Posts Tagged “Wit Szychowski”

Pan Tasak i Opasły Tom

Pan Tasak i Opasły Tom

Opasły Tom.

Trafić za Panem Tasakiem czyli Witem Szychowskim nie jest łatwo. Niespełna rok (2015/2016) zabawił karmiąc nas cudnie, w Soul Kitchen Bistro. Zaraz potem, chyba jeszcze w trakcie emisji Top Chefa, w którym brał udział opuścił Nowogrodzką, by w trakcie wakacji 2016 roku karmić nas w sezonowym Lake Park Wilanów. Ostatni kilkumiesięczny etap to wspólne szefowanie we Florentin, w której swoim niepokornym duchem zabarwiał tamtejszą mieszankę kuchni Maghrebu i bliskiego wschodu. Kilka tygodni temu gastronomiczną Warszawę zelektryzowała wiadomość: Pan Tasak będzie kolejnym szefem w Opasłym Tomie w ramach tzw. stałego pop-upu, który po odejściu Agaty Wojdy ma trwać do końca roku.

o

o

Opasły Tom z facetem za sterami!

o

o

Kuchnia Wita Szychowskiego, mimo ostatniego skoku w stronę bliskiego wschodu zawsze kojarzyła się z polskimi produktami i daniami w nowych, często śmiałych interpretacjach. To z natury rzeczy czyniło go właściwym następcą Agaty Wojdy i Flavii Borawskiej, której autorskie menu w Opasłym Tomie można było próbować w pierwszym kwartale br. Prawdziwy ferment (godny, a jakże! pop-upowej formuły, w którą poszli właściciele – Państwo Kręgliccy) wywołała w mediach społecznościach kwestia genderowa. Otóż Wit Szychowski to pierwszy w historii tej restauracji Szef Kuchni – mężczyzna. Czyżby więc męskie, mocne smaki miały wyznaczyć nowy kierunek zmian w Opasłym Tomie? Nie mogłem tego nie sprawdzić, więc tak szybko na ile pozwolił mój zawodowy i gastronomiczny kalendarz pospieszyłem do Opasłego.

o

o

Pana Tasak odmieniony?

o

o

Pierwszy kontakt z nową odsłoną Opasłego Tomu to klasyczne, testowe podejście do wizytówki każdego Szefa jakim jest  menu degustacyjnego (5 smaków za 125 zł, 7 za 169 zł).

Otwiera je „Seler konfitowany, kwaśna śmietana od „Żeby Kózka”, szczypiorek, puder z cebuli” (w regularnej karcie 24 zł). Ku mojemu zaskoczeniu korzenny smak selera nie dominuje dania. Skonfitowany kawałek bulwy jest łagodny i delikatny. Jego ziemistość zgubiła się (i dobrze) w procesie przygotowania. Dominuje smak doskonałej koziej śmietany, wyprodukowanej w Celejowie pod Kazimierzem Dolnym przez państwa Podleśnych, którzy piszą o niej: „40% tłuszczu, 0% kompromisu”. Delicja to wielka i to sama w sobie ale w połączeniu z selerem i lekko zgrzytającym  na zębach cebulowym pudrem to rzecz jeszcze ciekawsza. Pan Tasak w wersji vege i bardzo damski w smaku! No proszę! Ktoś go podmienił?

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom – Seler konfitowany, kwaśna śmietana od „Żeby Kózka”, szczypiorek, puder z cebuli

o

o

o

o

Opasły Tom długo na podniebieniu.

o

o

Jeszcze się nie ocknąłem z osłupienia, gdy na stół wjechało „Consomme z młodej kapusty z pierożkami z dorszem, kapustą i koperkiem” (w regularnej karcie 26 zł) Klarowny bulion jest rześki, kwaskowaty ale z przebijająca się nutą słodkiej kapusty. Stanowi rewelacyjne tło dla pierogów z dorszem, którego smak jest wyraźnie przełamany koperkiem. Smaki tworzą z pozoru delikatną miksturę ale danie używając języka wina ma długą końcówkę – jego smak długo pozostaje na podniebieniu! Pan Tasak subtelny, Pan Tasak pozostający w pamięci!

o

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom: Consomme z młodej kapusty, pierożki z dorszem, kapustą i koperkiem (porcja z menu degustacyjnego)

o

Opasły Tom a sprawa pierogów

Nieco więcej testosteronu czuć w kolejnym daniu. „Pierogi z pokrzywą z twarogiem od „Żeby Kózka”, nasionami konopi i olejem konopnym” (32 zł) zaskakują nieprawdopodobnie. To chyba najbardziej oryginalne danie z całego menu! Siemię (jak to siemię) trącające wytrawnością, wręcz na granicy goryczy,  zderza się z kwaśnym, wyrazistym smakiem farszu. Za tym ostatnim stoi niewątpliwie pokrzywa, choć kozi twaróg dodaje swoje. To nie jest zwykły kozi serek. Pan Sebastian Podleśny i jego małżonka robią go z mleka kóz wypasanych w kazimierskich wąwozach, dodając jako podpuszczkę nie bakterie w proszku ale zsiadłe mleko. Ser rozpływa się w ustach, jest lekko słodki, lekko słony o jedwabistej konsystencji. Prawdziwe serowarskie arcydzieło. I takież są te pierogi. Pierogi odkąd pamiętam zawsze były w Opasłym Tomie. Cudowne, kreatywne, Wojdowe. Te na pewno dorównują smakiem tym najlepszym i zdecydowanie wygrywają konkurencję w kategorii kreatywność. Bo czy kto jadł pierogi z pokrzywami?

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom: Pierogi, pokrzywa, twaróg od „Żeby Kózka”, nasiona konopii, olej konopny (porcja z menu degustacyjnego)

o

o

o

o

Opasły Tom z testosteronem.

o

o

Pierogi są najbardziej oryginalne a „Sum od Moniki i Huberta Zegarskich z paprykową kiełbasą z mangalicy” (54zł) biała fasolą, szpinakiem i śmietaną  jest zdecydowanie najlepszy!

Perfekcyjnie usmażony sum, spoczywa na chrupkiej fasoli, z paseczkami pikantnej kiełbaski ze szlachetnej świnki, które oddają smak łączącej to wszystko śmietanie. Tworzy to wspaniały wyrazisty podkład pod rozpływającego się w ustach suma, okrytego chrupiąca skórką. To jest Pan Tasak jakiego znam! To jest Pan Tasak i jego ryby z Soul Kitchen Bistro! Poproszę dokładkę!

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom: Sum od Moniki i Huberta Zegarskich, paprykowa kiełbasa z mangalicy, biała fasola, szpinak, śmietana.

o

o

o

o

Więcej testosteronu? Proszę bardzo.

o

o

Męski wymiar ma również (no bo jakże inaczej) „Polik wołowy z sosem pieczeniowym, boćwiną, pampuchem na maśle, piklowaną czerwona cebulą” (56zł). Tak, tak, wiem! Poliki są już passe bo podaje się je wszędzie. Ale ja dobrym polikiem nie wzgardzę a tym to już na pewno nie. Mięso przygotowane jest bez obróbki techniką souse-vide a mimo to rozpływa się w ustach, ciesząc i smakiem i konsystencją. Nie może być do tego lepszego dodatku niż cudownie chłonący wybornym, pieczeniowy sos pampuch. Buraczany i cebulowo-piklowy jako kontrapunkt wieńczą dzieło.

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom: Polik wołowy z sosem pieczeniowym, boćwiną, pampuchem na maśle, piklowaną czerwona cebulą

o

o

o

o

Gładzica wygładza smaki. Szczególnie po grasicy!

o

o

Po niezwykle ciekawym doświadczeniu z sumem wracam jeszcze raz do ryb. „Gładzica, szyjki rakowe, mangold, białe szparagi, młode ziemniaki” (62 zł) to zupełnie inna kompozycja. Na talerzu dzieje się bardzo dużo, ale wszystkie składniki komponują się doskonale, tworząc idealne tło dla delikatnej ryby. No i ten mangold! Jakże rzadko widujemy go na restauracyjnych talerzach. A szkoda bo mangold czyli burak szpinakowy to nie tylko doskonały smak ale i piękne, kolorowe liście! Jego smak komponuje się z resztą i sprawia, że danie jest naprawdę godne uwagi. Choć ja wolę, bardziej męskiego suma.

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom: Gładzica, szyjki rakowe, mangold, białe szparagi, młode ziemniaki

o

o

Zupełnie inna jest „Grasica, kaszanka, boczek, rukiew wodna , z sokiem z wiśni z zielonym pieprzem” (38zł) To bardzo męskie danie. I bardzo dobre. Może nawet najlepsze z krótkiej listy przystawek? Spory kawałek zarumienionej z wierzchu grasicy spoczywa na małym kopczyku niezwykle pikantnej kaszanki. Łagodna grasica na ostrej kaszance! Słodycz soku wiśniowego i kaszanka obsypana drobinkami boczku! Odlot! Szach, mat, Pan Tasak!

o

o

Opasły Tom

Opasły Tom: Grasica, kaszanka, boczek, rukiew wodna, sos z wiśni z zielonym pieprzem

o

o

o

o

Czy FoodSnoba może ucieszyć jakiś deser?

o

o

Może! Pod warunkiem, że będzie to „Ogórek, agrest, jogurt naturalny, miód i pistację (22 zł). Deser to o tyle niezwykły, że równie dobrze mógłbym go w porze wiosenno-letniej jadać jako danie główne. Schłodzony ogórek i lodowate, zmrożone cząstki agrestu predestynują go do tego znakomicie. Ich wytrawne smaki tonizuje jogurt lekko osłodzony miodem. Całość jest oprószona pyłem z pistacji i udekorowana jadalnymi kwiatami. Jeść proszę! To pyszne! ach jak pyszne!

0

0

Opasły Tom

Opasły Tom: Ogórek, agrest, jogurt naturalny, miód, pistacje

0

0

o

o

Inny Pan Tasak?

o

o

Nie, nie inny. W jego kuchni widać doświadczenia z dwóch poprzednich restauracji. Widać wcześniej poznany talent ale i niebywały progres. Widać ile doświadczeń zdobywa skacząc niczym konik polny z miejsca na miejsca. Niech skacze! Będą go ścigał. A póki przycupnął na Foksal będę tam wpadał! Wam też radzę.

 

Casual FoodSnob , , , ,

Florentin – restauracja z pogranicza kultur

Florentin – restauracja z pogranicza kultur

Florentin

Florentin to jedna z najmodniejszych dzielnic Tel Awiwu, zamieszkana głównie przez młodych ludzi, często kojarzonych z artystyczną Bohemą miasta. We Florentin się bywa, jada i lansuje. Spotkać się ze znajomymi w jednej z tutejszych kawiarni, barów, galerii sztuki jest „cool” i „hip”. Florentin po prostu jest „trendy” i wyznacza trendy!

Czy restauracja Florentin w Warszawie ma podobne aspiracje? Tego podczas kilku wizyt w tym miejscu jeszcze nie dane było mi stwierdzić. Jednak odwołanie się nazwą do południowego skrawka Tel Awiwu nie wydaje się być przypadkowe…

.

 

Florentin onieśmiela tylko z zewnątrz.

 

.

Lokal działa niewiele ponad miesiąc. Mieści się w przepięknie odnowionej Kamienicy Branickich przy ulicy Smolnej 40, w której ponoć wkrótce, po sąsiedzku ma otworzyć się hotel. Kamienica jest strojna z zewnątrz, ale nowoczesna i funkcjonalna w środku, o czym przekonacie się mijając wejście do restauracji i rzucając okiem na przepiękne, przeszklone, wewnętrzne patio.

Restauracja jest naprawdę duża, ale dzięki kunsztowi architekta, który podzielił ją i optycznie i fizycznie na mniejsze części nie przytłacza i pozwala znaleźć nisze stosowne do okazji, upodobań i typu spotkania. Wystrój prosty ze sporym ale bocznie usytuowanym barem i centralną „stacją sommelierską” pośrodku. Dominuje drewno stołów i jasnej podłogi, jest też sporo miedzianych detali. I ciepło i chłodno zarazem. W kontraście do pyszniącej się detalami, podświetlonej fasady kamienicy z przełomu wieków, wnętrze pozytywnie zaskakuje skromnością. Jest naprawdę przyjazne i może służyć na wszelkie okazje.

.

 

Florentin

Florentin

Florentin

Florentin

.

Jednak jak pewnie wiecie  FoodSnob nie ocenia wnętrz tylko to co mu w nich podają. Dlatego też magnesem, który mnie tu przyciągnął był znany wszystkim z Soul Kitchen Bistro i Top Chefa Wit Szychowski vel Pan Tasak. Jego, niestety zbyt krótko trwające kulinarne popisy na Nowogrodzkiej utkwiły mi na tyle mocno w pamięci, że każde miejsce gdzie Szef zaczyna gotować ma niejako z góry „punkty za pochodzenie” 😉

.

Wit i Abdel – kucharze z różnych podwórek.

.

Wit Szychowski to Szef Kuchni rodem z Warszawy. Kiedyś podczas lunchu w Soul Kitchen Bistro mój syn długo zastanawiał się skąd zna jego twarz. Okazało się, że Wit zanim został znanym , młodym warszawskim Szefem był nadzieją warszawskiego skate boardingu, bożyszczem dużo młodszych nastoletnich adeptów sztuki skakania na desce, na granitowych murkach wokół Capitolu czy pomnika Witosa. Cóż patrząc na jego kuchnię i karierę zawodową, trudno oprzeć się wrażeniu, że w niej również jest coś „streetowego” i buntowniczego.

Wit Szychowski kuchnię Florentin dzieli z kolegą z zupełnie niewarszawskiego podwórka. Abdel Dary jest bowiem Marokańczykiem, który przez sześć lat pracował w resortowych restauracjach w Tajlandii a ostatnie półtora roku spędził w rosyjskim Sant Petersburgu.

Nie bez przesady można więc powiedzieć, że za sterami kuchni Florentin stoi duet bardzo egzotyczny i stanowiący mix kultur i doświadczeń. Ten duet jak głosi „manifest” restauracji opublikowany na Facebooku miał zmierzyć się ze współczesną kuchnią Izraela.

„… menu jest kompilacją dań wywodzących się z tradycji Izraelczyków pochodzenia marokańskiego, jemeńskiego, etiopskiego czy perskiego. Sięgamy do bogatych tradycji kulinarnych Afryki Północnej i krajów Bliskiego Wschodu, by wydobyć z nich oryginalne smaki, techniki gotowania i połączyć z polskimi, sezonowymi produktami.”

.

We Florentin zacznij od mezze.

.

Jak przystało na restaurację odwołującą się do kuchni bliskowschodniej karta zaczyna się od mezze. I jeśli mogę coś zasugerować Wy też od nich zacznijcie. Mezze w karcie tylko na pierwszy rzut oka wydają się banalne. Jest humus, są pikle… Ale to tylko pozory. Mezze we Florentin to propozycja bardzo autorska, odwołująca się nie tylko do tradycji kuchni bliskiego wschodu ale czerpiąca również z „domowych” doświadczeń obu szefów.

Znajdziemy tu oczywiście takie „żelazne” pozycje jak wzmiankowany humus, labneh czy muhammara ale możemy w ich przypadku liczyć nie tylko na niezły smak ale i odrobinę autorskiej interpretacji. W muhammara (16 zł) czyli paście z ostrej papryki z orzechami włoskimi, oliwą i czosnku można wyczuć czuć odrobinę kuminu. Labneh (18 zł) podawany jest z pistacjami, połówkami żółtych i czerwonych pomidorków posypanych obficie zatarem. Zatar czyli mieszanka przypraw zawierająca zmielony sumak (o nim dalej), prażone ziarna sezamu, tymianek, majeranek i oregano pojawia się zresztą jeszcze w kilku innych daniach. Nic dziwnego – przyprawa ta jest popularna nie tylko w Izraelu, Libanie, Egipcie czy Turcji ale również w Maroku skąd pochodzi Abdel.

