Zdrowa Konkurencja

Flesze a recenzje. FoodSnob wyjaśnia.
o
Flesz to nowa formuła postów na blogu FoodSnob.pl. Prawie co tydzień otwierają się nowe miejsca, wśród których pojawiają się prawdziwe gastronomiczne perełki. Postanowiłem o takich miejscach donosić Wam częściej, w formie krótkiego posta, nie roszczącego sobie pretensji do bycia recenzją. Te ostatnie będą powstawały równolegle do „fleszy” i jak zawsze będą pisane po długich (3-4 wizyty) i wysokokalorycznych (co najmniej 2/3 menu) studiach przypadku. Moje opinie we „fleszach” pisane na ogół po jednej, szybkiej wizycie mają być nie tylko sugestią, że miejsce jest godne uwagi ale i przede wszystkim otwarciem dyskusji z Wami. Zapraszam więc do lektury i komentowania.
o

o

„Piąteczek” zapowiada weekend a więc czas biesiad i spotkań z przyjaciółmi. Dlatego dzisiejszy „flesz” będzie o miejscu stworzonym do wspólnego posiadywania, przegryzania, podjadania i popijania.

Zdrowa Konkurencja to miejsce i stare i nowe. Stare, bo lokal pod tą nazwą właściciele popularnego i mieszczącego się po sąsiedzku Thaisty otworzyli na początku grudnia 2015. Nowe, bo kilka tygodnie temu zmienili całkowicie charakter tego miejsca, rodzaj kuchni i jego wystrój.

Pierwotna Zdrowa Konkurencja była piekarnią, lanczownią i bistro. Było tu wypiekane na miejscu pieczywo, sandwiche, sałatki a z czasem i regularne lunchowe dania. Kuchnia polska, włoska, międzynarodowa. Nijaka.

Dziś Zdrowa Konkurencja to bezpretensjonalne, orientalne bistro serwujące w systemie „talerzykowym” to na czym Nampun Chanunkan – Szefowa Kuchni i Piotr Świątkiewicz – współwłaściciel znają się najlepiej: tajskie fusion z elementami z innych kuchni azjatyckich.

Menu Zdrowa Konkurencja

o

o

o

Menu zbudowane jest na znanej zasadzie „talerzykowej”. Podział karty definiuje ceny porcji. Są tu talerzyki po 5, 10, 15 i 20 złotych różniące się nie tylko serwowanymi daniami ale i wielkością porcji. Jedynym wyjątkiem od tej zasady są pierożki dim-sum, których pary lub trójki nabędziemy za 10 do 15 złotych w zależności od rodzaju. System zamawiania jest wzięty żywcem z podobnych lokali w Bangkoku, Singapurze czy Hong Kongu (tak zamawialiśmy nawet w Tim Ho Wan – dimsumowni mające jedną gwiazdkę Michelin) Wraz z menu każdy otrzymuje małą podłużną karteczkę z listą dań i przy tych, które chce zamówić dołączonym w zestawie ołówkiem wpisuje liczbę sztuk

o

o

o

o

Jak to zawsze w „talerzykowaniach” bywa, prawdziwą radość ma ten, kto lubi się dzielić i wpada do Zdrowej Konkurencji w grupie kilku osób. Pozwala to na zamówienie co najmniej kilkunastu z trzydziestu ośmiu danek.

My wpadliśmy tam niestety tylko we dwoje ale i tak udało nam się dokonać podstawowego przeglądu menu. Oczywiście nie mogliśmy się oprzeć zamówieniu naszych dwóch ulubionych warzywnych „maleństw” po 5 zł znakomicie czyszczących kubki smakowe i wzmagających apetyt. „Seul Lover” czyli „Ogórek gochujang na ostro” na stale będzie otwierał nasze zamówienia składane w tym miejscu. „Kim-chi. Po prostu kimchi” jadaliśmy w Warszawie lepsze ale to podawane tutaj bez wątpienia też jest domowe.

o

o

Zdrowa Konkurencja

Zdrowa Konkurencja

o

Zdrowa Konkurencja czyli jeszcze niezbadane dim sumy

Zdrowa konkurencja nie pozycjonuje się jako miejsce na dim-sumy i inne pierogopodobne delicje ale „O.G Chicken” czyli pierożki gyoza kurczak (3 szt)” były absolutnie w punkt. Dim sumy z wieprzowiną i zielona cebulka już mniej, ale w całej palecie zamówionych danek stanowiły pewien smakowy, łagodny przerywnik. Nie pomijajcie dim sumów przy składaniu zamówienia! My ten kawałek menu spenetrujemy na pewno dokładnie i dopiero wtedy ocenimy je na tle klasyków takich jak te opisywane przed laty po wizycie w „Pełną Parą” o tych z Hong Kongu nie wspominając.

Bez wątpienia dwie najlepsze mięsne pozycje to „Ugly duckling” (15 zł) i „Pulled up” (20zł) Pierwsza to nic innego niż klasyczne zestawienie pieczonej kaczki, która w miseczce spotyka się z sosem hoisin i pak choi. Z kolei wyśmienite „Pulled up” to szarpana wołowina na słono podawana z orzechami ziemnymi, sosem sojowym i płatkami nori.

o

o

Zdrowa Konkurencja

Zdrowa Konkurencja – Sałatka ze świńskich uszu

o

o

Nie byłbym sobą, gdybym nie zamówił „What’s up” (15 zł) czyli ostrej sałatki ze świńskich uszu. Kto nie jadł nigdy świńskich uszu niech się nie krzywi tylko koniecznie spróbuje! Pokrojone w cieniusieńkie plasterki cudownie komponują się z ostrą mieszanką chrupkich warzyw.

Nasze pierwsze spotkanie z kuchnią Zdrowej Konkurencji zamknął „Orange is new black” (20 zł) czyli pomarańczowy łosoś teriyaki” – fajnie rozpadający się pod pałeczkami na smakowite kawałki upieczonej a wcześniej zamarynowanej ryby.

o

o

Zdrowa Konkurencja

Zdrowa Konkurencja – „Orange is new black”

o

Zdrowa Konkurencja – podsumowanie

Są takie miejsca, do których się chadza mimo że kuchnia nie należy do najlepszych. Zdrowa Konkurencja to miejsce, w którym już teraz bywa pełno (oj lepiej rezerwujcie) a fama o prostych ale niezwykle smakowitych dankach wychodzący spod ręki Nam wkrótce uczyni ten spot jednym z najbardziej zatłoczonych w śródmieściu. W końcu to Zdrowa Konkurencja Thaisty.

Będziemy wracać do Zdrowej Konkurencji, sprawdzać resztę menu i obserwować nowe pozycje. Dajcie znać ja Wy odnajdujecie ten lokal.

PS. Właściwie można by stworzyć plebiscyt na najbardziej zabawną nazwę dania w tutejszej karcie. Ale jak wybrać pomiędzy „Let’s try yoga” (marynowany korzeń lotosu w sosie sojowym), „Killing me softly” (miękkie tofu/bonito/sos sojowy) czy „I believe I can fly” (skrzydełka kurczaka)? W każdym razie to jedno z bardziej zabawnych menu jakie widziałem.

o

o

Zdrowa Konkurencja

Szefowa Kuchni: Nampun Chanunkan
Plac bankowy 4, Warszawa
Telefon: 572 322 222
Facebook: https://www.facebook.com/ZdrowaKonkurencja/
o
Godziny otwarcia:
pon-czw: 12:00 – 23:00
pią-sob: 12:00 – 02:00
nie: 12:00 – 22:00

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *