe…

.

 

Florentin onieśmiela tylko z zewnątrz.

 

.

Lokal działa niewiele ponad miesiąc. Mieści się w przepięknie odnowionej Kamienicy Branickich przy ulicy Smolnej 40, w której ponoć wkrótce, po sąsiedzku ma otworzyć się hotel. Kamienica jest strojna z zewnątrz, ale nowoczesna i funkcjonalna w środku, o czym przekonacie się mijając wejście do restauracji i rzucając okiem na przepiękne, przeszklone, wewnętrzne patio.

Restauracja jest naprawdę duża, ale dzięki kunsztowi architekta, który podzielił ją i optycznie i fizycznie na mniejsze części nie przytłacza i pozwala znaleźć nisze stosowne do okazji, upodobań i typu spotkania. Wystrój prosty ze sporym ale bocznie usytuowanym barem i centralną „stacją sommelierską” pośrodku. Dominuje drewno stołów i jasnej podłogi, jest też sporo miedzianych detali. I ciepło i chłodno zarazem. W kontraście do pyszniącej się detalami, podświetlonej fasady kamienicy z przełomu wieków, wnętrze pozytywnie zaskakuje skromnością. Jest naprawdę przyjazne i może służyć na wszelkie okazje.

.

 

Florentin

Florentin

Florentin

Florentin

.

Jednak jak pewnie wiecie  FoodSnob nie ocenia wnętrz tylko to co mu w nich podają. Dlatego też magnesem, który mnie tu przyciągnął był znany wszystkim z Soul Kitchen Bistro i Top Chefa Wit Szychowski vel Pan Tasak. Jego, niestety zbyt krótko trwające kulinarne popisy na Nowogrodzkiej utkwiły mi na tyle mocno w pamięci, że każde miejsce gdzie Szef zaczyna gotować ma niejako z góry „punkty za pochodzenie” 😉

.

Wit i Abdel – kucharze z różnych podwórek.

.

Wit Szychowski to Szef Kuchni rodem z Warszawy. Kiedyś podczas lunchu w Soul Kitchen Bistro mój syn długo zastanawiał się skąd zna jego twarz. Okazało się, że Wit zanim został znanym , młodym warszawskim Szefem był nadzieją warszawskiego skate boardingu, bożyszczem dużo młodszych nastoletnich adeptów sztuki skakania na desce, na granitowych murkach wokół Capitolu czy pomnika Witosa. Cóż patrząc na jego kuchnię i karierę zawodową, trudno oprzeć się wrażeniu, że w niej również jest coś „streetowego” i buntowniczego.

Wit Szychowski kuchnię Florentin dzieli z kolegą z zupełnie niewarszawskiego podwórka. Abdel Dary jest bowiem Marokańczykiem, który przez sześć lat pracował w resortowych restauracjach w Tajlandii a ostatnie półtora roku spędził w rosyjskim Sant Petersburgu.

Nie bez przesady można więc powiedzieć, że za sterami kuchni Florentin stoi duet bardzo egzotyczny i stanowiący mix kultur i doświadczeń. Ten duet jak głosi „manifest” restauracji opublikowany na Facebooku miał zmierzyć się ze współczesną kuchnią Izraela.

„… menu jest kompilacją dań wywodzących się z tradycji Izraelczyków pochodzenia marokańskiego, jemeńskiego, etiopskiego czy perskiego. Sięgamy do bogatych tradycji kulinarnych Afryki Północnej i krajów Bliskiego Wschodu, by wydobyć z nich oryginalne smaki, techniki gotowania i połączyć z polskimi, sezonowymi produktami.”

.

We Florentin zacznij od mezze.

.

Jak przystało na restaurację odwołującą się do kuchni bliskowschodniej karta zaczyna się od mezze. I jeśli mogę coś zasugerować Wy też od nich zacznijcie. Mezze w karcie tylko na pierwszy rzut oka wydają się banalne. Jest humus, są pikle… Ale to tylko pozory. Mezze we Florentin to propozycja bardzo autorska, odwołująca się nie tylko do tradycji kuchni bliskiego wschodu ale czerpiąca również z „domowych” doświadczeń obu szefów.