Wśród mezze nie brak też stuprocentowo autorskich propozycji. Genialne „Puree z pieczonej dyni piżmowej” (16 zł) uwodzi słodyczą pochodzącą z syropu z daktyli i smakiem białego i czarnego sezamu. Nutę słodyczy znajdziecie też w wytrawnej paście z selera z prażonym kalafiorem, orzechami i … rodzynkami (16 zł).

Mezze, można zamawiać osobno lub w zestawach dla dwóch (30 zł) i czterech osób (60 zł), które pozwalają na zapoznanie się z prawie całym przekrojem tego części karty. Do wszystkich podawana jest pita i domowe pieczywo ze śliwką.

Florentin

Florentin: zestaw meze dla dwóch osób (30zł) od góry: Humus/ miks jerozolimski; Muhammara – papryka/ orzechy włoskie; Labneh/ pistacje/ zatar/ pomidory; Puree z dyni piżmowej/ sezam/ sezam z daktyli; Pasta z selera/ prażony kalafior

.

Wegetariański raj Florentin.

.

Nie da się ukryć, że menu Florentin jest niezwykle interesujące dla wszystkich zwolenników diety bezmięsnej. Osiem na dziesięć przystawek to oferta właśnie dla wegetarian. Wśród nich, dania naprawdę wybitne.

Pierwsza przystawka, której nie sposób pominąć to „Pieczony bakłażan/ tahini/ granat/ suszone pomidory/ kolendra” (26 zł) Połówka miękkiego, upieczonego, bakłażana obłożona jest kilkoma płatkami suszonego pomidora, którego wewnętrzna cześć przed suszeniem posmarowana została mieszanką harrisy i słodkiego soku z granatu. Dwie łyżeczki greckiego jogurtu, łyżka pasty tahini z prażonego łuskanego sezamu i trochę kolendry stanowią dodatek dobrze tonizujący ostro-słodki smak pomidorów.

.

Florentin

Florentin:„Pieczony bakłażan/ tahini/ granat/ suszone pomidory/ kolendra” (26 zł)

.

Ich smak jest na tyle intrygujący, że wybaczam pomyłkę przy następnym daniu czyli w „Dyni hokkaido/ karmelizowanych pomidorach/ jogurcie greckim” (18 zł), w którym zamiast karmelizowanych znalazły się suszone pomidory przygotowane w taki sam sposób jak w bakłażanie. Kelner tłumaczył to pomyłką w karcie i obiecał jej zmianę, jak „tylko kuchnia się dotrze”. Szczęśliwie danie i tak się broni a zdecydowanie limonkowy w smaku (czyżby sumak?) jogurt grecki i orzechy arachidowe „współpracują”.

.

Florentin

Florentin:„Dynia hokkaido/ karmelizowane pomidory/ jogurt grecki” (18 zł)

.

Zupełnie inna jest „Wędzona gruszka/ grillowana sałata rzymska/ pistacje/ syrop klonowy”. Gruszka dość długo traktowana aromatyzowanym ziołami dymem z wędzarki intryguje wyrazistym smakiem. Delikatnie potraktowana ogniem sałata rzymska wiele zyskuje dzięki polaniu syropem klonowym i posypaniu drobinkami pistacji.

.

Florentin

Florentin: „Wędzona gruszka/ grillowana sałata rzymska/ pistacje/ syrop klonowy” (18 zł)

.

Trochę mniej przekonuje mnie „Portobello/ ser pleśniowy/ miechunka/ sałata rzymska. Zestawienie podsmażonej pieczarki z serem jest dość banalne, choć trzeba przyznać, że skarmelizowana miechunka robi co może by je podkręcić. Jej słodko-kwaśny smak z odrobiną goryczki z rozsypanych ziarenek jest tu bardzo na miejscu.