Znajdziemy tu oczywiście takie „żelazne” pozycje jak wzmiankowany humus, labneh czy muhammara ale możemy w ich przypadku liczyć nie tylko na niezły smak ale i odrobinę autorskiej interpretacji. W muhammara (16 zł) czyli paście z ostrej papryki z orzechami włoskimi, oliwą i czosnku można wyczuć czuć odrobinę kuminu. Labneh (18 zł) podawany jest z pistacjami, połówkami żółtych i czerwonych pomidorków posypanych obficie zatarem. Zatar czyli mieszanka przypraw zawierająca zmielony sumak (o nim dalej), prażone ziarna sezamu, tymianek, majeranek i oregano pojawia się zresztą jeszcze w kilku innych daniach. Nic dziwnego – przyprawa ta jest popularna nie tylko w Izraelu, Libanie, Egipcie czy Turcji ale również w Maroku skąd pochodzi Abdel.

Wśród mezze nie brak też stuprocentowo autorskich propozycji. Genialne „Puree z pieczonej dyni piżmowej” (16 zł) uwodzi słodyczą pochodzącą z syropu z daktyli i smakiem białego i czarnego sezamu. Nutę słodyczy znajdziecie też w wytrawnej paście z selera z prażonym kalafiorem, orzechami i … rodzynkami (16 zł).

Mezze, można zamawiać osobno lub w zestawach dla dwóch (30 zł) i czterech osób (60 zł), które pozwalają na zapoznanie się z prawie całym przekrojem tego części karty. Do wszystkich podawana jest pita i domowe pieczywo ze śliwką.

Florentin

Florentin: zestaw meze dla dwóch osób (30zł) od góry: Humus/ miks jerozolimski; Muhammara – papryka/ orzechy włoskie; Labneh/ pistacje/ zatar/ pomidory; Puree z dyni piżmowej/ sezam/ sezam z daktyli; Pasta z selera/ prażony kalafior

.

Wegetariański raj Florentin.

.

Nie da się ukryć, że menu Florentin jest niezwykle interesujące dla wszystkich zwolenników diety bezmięsnej. Osiem na dziesięć przystawek to oferta właśnie dla wegetarian. Wśród nich, dania naprawdę wybitne.

Pierwsza przystawka, której nie sposób pominąć to „Pieczony bakłażan/ tahini/ granat/ suszone pomidory/ kolendra” (26 zł) Połówka miękkiego, upieczonego, bakłażana obłożona jest kilkoma płatkami suszonego pomidora, którego wewnętrzna cześć przed suszeniem posmarowana została mieszanką harrisy i słodkiego soku z granatu. Dwie łyżeczki greckiego jogurtu, łyżka pasty tahini z prażonego łuskanego sezamu i trochę kolendry stanowią dodatek dobrze tonizujący ostro-słodki smak pomidorów.

.

Florentin

Florentin:„Pieczony bakłażan/ tahini/ granat/ suszone pomidory/ kolendra” (26 zł)

.

Ich smak jest na tyle intrygujący, że wybaczam pomyłkę przy następnym daniu czyli w „Dyni hokkaido/ karmelizowanych pomidorach/ jogurcie greckim” (18 zł), w którym zamiast karmelizowanych znalazły się suszone pomidory przygotowane w taki sam sposób jak w bakłażanie. Kelner tłumaczył to pomyłką w karcie i obiecał jej zmianę, jak „tylko kuchnia się dotrze”. Szczęśliwie danie i tak się broni a zdecydowanie limonkowy w smaku (czyżby sumak?) jogurt grecki i orzechy arachidowe „współpracują”.

.

Florentin

Florentin:„Dynia hokkaido/ karmelizowane pomidory/ jogurt grecki” (18 zł)

.

Zupełnie inna jest „Wędzona gruszka/ grillowana sałata rzymska/ pistacje/ syrop klonowy”. Gruszka dość długo traktowana aromatyzowanym ziołami dymem z wędzarki intryguje wyrazistym smakiem. Delikatnie potraktowana ogniem sałata rzymska wiele zyskuje dzięki polaniu syropem klonowym i posypaniu drobinkami pistacji.

.

Florentin

Florentin: „Wędzona gruszka/ grillowana sałata rzymska/ pistacje/ syrop klonowy” (18 zł)

.

Trochę mniej przekonuje mnie „Portobello/ ser pleśniowy/ miechunka/ sałata rzymska. Zestawienie podsmażonej pieczarki z serem jest dość banalne, choć trzeba przyznać, że skarmelizowana miechunka robi co może by je podkręcić. Jej słodko-kwaśny smak z odrobiną goryczki z rozsypanych ziarenek jest tu bardzo na miejscu.

.

Florentin

Florentin:„Portobello/ ser pleśniowy/ miechunka/ sałata rzymska” (22 zł)

.

Mam za to słabość do przystawki „Konfitowany seler/ pomidory/ szczypiorek/sumak” (14 zł) Danie z pozoru ciężkie dzięki sumakowi dodanemu do jogurtowego serka Labneh nabiera lekkości. Selerowi „konfit” spoczywającemu na jogurtowym łożu towarzyszą dwie połówki cudownie zamarynowanych w oliwie szczypiorkowej brązowych pomidorów. Uwierzcie mi, że za ich smak dałbym się pokroić! Na szczęście to nie jedyne danie, któremu towarzyszą. Przystawka jest lekko słodkawa, korzenno –ziemista (pomidor i seler) ale i lekko kwaśna (sumak) z kropka nad „i” w postaci szczypiącego w język szczypiorku.

.

Florentin

Florentin:„Konfitowany seler/ pomidory/ szczypiorek/sumak” (14 zł)

.

.

 

Florentin dla mięsożerców.

 

.

Wśród przystawek są tylko dwie mięsne za to jedna z nich jest co najmniej wybitna. „Pastilla-kurczak/ ciasto filo/ migdały/ cukier puder/ cynamon” to tradycyjne danie kuchni marokańskiej ponoć przywiezione do Afryki Północnej z Andaluzji, po wygnaniu stamtąd Arabów w XV wieku. Klasyczna pastilla (zwana też bastelą) robiona jest z typowego dla kuchni maghrebu ciasta ouarka. We Florentin pastilla to raczej rodzaj ciastka z ciasta filo, kryjącego wewnątrz farsz złożony z warstw zmielonych migdałów, gotowanego jajka i kawałeczków kurczaka z odrobina natki. Całość posypana od góry cukrem pudrem i cynamonem tworzącym efektowną kratkę jest słodka, orzechowa i po prostu pyszna. To zdecydowanie mój numer jeden wśród przystawek.

.

Florentin

Florentin:„Pastilla-kurczak/ ciasto filo/ migdały/ cukier puder/ cynamon” (28 zł)

.

Również druga, mięsna przystawka ma lekko słodkawy smak. „Marynowana wołowina/grillowana pietruszka/orzechy laskowe” (32 zł) słodycz zawdzięcza syropowi klonowemu, który oprócz kawałeczków orzechów włoskich uzupełnia tytułowe składniki. Kawałki pysznego mięsa spoczywają malowniczo na podgrillowanych, skarmelizowanych korzeniach pietruszki. Rzecz godna uwagi, choć według mnie nie mogąca równać się z pastillą.

.

Florentin

Florentin:„Marynowana wołowina/grillowana pietruszka/orzechy laskowe” (32 zł)

.

Choć przystawką nie jest to ze względu na mięsny składnik wymienić tu muszę jedną z dwóch zup w karcie: słynną berberyjską Harirę (18 zł). Ten kolejny, mocno marokański wątek w kuchni Florentin wart jest zarekomendowania szczególnie teraz gdy za oknem chłód. Skomponowana na bazie ciecierzycy i soczewicy z odrobiną szafranu i warzyw korzennych gęsta zawiesista zupa z kawałkami jagnięciny ma zdecydowanie rozgrzewający charakter. (jej nazwa pochodzi od arabskiego słowa „harr,” czyli gorący).

.

Florentin

Florentin:„Harira – ciecierzyca/ jagnięcina/ soczewica” (18 zł)

.

.

Florentin – dania główne – mięsożercy 1:0

.