.

Florentin

Florentin:„Portobello/ ser pleśniowy/ miechunka/ sałata rzymska” (22 zł)

.

Mam za to słabość do przystawki „Konfitowany seler/ pomidory/ szczypiorek/sumak” (14 zł) Danie z pozoru ciężkie dzięki sumakowi dodanemu do jogurtowego serka Labneh nabiera lekkości. Selerowi „konfit” spoczywającemu na jogurtowym łożu towarzyszą dwie połówki cudownie zamarynowanych w oliwie szczypiorkowej brązowych pomidorów. Uwierzcie mi, że za ich smak dałbym się pokroić! Na szczęście to nie jedyne danie, któremu towarzyszą. Przystawka jest lekko słodkawa, korzenno –ziemista (pomidor i seler) ale i lekko kwaśna (sumak) z kropka nad „i” w postaci szczypiącego w język szczypiorku.

.

Florentin

Florentin:„Konfitowany seler/ pomidory/ szczypiorek/sumak” (14 zł)

.

.

 

Florentin dla mięsożerców.

 

.

Wśród przystawek są tylko dwie mięsne za to jedna z nich jest co najmniej wybitna. „Pastilla-kurczak/ ciasto filo/ migdały/ cukier puder/ cynamon” to tradycyjne danie kuchni marokańskiej ponoć przywiezione do Afryki Północnej z Andaluzji, po wygnaniu stamtąd Arabów w XV wieku. Klasyczna pastilla (zwana też bastelą) robiona jest z typowego dla kuchni maghrebu ciasta ouarka. We Florentin pastilla to raczej rodzaj ciastka z ciasta filo, kryjącego wewnątrz farsz złożony z warstw zmielonych migdałów, gotowanego jajka i kawałeczków kurczaka z odrobina natki. Całość posypana od góry cukrem pudrem i cynamonem tworzącym efektowną kratkę jest słodka, orzechowa i po prostu pyszna. To zdecydowanie mój numer jeden wśród przystawek.

.

Florentin

Florentin:„Pastilla-kurczak/ ciasto filo/ migdały/ cukier puder/ cynamon” (28 zł)

.

Również druga, mięsna przystawka ma lekko słodkawy smak. „Marynowana wołowina/grillowana pietruszka/orzechy laskowe” (32 zł) słodycz zawdzięcza syropowi klonowemu, który oprócz kawałeczków orzechów włoskich uzupełnia tytułowe składniki. Kawałki pysznego mięsa spoczywają malowniczo na podgrillowanych, skarmelizowanych korzeniach pietruszki. Rzecz godna uwagi, choć według mnie nie mogąca równać się z pastillą.

.

Florentin

Florentin:„Marynowana wołowina/grillowana pietruszka/orzechy laskowe” (32 zł)

.

Choć przystawką nie jest to ze względu na mięsny składnik wymienić tu muszę jedną z dwóch zup w karcie: słynną berberyjską Harirę (18 zł). Ten kolejny, mocno marokański wątek w kuchni Florentin wart jest zarekomendowania szczególnie teraz gdy za oknem chłód. Skomponowana na bazie ciecierzycy i soczewicy z odrobiną szafranu i warzyw korzennych gęsta zawiesista zupa z kawałkami jagnięciny ma zdecydowanie rozgrzewający charakter. (jej nazwa pochodzi od arabskiego słowa „harr,” czyli gorący).

.

Florentin

Florentin:„Harira – ciecierzyca/ jagnięcina/ soczewica” (18 zł)

.

.

Florentin – dania główne – mięsożercy 1:0

.

Szefowie uznając, że przystawkami i mezze oddali co należne wegetarianom dział dań głównych zbudowali w zdecydowanie bardziej wyważonych proporcjach.

Z czterech dań będących ukłonem w stronę mięsożerców sprawdziłem trzy.

Choć spoczywająca na puree z gruszki cielęcina („Cielęcina/ harissa/ grillowana papryka/ pure z gruszki” 48 zł) była idealnie różowa i soczysta, to danie nie zawróciło mi w głowie. Dodana do nich sałatka z grillowanych paseczków papryki z harissą była interesująca ale całość przeszła bez echa.

.

Florentin

Florentin: „Cielęcina/ harissa/ grillowana papryka/ pure z gruszki” 48 zł

.

Za to „Policzki wołowe/ bulgur/ rodzynki/ zatar/ puder z marchewki” (38 zł) mimo, że główny produkt – policzki powoli staje się gastronomicznym banałem zelektryzowały moje kubki smakowe.

Podawany we Florentin policzek wołowy gotowany jest przez 8 godzin w wywarze rosołowymi. Szef nie sięga do coraz bardziej popularnej w przygotowaniu tego produktu techniki souse vide. Wywar po gotowaniu redukowany jest do konsystencji sosu, w którym rozkosznie kąpie się gruboziarnisty bulgur z rodzynkami. (Bulgur to rodzaj kaszy z ziaren pszenicy, najczęściej pszenicy twardej, sporządzony z gotowanych i następnie wysuszonych ziaren zboża). Całości, smaku dodaje znany nam już zatar. Mięso posypane jest nie tyle pudrem, jakby wskazywała nazwa co drobnymi wiórkami z suszonej marchewki.

.

Florentin

Florentin: „Policzki wołowe/ bulgur/ rodzynki/ zatar/ puder z marchewki” (38 zł)

.

Przy gotowaniu souse vide dodane do zapakowanego próżniowo mięsa przyprawy mają znacznie silniejszy wpływ na jego smak. Tu mięso zachowuje swój bazowy smak ale dzięki temu jego łatwo oddzielające się włókienka cudownie komponują się z kaszą i sosem, w którym wcześniej się gotowało.

Policzki mają jednak wielkiego konkurenta o palmę pierwszeństwa wśród „głównych” mięs. „Gicz jagnięca/ karmelizowana cebula/ rodzynki/ seler/ mięta/ szafran” (66 zł) to prawdziwa rozkosz dla podniebienia mięsożercy. Mięciutkie, pieczone mięso z właściwą proporcją tłuszczyku spoczywa „in corpore” na łożu ze skarmelizowanej cebuli z szafranem i rodzynkami. Za dodatki służą mu pieczone połówki selera. I tyle. Aż tyle! Polecam.

.

Florentin

Florentin: „Gicz jagnięca/ karmelizowana cebula/ rodzynki/ seler/ mięta/ szafran” (66 zł)

.

.

Florentin z warzywami i rybami na główne

.

Nieco mniej zachwyciły mnie ryby. Nie znaczy to, że o którejś z dwóch występujących w karcie można napisać źle. To raczej kwestia oczekiwań, które urosły po zapoznaniu się z poprzednimi daniami.

„Okoń morski/ czarna soczewica/ szpinak” (42 zł) cieszył perfekcyjnie wysmażoną rybą, pikantną, duszoną soczewicą i lekko podsmażonym szpinakiem. Nieco słabiej oceniam drugie danie rybne, którym była „Troć/ mule/ pernod/ portobello/ pomidory” (48 zł) . Ryba znów wysmażona w punkt , ale całość jak dla mnie była nieco zbyt sucha. W dodatku zamiast muli (ach te byki w karcie ;)) były vongole. Pernod po którego anyżkowym smaku tak wiele sobie obiecywałem gdzieś odparował na dobre a pomidory kolejny raz pojawiły się w wersji „suszymy z granatem i harissą”.

.

Florentin

Florentin:„Troć/ mule/ pernod/ portobello/ pomidory” (48 zł)

Florentin

Florentin: „Okoń morski/ czarna soczewica/ szpinak” (42 zł)

.