Szefowie uznając, że przystawkami i mezze oddali co należne wegetarianom dział dań głównych zbudowali w zdecydowanie bardziej wyważonych proporcjach.

Z czterech dań będących ukłonem w stronę mięsożerców sprawdziłem trzy.

Choć spoczywająca na puree z gruszki cielęcina („Cielęcina/ harissa/ grillowana papryka/ pure z gruszki” 48 zł) była idealnie różowa i soczysta, to danie nie zawróciło mi w głowie. Dodana do nich sałatka z grillowanych paseczków papryki z harissą była interesująca ale całość przeszła bez echa.

.

Florentin

Florentin: „Cielęcina/ harissa/ grillowana papryka/ pure z gruszki” 48 zł

.

Za to „Policzki wołowe/ bulgur/ rodzynki/ zatar/ puder z marchewki” (38 zł) mimo, że główny produkt – policzki powoli staje się gastronomicznym banałem zelektryzowały moje kubki smakowe.

Podawany we Florentin policzek wołowy gotowany jest przez 8 godzin w wywarze rosołowymi. Szef nie sięga do coraz bardziej popularnej w przygotowaniu tego produktu techniki souse vide. Wywar po gotowaniu redukowany jest do konsystencji sosu, w którym rozkosznie kąpie się gruboziarnisty bulgur z rodzynkami. (Bulgur to rodzaj kaszy z ziaren pszenicy, najczęściej pszenicy twardej, sporządzony z gotowanych i następnie wysuszonych ziaren zboża). Całości, smaku dodaje znany nam już zatar. Mięso posypane jest nie tyle pudrem, jakby wskazywała nazwa co drobnymi wiórkami z suszonej marchewki.

.

Florentin

Florentin: „Policzki wołowe/ bulgur/ rodzynki/ zatar/ puder z marchewki” (38 zł)

.

Przy gotowaniu souse vide dodane do zapakowanego próżniowo mięsa przyprawy mają znacznie silniejszy wpływ na jego smak. Tu mięso zachowuje swój bazowy smak ale dzięki temu jego łatwo oddzielające się włókienka cudownie komponują się z kaszą i sosem, w którym wcześniej się gotowało.

Policzki mają jednak wielkiego konkurenta o palmę pierwszeństwa wśród „głównych” mięs. „Gicz jagnięca/ karmelizowana cebula/ rodzynki/ seler/ mięta/ szafran” (66 zł) to prawdziwa rozkosz dla podniebienia mięsożercy. Mięciutkie, pieczone mięso z właściwą proporcją tłuszczyku spoczywa „in corpore” na łożu ze skarmelizowanej cebuli z szafranem i rodzynkami. Za dodatki służą mu pieczone połówki selera. I tyle. Aż tyle! Polecam.

.

Florentin

Florentin: „Gicz jagnięca/ karmelizowana cebula/ rodzynki/ seler/ mięta/ szafran” (66 zł)

.

.

Florentin z warzywami i rybami na główne

.

Nieco mniej zachwyciły mnie ryby. Nie znaczy to, że o którejś z dwóch występujących w karcie można napisać źle. To raczej kwestia oczekiwań, które urosły po zapoznaniu się z poprzednimi daniami.

„Okoń morski/ czarna soczewica/ szpinak” (42 zł) cieszył perfekcyjnie wysmażoną rybą, pikantną, duszoną soczewicą i lekko podsmażonym szpinakiem. Nieco słabiej oceniam drugie danie rybne, którym była „Troć/ mule/ pernod/ portobello/ pomidory” (48 zł) . Ryba znów wysmażona w punkt , ale całość jak dla mnie była nieco zbyt sucha. W dodatku zamiast muli (ach te byki w karcie ;)) były vongole. Pernod po którego anyżkowym smaku tak wiele sobie obiecywałem gdzieś odparował na dobre a pomidory kolejny raz pojawiły się w wersji „suszymy z granatem i harissą”.

.

Florentin

Florentin:„Troć/ mule/ pernod/ portobello/ pomidory” (48 zł)

Florentin

Florentin: „Okoń morski/ czarna soczewica/ szpinak” (42 zł)

.

Za to prawdziwym powodem do dumy może być „Stek z dyni piżmowej/ marynowane pomidory/ ser pleśniowy/ estragon” (28 zł). Zabawnie krojony plaster dyni ze skórką, zapieczony z niebieskim serem pleśniowym złożony został ma podkładzie z serka philadelfia polanego odrobina przepysznego oleju z pestek dyni. Znany z wcześniejszych dań marynowany w oleju szczypiorkowym pomidor uzupełniał słodycz dyni i ostry posmak sera orzeźwiająca kwaśną nutką. Po co mi ryby, po co mi mięso skoro proste warzywo może dać tak wiele!

.

Florentin

Florentin: „Stek z dyni piżmowej/ marynowane pomidory/ ser pleśniowy/ estragon” (28 zł)

.

.

Florentin to również desery.

.

Jak zawsze nieobiektywnie nie doceniając roli deserów w karcie polecić mogę jedynie chałwę i to zamówioną na dwoje do kawy. Nie zdziwcie się , że nie ma je w karcie – po prostu stanowczo jej zażądajcie. Jej trzy, półcentymetrowej grubości plastry złożone z kandyzowanymi w syropie czereśniami to akurat tyle, żeby wraz z czarną kawą godnie zakończyć posiłek. Jeśli Wam mało możecie zamówić „Mus jerozolimski / granat/ sezam” (20 zł) w którym dzieje się wszystko co może dziać się w bliskowschodnim deserze. A może i więcej? Oprócz tytułowego musu z serka philadelfia, pół na pół z lekko słoną fetą, znajdziecie tu i sezamowy płatek i kleksy czekolady i kandyzowane w syropie czereśnie! Jest tu też ziemia jadalna, crunch orzechowy i sporo orzeźwiających kuleczek granatów. Słodko, kwaśno, słono! Wariacka karuzela smaków. Nie do pogardzenia jeśli ktoś lubi desery.

.

Florentin

Florentin: „Mus jerozolimski / granat/ sezam” (20 zł)

Za to nie zamawiajcie na pewno „Bazyliowej pannacotty / dżemu pomidorowego” . Pomysł fajny ale zbyt duża zawartość żelatyny, utrzymującej „babeczkowy” kształt powoduje, że pannacotta ma kompletnie gumową strukturę.

.

Florentin

Florentin: „Bazyliowa pannacotta / dżem pomidorowy” (18 zł)

.

.

Florentin – czy będzie, tu się chadzało?

 

.

Florentin to również 25 różnych koktajli oraz około 110 win w karcie, z których, przynajmniej na razie tylko niespełna 10% dostępna jest na kieliszki. Tym niemniej takie zasoby w barze i piwniczce plus doskonała lokalizacja i funkcjonalne wnętrze będą zachęcały do biesiad dużych i małych.

.

Florentin

Florentin

.

Mnie Florentin będzie jednak przyciągała kuchnią. To kolejny po MOD i Regina Bar sukces odważnej kulinarnej fuzji odległych doświadczeń i produktów. O ile formalnym pretekstem dla kulinarnego odlotu w Regina Bar był styk nowojorskiego Chinatown i Little Italy, tu gastronomiczna jazda bez trzymanki odbywa się pod sztandarem porównywanej do nowojorskiego Soho dzielnicy Tel Awiwu.

Ale zgodnie z obietnicą kreatorów tego miejsca, pod dachem Florentin tradycyjne przepisy różnych kuchni bliskowschodnich łączą się nie tylko „przez ulicę” ale sięgają daleko: do kulinarnej tradycji Maghrebu i do europejskich, polskich produktów jak dynia, seler czy inne warzywa korzenne.

Florentin ma ogromny potencjał. Choć kuchnia się jeszcze dociera widać wielki talent Wita Szychowskiego i co ważniejsze przy takim przedsięwzięciu tworzącego się ducha zespołu. Florentin trzymam za Ciebie kciuki!

 

 

 

 

 

 

Florentin
Szef Wit Szychowski
Smolna 40,Warszawa
facebook: https://www.facebook.com/FlorentinWarszawa/
telefon: 22 127 34 21
godziny otwarcia:
pon-sob: 12:00-23:00
niedz: 12:00- 22:00
Casual FoodSnob , ,
Go Top