Za to prawdziwym powodem do dumy może być „Stek z dyni piżmowej/ marynowane pomidory/ ser pleśniowy/ estragon” (28 zł). Zabawnie krojony plaster dyni ze skórką, zapieczony z niebieskim serem pleśniowym złożony został ma podkładzie z serka philadelfia polanego odrobina przepysznego oleju z pestek dyni. Znany z wcześniejszych dań marynowany w oleju szczypiorkowym pomidor uzupełniał słodycz dyni i ostry posmak sera orzeźwiająca kwaśną nutką. Po co mi ryby, po co mi mięso skoro proste warzywo może dać tak wiele!

.

Florentin

Florentin: „Stek z dyni piżmowej/ marynowane pomidory/ ser pleśniowy/ estragon” (28 zł)

.

.

Florentin to również desery.

.

Jak zawsze nieobiektywnie nie doceniając roli deserów w karcie polecić mogę jedynie chałwę i to zamówioną na dwoje do kawy. Nie zdziwcie się , że nie ma je w karcie – po prostu stanowczo jej zażądajcie. Jej trzy, półcentymetrowej grubości plastry złożone z kandyzowanymi w syropie czereśniami to akurat tyle, żeby wraz z czarną kawą godnie zakończyć posiłek. Jeśli Wam mało możecie zamówić „Mus jerozolimski / granat/ sezam” (20 zł) w którym dzieje się wszystko co może dziać się w bliskowschodnim deserze. A może i więcej? Oprócz tytułowego musu z serka philadelfia, pół na pół z lekko słoną fetą, znajdziecie tu i sezamowy płatek i kleksy czekolady i kandyzowane w syropie czereśnie! Jest tu też ziemia jadalna, crunch orzechowy i sporo orzeźwiających kuleczek granatów. Słodko, kwaśno, słono! Wariacka karuzela smaków. Nie do pogardzenia jeśli ktoś lubi desery.

.

Florentin

Florentin: „Mus jerozolimski / granat/ sezam” (20 zł)

Za to nie zamawiajcie na pewno „Bazyliowej pannacotty / dżemu pomidorowego” . Pomysł fajny ale zbyt duża zawartość żelatyny, utrzymującej „babeczkowy” kształt powoduje, że pannacotta ma kompletnie gumową strukturę.

.

Florentin

Florentin: „Bazyliowa pannacotta / dżem pomidorowy” (18 zł)

.

.

Florentin – czy będzie, tu się chadzało?

 

.

Florentin to również 25 różnych koktajli oraz około 110 win w karcie, z których, przynajmniej na razie tylko niespełna 10% dostępna jest na kieliszki. Tym niemniej takie zasoby w barze i piwniczce plus doskonała lokalizacja i funkcjonalne wnętrze będą zachęcały do biesiad dużych i małych.

.

Florentin

Florentin

.

Mnie Florentin będzie jednak przyciągała kuchnią. To kolejny po MOD i Regina Bar sukces odważnej kulinarnej fuzji odległych doświadczeń i produktów. O ile formalnym pretekstem dla kulinarnego odlotu w Regina Bar był styk nowojorskiego Chinatown i Little Italy, tu gastronomiczna jazda bez trzymanki odbywa się pod sztandarem porównywanej do nowojorskiego Soho dzielnicy Tel Awiwu.

Ale zgodnie z obietnicą kreatorów tego miejsca, pod dachem Florentin tradycyjne przepisy różnych kuchni bliskowschodnich łączą się nie tylko „przez ulicę” ale sięgają daleko: do kulinarnej tradycji Maghrebu i do europejskich, polskich produktów jak dynia, seler czy inne warzywa korzenne.

Florentin ma ogromny potencjał. Choć kuchnia się jeszcze dociera widać wielki talent Wita Szychowskiego i co ważniejsze przy takim przedsięwzięciu tworzącego się ducha zespołu. Florentin trzymam za Ciebie kciuki!

 

 

 

 

 

 

Florentin
Szef Wit Szychowski
Smolna 40,Warszawa
facebook: https://www.facebook.com/FlorentinWarszawa/
telefon: 22 127 34 21
godziny otwarcia:
pon-sob: 12:00-23:00
niedz: 12:00- 22:00
Casual FoodSnob , ,
Go Top